Pokazali całemu światu na czym polega człowieczeństwo i wiara w Jezusa Chrystusa w czasach w których okrucieństwo, pogarda dla ludzkiego życia i nienawiść panowały w Europie. W swoim życiu kierowali się nauką Jezusa Chrystusa i właśnie dlatego ofiarowali swoją pomoc rodzinie żydowskiej, którą Niemcy wydawać by się mogło lepiej wykształceni, z bardziej usytuowanych i bogatszych rodzin uważali za podludzi przeznaczonych wyłącznie do wyzysku i zamordowania.
Lecz to nie kaci ostatecznie zatriumfowali bo zło prędzej, czy później niszczy samo siebie, ale jeżeli inni ludzi będą obojętni wobec tego zła i jemu ulegną prędzej, czy później zło przyjdzie tylko pod inną nazwą. Ulmowie nie byli obojętni i nie ulegli złu, lecz kierując się miłością chrześcijańską pokazali, że jedyną receptą na zło jest miłość. Swoją postawą ryzykowali swoje życie i życie swoich dzieci i mimo tego pomogli rodzinie żydowskiej ukrywając ich u siebie.
Ta historia powinna nas prowadzić do dużo głębszej refleksji na naszą aktualną teraźniejszość. Tym bardziej, że to historia zderzenia dwóch światów ofiar i oprawcy, który jak jak powyżej pisałem był bardziej wykształcony, bogatszy, wywodzący się z „wyższej” kultury, która gardziła Bogiem i tym samym prawami naturalnymi, które przysługują każdemu człowiekowi.
Dlaczego o tym wspominam? Spójrzmy na naszą rzeczywistość w której ludzie wyjeżdżający do wielkich miast i tam żyjący przesiąkają nową tożsamością w której miejsca dla Boga nie ma. Wielokrotnie ci ludzie sami się mienią z prawdziwą elitą, a tych, którzy żyją na codzień w mniejszych ośrodkach dla których wiara katolicka jest ważna nazywani byli przez całe lata „moherami”, a dziś wielokrotnie „katotalibami”. Pogarda dla tych ludzi jest podobna do pogardy jaką niemieccy oprawcy kierowali się mordując wierzącą i niosącą pomoc rodziny Ulmów.
Dzisiaj beatyfikowane zostanie także nienarodzone dziecko Wiktorii Ulmy, która w momencie rozstrzelania była w ciąży, a dziecko usiłowało przyjść na świat. To pierwsza w historii beatyfikacja nienarodzonego dziecka będzie także symbolem świętości życia nienarodzonego. I tego nikt ani nic nie zmieni nawet wtedy, gdy będą wrzaski, krzyki i obrażanie wierzących w tę świętość ludzi. Zło jest zawsze krzykliwe i głośne, ale ono nigdy nie zatriumfuje i to właśnie w sposób dobitny pokazuje historia rodziny Ulmów. To oni ostatecznie dziś triumfują, a nie ci, którzy wierzyli w to, że mordując niewinną rodzinę z dziećmi budują tym samym wielką i tysiącletnią niemiecką III Rzeszę, bo dla tej właśnie utopijnej idei Niemcy przeprowadzali te wszystkie ohydne zbrodnie. Zbrodnie, które dzisiaj są jednym i majestatycznym symbolem niemieckiej hańby na wieki i niezmiernie bolesną na kolejne pokolenia kartą w relacjach-polsko niemieckich. Trudną w bieżącym funkcjonowaniu naszych obu narodów, gdyż do dziś wiele tematów nie zostało odpowiednio przeprowadzonych i nie było praktycznie żadnego zadośćuczynienia tych wszystkich krzywd i zbrodni jakich dopuścili się przodkowie współcześnie żyjących Niemców na ziemiach polskich podczas II Wojny Światowej. Bez zadośćuczynienia przede wszystkim symbolicznego w postaci zbudowania w samym centrum Berlina specjalnego pomnika poświęconego Polaków prześladowanych, wyzyskiwanych i mordowanych przez Niemców podczas II WŚ oraz bez stworzenia wspólnego polsko-niemieckiego podręcznika do nauczania historii II WŚ w niemieckich i polskich szkołach nie mówiąc już o zadośćuczynieniu finansowym ta karta zawsze będzie dla nas Polaków bolesna i jednocześnie traumatyczna dla kolejnych pokoleń.
#Błogoslawieni #RodzinaUlmów #Ulmowie #UlamFamilly
Zostaw komentarz