„Pu chce widzieć w naszych oczach strach i przerażenie.

Chuj tam.
Kijów ochrzcił moskwę, Kijów moskwę pochowa”.
(cytat podrzucony przez Tomasz Majeran z jego wycieczek po inetrnecie czasów wojny)

Z rzadka sobie to uświadamiam, ale czasem tak, że rzeczywiście klawiatura jest tutaj używana trochę jak broń. Nie tylko metaforycznie, ale czasem bardziej dosłownie, bo urazy psychiczne potrafią się zapisywac w ciele, w mózgu nawet jako fizyczne ślady.

W ostatnim wpisie ironizowałem na temat tych, którzy zwiali z rosji przed mobilizacją, że jest ich milion, może półtora i nie widać masowych demonstracji, jakoś. Prawda. Masowych nie widać.

Ale są odważne jednostki, którzy wiedzą, że obcy ich nie zrozumieją, a swoi naplują na plecy, a jednak w imię swoich przekonań, teraz, kiedy bezpośrednio nic im nie grozi – wychodzą na demonstracje. Mają swoją flagę – biało-niebiesko-białą.

To ci z ducha Anny Politkowskiej.

Chciałbym, aby z nich narodziła się jakaś realna nadzieja na odmianę nie tylko rosji, ale i świata.

Obawiam się, bo nie mają za bardzo o co się oprzeć. Słabo znam w dalszym ciągu historię kultury rosyjskiej, historię rosji w ogóle, w każdym razie za słabo by wypowiadać sie o tej historii kategorycznie, ale mam wrażenie, że ludzie, którzy chcieliby rosji, jako kraju takiego jak inne, normalnego, nie bardzo mają sięna czym oprzeć.

Z drugiej strony, kiedy byłem bardzo mały, odkryłem w sobie potrzebę religijną i zażądałem by mnie zaprowadzono do kościoła i na religię.

Z domu byłem niereligijnego, więc byłem oczywistym kandydatem do wyśmiania, olania, zbęckowania w razie czego, bo miałem potrzebę, czystą, dziecięcą i nie miałem zielonego pojęcia o obyczaju, liturgii, rytuale.

I pewnego razu na katechezie siostra zakonna mówi – teraz dzieci pomodlimy się do naszych świętych patronów, no i każde dziecko coś tam na głos dukało do patrona. Przychodzi kolej na mnie,a ja na granicy płaczu, mam tylko siedem lat, mówię głośno, że ja się nazywam Radek i nie ma świętego Radka, nie mam do kogo sie pomodlić.

A siostra Maria na to:
– Nie przejmuj się, że nikogo takiego nie ma wśród świętych, ty nim będziesz.

No i co rosjanami spod biało-niebiesko-białej flagi, zapytacie?
No z nimi może być tak samo. To znaczy, ja świętym nie zostanę, o nie, nawet co do mojej przynależności do kościoła po czterdziestu latach mam nieustająca wątpliwość, ale może nie szkodzi, że nie mają się na czym oprzeć.

Może to oni stworzą taki rodzaj tradycji, taką rosyjską Kartę’77, KOR – nieliczne środowisko, które będzie – by trzymać się metafor ewangelicznych – jako ten zakwas wmieszany w masę.

To na początek. Tak, chciałbym życzyć jak najlepiej ludziom wierzącym w Inną Rosję, jak ludzie z komitetu O Wolną Rosję.

Wyrażam zohydzenie dzisiejszą rosją, raszystanem, jego powszechnym zglajszlachtowaniem. Ale owszem, mam nadzieję i życzę Wam, żebyście dożyli rosji pisanej z wielkiej litery.

A tymczasem to było tak.

Zemsta 10 października – 83 środki napadu powietrznego, kilkadziesiąt zbitych z nieba, redaktor Wyrwał pisze porażka, a ja się pytam co by nie było porażką? 98% jak „Irone Dome” nad Izraelem?
Tylo jaka jest powierzchnia Izraela a jaka Ukrainy? I czym strzela Hamas a czym strzela raszystan? Więcej o tym napisał Marcin Ogdowski wczoraj, polecam sobie zerknąć, nie będę powtarzał, bo i znam się mniej niż Kolega Ogdowski.

