Urodziłem się w Zawierciu. Było to 8 października 1955 roku. W jednym z budynków fabrycznych Towarzystwa Akcyjnego Zawiercie. Chociaż miał szary tynk zaliczany był do Czerwonych Domków.

Szarej kamienicy już nie ma. Na tym miejscu, już powstała myjnia samochodowa. W mojej książce, napisanej z Mamą Natalią, rocznik 1932 starałem się utrwalić pamięć o niej. Chociaż miałem tylko 6 lat pamiętam ogromne łóżko w tym, jednym pomieszczeniu – mieszkaniu, bo tylko takie wtedy były, pamiętam też o dziadkach i pradziadkach za czasów których 10 dzieci jadło ze wspólnej miski siedząc na podłodze, pamiętam o stole drewnianym pod który się chowałem, czerwonych kwiatach na parapecie, świętych figurach i obrazach, zielonym trójkołowym rowerku.

Z Szarej kamienicy nie został kamień na kamieniu, ale jest ta książka. Mam nadzieję, że uda się także ocalić od zapomnienia wspomnienie o siostrze Mamy Leokadii, o której napisałem kolejną książkę Kuchnia cioci LODZI.
Ciocia zmarła w czasie wojny na tyfus mając lat 19. W tym roku przypada sto lat od jej urodzin. Wehikuł czasu ożył 10 stycznia podczas spotkania w Klubie Integracji Pokoleniowej (MOPS ul. Niedziałkowskiego 22). Była gitara Pana Bronka, piosenki z dawnych lat, deser przyrządzony przez gospodynię miłą i sympatyczną Jowitę (na podstawie przepisu Cioci LODZI!), własne wspomnienia i gorące słowa poparcia i podziwu za to co robię ja i moja żona Liliana.
Były także sympatyczne słowa obecnego na spotkaniu Prezydenta Miasta Łukasza Konarskiego z którym znamy się od dawna.

Jako korespondent z Zawiercia pisał do tygodnika Nowe Zagłębie, którego byłem redaktorem naczelnym. Stwierdził, że wiele się ode mnie nauczył. Dobrze wiedzieć, że moje redaktorowanie okazało się użyteczne.

Dziękuję za przyjęcie, gorące serca i czas poświęcony. Do zobaczenia znowu.

Zbigniew Zew Wieczorek
Redaktor poeta rowerzysta abstynent.