Trzeźwe stanowisko prezydenta Czech. Szczyt NATO w Wilnie okazał się kolejnym symbolicznym zwycięstwem Zachodu (czytaj więcej).
Moim zdaniem, deklaracja ułatwionego przyjęcia Ukrainy do NATO będzie miała taki skutek, że strona rosyjska nie będzie zainteresowana negocjacjami pokojowymi, albo osiągnięty w ich wyniku rozejm będzie stale łamany. NATO nie może bowiem przyjąć jako nowego członka kraju w czasie wojny lub kraju o nieustalonych, niepewnych granicach.
Widać też, że Ukraina nie jest w stanie odzyskiwać terenu przy obecnym poziomie wsparcia, ten zaś raczej już istotnie nie wzrośnie.
Czekają nas zatem lata pełzającej wojny, której wynik będzie przesądzony za sprawą innych czynników niż wojskowe: tempa adaptacji państwa rosyjskiego do wysiłku wojennego i wynikających z wojny realiów gospodarczych, oraz zdolności Ukrainy do funkcjonowania tych realiach.
Polska musi wyciągnąć z tego wnioski. Wydaje się, że postawa Ukraińców w wielu aspektach „urealniła” oczekiwania w zakresie możliwości utworzenia jakiejś nowej konstrukcji na wschodzie. To raczej kwestia bardziej odległej przyszłości. Na obecną chwilę Polsce pozostaje mozolna praca nad budowaniem relacji z podmiotami ukraińskimi wykorzystując różne przewagi i ostrożna obserwacja działań niemieckich. Jest bowiem ewidentne, że niemiecka dyplomacja nam tu nie pomaga, zaś Niemcy – jak zawsze – próbują użyć swojej siły gospodarczej i politycznej do przekonania Kijowa, że klucze do ukraińskiej pomyślności są w Berlinie a nie w Warszawie.
Polska zaś musi zrobić porządek u siebie. Przede wszystkim – trzeba przyspieszyć transformację energetyczną. Ceny opłat emisyjnych stają się już głównym hamulcem wzrostu gospodarczego a narzekanie pana Sasina, że „Unia karze nas za węgiel” niewiele pomaga. Kolejnym ważnym hamulcem stają się wysokie koszty pracy w Polsce, wynikające przede wszystkim z obciążeń ZUS-owskich. Trzeba wreszcie coś zrobić z FUS-em. W obecnej postaci zmierza on do upadku, jak każda piramida Ponziego, gdy kurczy się jej demograficzna podstawa. Dziś ratują nas zatrudnieni w Polsce Ukraińcy i Białorusini, ale jeśli FUS nie będzie zasilany z innych źródeł, to nie będzie innego wyjścia niż jeszcze większa imigracja, wiadomo skąd i z jakimi konsekwencjami…
Zostaw komentarz