Zbicie połowy różnorakich – sterowanych głównie pocisków rakietowych to jest bardzo dobry wynik. Straty przy tym nasileniu uderzeń – kilkanaście osób zabitych, mimo że to kilkanaście tragedii ludzkich – jednak zaskakująco niskie. To z kolei dowód na zdyscyplinowanie i jakość biernej obrony p.lot Ukraińców. Uczmy się od nich! Jest czego!

11 października przez całą dobę watnicy wysyłają 30 środków napadu powietrznego. Wczoraj też koło 30, w tym prawie 20 irańskich dronów kamikadze zwalonych na ziemię. Aż generał Załużny na Tiwtterze podziekował osobiście polskim „braciom” za szkolenie i sprzęt do zwalania dronów na ziemię.

Nie wiemy jaki, ale jakiś. Wszyscy stawiają na zestawy samobieżne ZSU-23-4 Szyłka/Biała i zestawy rakietowe OSA-AKM-P. Dostarczone zdae się po cichu bez pompy. Zdjęcia wrzucam w opis notatki.

To nie są najbardziej zaawansowane systemy, ale do strzelania do drona Kamikadze nie strzelisz z NASAMS-a czy IRIS-T czy S-300 czy TOR-a czy BUK-a bo zwyczajnie szkoda pocisku. Irański dron jest relatywnie tani i prosty, watnicy ieli ich kupic ponad 2 tysiące sztuk, chociaż koledzy OSINT-owcy zwracaja uwagę, że szcątki żadnego z dronów nie miały numerów większych niż 500. Prawdopodobnie te ponad 2000 to wielkośc całego kontraktu, ale kontraktów nie realizuje się z soboty na niedzielę, dostawy mogą trwac latami.

No więc taki irański dron ma 3,5 rozpiętości, szybkość 180 na godzinę, chiński silnik turbośmigłowy który jest podobno tak głośny, że drony wysyła się często wzdłuż ruchliwych dróg, żeby naturalne odgłosy jadących samochodów maskowały pierdzenie motorynki u góry. Nie wiadomo jaką ma głowicę bojową, ocenia się że mniej więcej 50 kilogramów. To mniej więcej tyle ile waży pocisk armatohaubicy 155 lub 152mm. Wystarczy, żeby uszkodzić jakiś budynek, stację transformatorów. Zniszczyć to raczej nie, ale uszkodzić – owszem.

Poza tym drony mogą liczebnością „zmęczyć” obronę przeciwlotniczą.

Pisałem, że magazyny watnickich rakiet nie są bez dna, ale ukraińskie zasoby tym bardziej. Dlatego trzeba i warto strzelać z tańszych środków bojowych, do mniej ważnych celów, łatwiejszych do trafienia.

Tutaj radiokomendowo sterowana rakieta z „Osy” jest w sam raz. Albo strumien niekerowanych pocisków z działek 23 czy 35mm. Tanich, nie do zakłócenia i demolujących cel.

No i tak myślę, nie wiem tego, że za to są podziękowania.

Pojawiła się informacja, że druga grupa 10 tysięcy wyszkolnych porzez Brytyjczków żołnierzy ukraińskich różnych specjalności wróciła już do kraju. Instruktorzy podobno zostawuili im też wyposażenie osobiste na którymj ćwiczyli.

Ukraińcy wiedzą, że na dłuższą mete ilością rekrutów nie będa konkurować, dlatego stawiają na jakość.

P{isałem wam jakiś czas temu co pisali chłopcy z jednej z jednostek, do której trafiły sprzęty na których zakup miałem/mieliśmy jakiś wpływ. Że wysyłają ich po plutnie, dwa, kompaniami na kilka dni na front, żeby się ostrzelali – i rotacja. Mają sie ostrzelać, ale nie zginąć.

Dlatego to tak wygląda, uderzenie, pościg, a potem niby ciszą, walki o osiedle, maisteczko, wieś, brak wielkich manewrów. Obie strony się sprawdzają, testują, a Ukraińcy szkolą wtedy rezerwy.

