Nic nas nigdy nie podzieli
Nic nas nigdy nie zawiedzie
Chociaż bywa, że zamilkniesz
jakby niebo się zapadło…

Od niedzieli do niedzieli
przędę myśli do spowiedzi
Czasem gorzką prawdę łyknie
los, gdy spojrzy w swe zwierciadło…

Nic nas nigdy nie przestraszy
Z naszej drogi nie zawróci
Tylko czasem trzeba ogień
znów rozniecić w palenisku…

Tyle dni i nocy naszych,
że rozłąka nie zasmuci
Ja za dwoje nas zapłonę
Dla miłości mogę wszystko…

Tylko jeszcze mi przypomnij
Czy mnie kochasz tak jak dawniej?
I czy wierzysz w nasze „jutro”
Poskładane z cichych zdarzeń…

Czy chcesz ze mną szczęście gonić?
I czy dla mnie niebo skradniesz?
Czwarta rano, nie śpię, trudno
bo wciąż Twoich nie znam marzeń…