Od lat – jeszcze jako poseł zwracałem uwagę na patologie stworzone przez ustawę 2.0 Jarosława Gowina, ale też istniejące od czasów kierowania resortem nauki i szkolnictwa wyższego przez jego poprzedników. I trwające nadal.

Parę spraw udało się załatwić, m. in. wyeliminować tzw. słowackie habilitacje. Generalnie nie chodziło o habilitacje uzyskiwane na Słowacji sposobem łatwiejszym, ale wszystkie habilitacje robione za granicą, które automatycznie były uznawane w Polsce. Skala takich habilitacji była przeogromna. Ówczesny minister Gown zlecił sprawę wiceministrowi Aleksandrowi Bobko. Ile się do niego nachodziłem w tej sprawie – trudno nawet spamiętać. Ale się udało.

Jednak psucie systemu awansu naukowego przez Gowina przyjęło inne wymiary. I tu można przywołać słynne rozwiązanie dotyczące tychże samych habilitacji. Teraz np. z niektórych dyscyplin warunkiem habilitacji jest przyjęcie tzw. wykładu habilitacyjnego. Ale dlaczego tylko z niektórych dyscyplin? I jako to jest, że są takie przypadki – już opisane w pracach naukowych – gdy nawet 4 negatywne recenzje nie są powodem nienadania komuś stopnia dra habilitowanego przez radę danej dyscypliny.

Najgorsze jest jednak nadal istniejące powszechnie plagiatowanie i oszukiwanie (czytaj). Ministerstwo udaje, że coś w tych sprawach robi. Jest znany przypadek na południu Polski takiego habilitanta, który nigdy nie wykonał żadnych badań eksperymentalnych, bo nie udostępniono mu urządzeń, na których rzekomo te badania przeprowadził. Ale dane miał – z sufitu czy z ukradł od kolegi?? Zajmuje się tym – podobno – komisja, ale trwa to lata, gdy tymczasem ten już dr habilitowany sprawuje zaszczytną funkcję rektora. Pisałem w tej sprawie do ministrów, w tym teraz miłościwie panującego Przemysława Czarnka. Sprawa miała być już rozstrzygnięta, ale nie jest.

I teraz sprawa dyplomowania – to jest wał nad wały. W zapisach ustawy jest, że praca dyplomowa powinna być sprawdzana w systemie antyplagiatowym. Kiedyś każda uczelnia miała własny, albo też wspólny z innymi uczelniami – by było taniej. I być może nie był to system idealny, ale jakoś funkcjonował. Gdyby dodać do niego faktyczne egzekwowanie skutków za plagiat, to nie byłoby problemu. Ale ktoś Gowinowi podpowiedział, że lepiej wprowadzić system centralny. I tak zrobiono, ale w systemie pominięto – coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że świadomie – możliwość sprawdzenia prac podyplomowych. I także w tym przypadku pisałem do kolejnych ministrów odpowiadających za naukę. Nie zrobiono nic, a zmiana polegałaby tylko na dopisaniu do odpowiedniego przepisu kilku wyrazów. Dlaczego tego się nie robi, mimo tego, że przecież absolwenci studiów podyplomowych otrzymują i kwalifikacje i kompetencje, z których potem korzystają?? Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć. Nawet tak – że się ministerstwu nie chce.

I wreszcie mój ulubiony oraz stały temat – praca magisterska ministra Andrzeja Adamczyka. Niby dostęp do wszystkich prac dyplomowych powinien być otwarty i powszechny. Ale nie ma dostępu do pracy dyplomowej ministra odpowiadającego za transport, komunikacje i drogową infrastrukturę. Gdybyż chociaż chodziło o jego pracę na temat budowy dróg – bo być może Adamczyk opracował jakiś skład asfaltu objęty tajemnicą państwową. Ale nie. Uzyskany przez niego zawodowy stopień magistra na jakiejś filii filii z piątej setki polskich uczelni (???) dotyczy – i tu ministrowi Adamczykowi przypomnimy – socjologii. I minister, a także filia filii z piątej setki polskich uczelni odmawia dostępu do tego naukowego osiągnięcia. Co więcej minister nie pamięta – no bo tego pamiętać nie może – jak ta jego obrona wyglądała. Przecież kilka lat temu dopiero magisterium podobno obronił. Albo ma więc taką słabą pamięć albo też nie brał udziału w tej obronie.

Najgorsze jest to, że obecni kierujący ministerstwem edukacji i nauki, mimo wiedzy na temat tych patologii nic nie robią, by je zmienić. Deklarują tylko, że się wnikliwie przyglądają i wsłuchują w głos pracowników nauki. Chyba jednak są głusi.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.