Coraz więcej zmogilizowanych z raszystanu na froncie. Frontiersman opisywał historię, gdzie chłopak zza biurka w trzy dni został członkiem załogi BMP-2, w kompanii było 10 wozów, nie mieli łączności, dowódca, zanim zwiał – rozkazu przekazywał przez …. łącznika. Łącznik przybiegł do wozu, powiedział, gdzie mają strzelać i zacięło się działko.

Zdaje się, że coraz większą ilość strat bezpowrotnych raszystanu będą stanowić jeńcy.

Baćka ziemniaczany dalej wydziela jakieś komunuikaty, ale podobno drenaż zapasów armii białoruskiej trwa, więc jakoś trudno sobie wyobrazić tę straszna inwazję zza bagien Polesia. Wyobrazić inaaczej niż jakiś masowy chaos i rozwałka.

Trwa spotkanie grupy Rammstein, czyli państw aktywnie wspierających Ukrainę militarnie.

Po uderzeniach 10 i 11 października nastapiło ponowne wzmożenie tak zwanego zachodu. Brawo łagrow, brawo.

No i niewiele wypływa potwierdzonych informacji, ale po terrorystycznych nalotach wszyscy chyba sie skupili na sprzęcie obrony p.lot.

Na pewno od Niemców dotarła pierwsza bateria IRIS-T, zapowiadana tyle razy, że już myslałem że to pincet tych wyrzutni tam jedzie, ale spokojnie, upokorzeni Niemcy zdaje się trzeźwieją.

Zatem 4 baterie IRIS-T SLM po 3 wyrzutnie w każdej baterii,po 8 rakiet na wyrzutnię plus oczywiście łącznośc i radary – razem 96 rakiet gotowych do użycia, każda o zasięgu około 40 kilometrów.

Jankesi mówią o 8 bateriach NASAMS po 9 wyrzutni (!) na baterię, po 6 rakiet na wyrzutni – razem 432 rakiety w salwie.

A swoje dorzucic chcą Francuzi i – jak zwykle – Brytyjczycy.

To ważne bo systemy oparte o technologie z czasów ZSRR niewątpliwie się wyczerpują.

Nie wiadomo na razie co jeszcze. Wczoraj Reznikow zatweetował że rozmowy będa kontynuowane dzisiaj i mine miał zadowoloną.

Most Krymski ciągle w naprawie. Kolejna rezolucja ONZ przeciwko raszystanowi przyjęta, po stronie władzimira onucowicza szmatina głosowała tylko Nicaragua, Korea Północna, Syria i Białoruś. Brawo siergieju łagrowie, brawo.

Wiem, małe pocieszenie dla dzieci, które tracą tatusiów, mamusie na wojnie, albo same giną.

Mam nadzieję, że dzisiejsze decyzje w Ramstein zapewnią nas, że ten koszmar wkrótce się skończy i przyjdzie pora odbudowy, gojenia ran, obejmowania sierot, prania bandaży, jak pisał poeta.

Tymczasem losy się ważą, ciezkie chwile pod Bachmutem przeżywa 93-тя ОМБр Холодний Яр, ale jak to oni – przeżywają te cięzkie chwile i nie ustępują.

Od nich też garść zdjęć sprzed kilku dni.

Trzymajcie się chłopaki.

Trzymaj się Ukraino.

_____________________________________________________________________

Dziękuję wam za czytanie, szerowanie i reagowanie na najdłuższe posty na FB, naprawdę, wielkie dzięki.

Miejcie się dobrze, mimo wszystko, jak najlepiej.

Dziękuję też za wspieranie mojego tutaj pisania poprzez wirtualne kawy w serwisie buycofee.to. Dziękuję za wszelkie objawy sympatii – lajki, udostępnienia, komentarze oraz – a jakże – wirtualną kawę postawioną tu i tam na buycoffe.to – link tutaj.

Póki co ciągle zachęcam do wsparcia zbiórki BBożydar Pająk Ważny jest tyleż grosz, co podrzucanie linków do zbiórki gdzie kto może – wykop, tik-tok, twitter, telegram, sam już nie wiem.

Dzisiaj tradycyjnie wrzucam zbiórkę na batalion medyczny (link tutaj) Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics
– zbiórkę Bożydar Pająka na helikoptery ewakuacji medycznej (link tutaj).

Trzymajcie się!

Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.

Autor: Radosław Wiśniewski  Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.

Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74