Nie będzie o pani Joannie, którą wszyscy skrzywdzili i nie pozwolili jej popełnić samobojstwa, którego popełnienie wcześniej sygnalizowała. Co jest zawsze oznaką, że taka zapowiedź to próba i apel o pomoc, aby samobójstwo zostało uniemożliwione.

Co maja robić dyżurujący przy telefonach zaufania czy przy telefonie ratunkowy, kiedy otrzymują telefon od osoby, która zawiadamia, że ma zamiar popełnić samobójstwo, bo zażyła lek – powodujący depresje lub stało się w jej życiu coś, co powoduje depresje?

Sadząc po tym, co dzieje sie po tym przypadku nikt nie pownien nic robic.

Ewentualnie skomentować: „Skoro pani czuje ze musi, to jest to pani prywata sprawa. Niech pani dokona wyboru: jesli Pani chce popełnic samobojstwo – prosze bardzo, jesli potrzebuje pani kogos, kto pani pomoze utrzymac sie przy zyciu to pospieszymy z odsiecza.

No i własnie: kto ma przyjśc z odsieczą?

Rodziny sie nie zawiadamia, bo nie zna sie jej adresów, ani nie zna stosunków łaczacych desperatke z mama, tatą, bratem czy ciocia.

Sasiedzi?

No nie! Zawiadamiac sasiadów to stygmatyzować desperatke takze na czas, kiedy jej moment załamania przejdzie.

Ksiadz?

Alez Boze broń, bo jak wiadomo księza moga zachowac się nie tak, jak ofiara oczekuje i jeszcze go oskarzy o molestowanie religijne czy każde inne.

Policja – no okazalo sie, ze jak ktos skacze do wody, stoi na dachu dzieisieciopietrowca, na parapecie okna czy czeka na torach na przejazd pociagu – powinna się szybko z takiego miejsca oddalic. Lub – jak w filmie Barei – powiedziec do czlowieka siedzacego na ruchliwej jezdni: „Obywatelu, co tak siedzicie. jeszcze wilka dostaniecie”.

Jako prowokacja to nieźle wymyślone. Teraz milion ludzi z PO i opozycji ma w wielkiej zgodzie wyjść na ulice, aby zaprotestować. Ale przeciw czemu? Depresji poaborcyjnej? Telefonowaniu po pomoc na telefon 212? Do znajomej lekarki? Do przyjaciela?

No bo już wiemy, że policja ratować życia nie powinna, bo jest jeszcze gorsza od lekarzy, telefonu 212, i chyba każdego, kto się wtrąci w intymne życie pani, która załatwiła sobie występy w radio, telewizji, no a PO Marsz Miliona serc.

Dla kogo?

Dla intrnetowego sprzedawcy pigułek aborcyjnych, które powodują depresje i myśli samobójcze?

Całkiem sie pogubiłam.

Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.