Wczoraj napisałem o Joannie Moncrieff i jej badaniach nad lekami psychodepresyjnymi podważającymi wiodącą teorię oraz o utracie niewinności nauki na skutej jej coraz większego uwikłania w konflikty polityczno-światopoglądowe oraz grę biznesową (czytaj więcej).
Dziś prawdziwa bomba!
Szef rady powierniczej słynnego Uniwersytetu Stanforda w Berkley, USA ogłosił właśnie swoją rezygnację po ujawnieniu „dziwnych” błędów w recenzjach publikacji naukowych w zakresie badań w tematyce, która wiązała się z posiadanymi przez niego udziałami w firmie biotechnologicznej.
Marc Tessier-Lavigne nadużywał swojej pozycji, aby badania prowadzone na Uniwersytecie nie ujawniły – jak się okazało – spreparowanych wyników w zakresie badań nad chorobą Alzheimera.
Przypominam, że rok temu wyszedł na jaw wielki skandal, gdyż ujawniono, iż wiodąca teoria, która tłumaczyła naturę choroby Alzheimera, opierała się w znacznym stopniu na spreparowanych wynikach. Wyniki te posłużyły do przekonania amerykańskiej Agencji d/s Żywności i Leków do udzielenia zgody na umieszczenie leku o nazwie Simufilam na tzw. Liście Nowych Leków i dopuszczenia go do ostatniej fazy badań klinicznych. Firma Cassava Sciences, której lek ten jest własnością, zarobiła dzięki temu miliardy na wzroście kursów akcji.
Tak to jest…
Foto: NIKOLAS LIEPINS/The Stanford Daily
Zostaw komentarz