Mieliśmy najpiękniejsze cmentarze w Europie; teraz mamy cmentarze najbardziej żenujące. Ktoś jeszcze pamięta zapach wosku świec skapującego w mokrą listopadową ziemię? I magię barw opadłych liści podkreślających archetypiczność miejsca? I tłumy odwiedzających, spotkania ze znajomymi, których widujemy tylko w dniu Wszystkich Świętych.

Nasze cmentarze brzydną i pustoszeją. Wycięto drzewa, żeby było bezobsługowo, a ułamany konar nie wywołał procesu o odszkodowanie. W łysych przestrzeniach królują osobliwie– wielkie jak lotniskowce paskudne nagrobki z chińskich marmurów. A na nich wiecznotrwałe kwiatki i plastikowe znicze.

Ale dlaczego przyglądamy się temu bezwolnie? Przecież samorządy mogłyby zwrócić się do rzeźbiarzy i artystów-kamieniarzy i zaproponować wzory nagrobków godnych XXI wieku. A może warto zaproponować powrót do grobów częściowo ziemnych? Administratorami są księża, samorządy, i rady parafialne. Niechże się ktoś odważy!

Cmentarze świadczą o nas. Opowiadają o naszej wrażliwości i aspiracjach. Jacek Kornacki, artysta z Gdańska, autor zamierzenia „Archetyp – Świadomość – Miejsce”, opisuje różnorodność form w dawnym artystycznym rzemiośle kultury cmentarnej. „Każdy krzyż odlewano dla konkretnej osoby, komponując liternictwo personaliów i dodając informację, kim była dana osoba. Często na rewersie umieszczano dedykację, cytaty, wiersze, ozdabiano krzyż płaskorzeźbami, nadając każdemu z nich indywidualne cechy, tworząc opowieść o miejscu i życiu danej jednostki i społeczeństwa. Indywidualność przeznaczenia i miejsca, złożoność i piękno form, kontekst historyczno-polityczny i społeczny każe patrzeć na te „obiekty” jak na dzieła sztuki, a ich kruchość w obliczu ‘cywilizacji wandali’ inspiruje do artystycznych działań służących symbolicznemu ocaleniu fragmentów tej rzeczywistości.”

Na szczęście nie wszystkie cmentarze wołają o pomstę do nieba. Po okresie zamroczenia komercyjną lichotą, ludzie jakby odzyskali zmysły. To nie spadło z nieba: pomogła ochrona konserwatorska oraz dobre wzory, czyli renowacje prowadzone przez SKOZK. Przy okazji odwiedzin grobów naszych bliskich, snuliśmy się po starych alejkach. Między grobami biegają rude wiewiórki, liście wyzłacają ziemię, pachnie jesienią, spokojem i łagodnością spraw ostatecznych. Nawet plastikowych wieńców prawie nie ma.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, publikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.