Prawie pół dnia nasi naukowcy biegali po sali 012, żeby zabić motyla. Sam Kierownik Działu dziwił się temu, ale skwitował to tym, że jak się chce ekipa przed świętami zabawić, to on się do tego nie miesza. Niech sobie polują na tego swojego motyla.
Polowanie zaczęło się w grupie trzyosobowej. Potem dołączył jeszcze jeden, ale bez przekonania. Wszyscy wyposażeni w siatki na motyle. Przez dwie godziny biegali po sali za motylem, a jak już go złapali do siatki, to usiedli aby porozmawiać. Godzinę rozmawiali i ustalili, że to jednak jest ćma i można zabić.
I zabili.

Karp na uniwersytecie.
– Karp ma przyjść i przemówić – powiedział Kierownik Działu. – Na nasze spotkanie opłatkowe.
– Ale jak karp ma przyjść, jak nie ma nóg przecież – powiedział garbaty student zajęty polewaniem pożywnej wódeczki.
– Przecież przyniesiony zostanie, w ukleconej lektyce z odpadów, ze śmietnika po prostu – powiedział profesor z Wydziału Antyhumanistycznego. Pragnący zachować anonimowość.
I faktycznie karp został doprowadzony na oficjalne spotkanie Rektora z pracownikami bez znaczenia.
– Oto jest karp na miarę naszych aspiracji – powiedział i ściskając go w rękach podnosił do góry. _oto jest karp, który otwiera oczy niedowiarkom – dopowiedział Rektor. Fajny taki – powiedział nieoficjalnie. – Nie za bardzo śliski.
I tym sposobem karp na uniwersytecie nie przemówił.
Został zagadany, ale przede wszystkim niezrozumiany.
Niebawem…

Zostaw komentarz