– Rebe, co to jest hucpa?
– Idź zrób kupę komuś na wycieraczkę a potem zadzwoń i poproś o papier. To właśnie jest hucpa.
Jak informuje portal Kresy.pl:
Charkowskie Radio Nakypilo opublikowało nagranie, na którym „Animator”, chorąży 3. Samodzielnej Brygady Szturmowej wywodzącej się z ruchu Azow, odwołał się wobec Polaków do Chmielnicczyzny, hajdamaczyzny i Koliszczyzny. Ukraiński wojskowy stwierdził, że Polacy powinni przypomnieć sobie krwawe bunty i rzezie z XVIII wieku, a wtedy „przejrzą na oczy”.
W opublikowanym także na facebooku „wywiadzie” spotykamy się z alternatywną wizją przeszłości.
Otóż…
„Rozumiemy, że państwa, które są wokół nas, niekoniecznie są przyjazne i są to państwa, z którymi relacje zawsze będą trudne. Trudno będzie z Węgrami, trudno będzie z Rumunią i trudno będzie z Polską. Z nimi będzie bardzo trudno, ponieważ granice z nimi wyznaczaliśmy metodą wojowniczą. Nie było tak, że zebraliśmy się, podpisaliśmy umowę według jakiejś rzeki, podzieliliśmy się i tyle. To ciągnie się od wieków. To bardzo bolesny temat. Nie dotyczy czasów II wojny światowej ani pierwszych zmagań wyzwoleńczych. To sięga znacznie, znacznie głębiej. Oczywiście będzie nas to prześladować zawsze. I w takich krytycznych momentach oczywiście bardzo nam to przeszkadza.”
Zaraz, zaraz… A niby to kiedy toczyliśmy wojnę z Ukrainą po 8 grudnia 1991 roku, od której to daty można mówić o Ukrainie jako o niepodległym Państwie? I w jej efekcie zostały wyznaczone granice?
Przecież granice dzisiejszej Ukrainy zostały nakreślone przez Stalina (zachodnie), oraz Chruszczowa (południe, konkretnie Krym). Ba, można by jeszcze wymienić Lenina (Donbas).
I praktycznie każdy sąsiad Ukrainy może mieć pretensje terytorialne do Kijowa.
Pomijając Polskę, ale np. Słowacja utraciła ponad 20% terytorium. Węgry i Rumunia również.
Ale za przebieg granic odpowiedzialny jest Józef Stalin, który raczej nie rezydował w Kijowie… 😉
I dalej:
„Niech być może przypomną sobie Chmielnicczyznę, niech przypomną sobie hajdamaczyznę, Koliszczyznę. Wtedy oni, szczerze mówiąc, przejrzą na oczy.”
Wygląda na to, że tawariszcz Animator ma oczy szeroko… zamknięte.
Po kolei wymienia bowiem wywołane przez moskiewskich carów bunty przeciw Rzeczpospolitej.
Czczony na Ukrainie Chmielnicki – zniszczył potencjał obronny RP tuż przed ruskim najazdem (potop moskiewski lub też ruskim zwany), a na dodatek w Perejasławiu nieprzymuszany przez nikogo zaprzedał Ukrainę Moskwie po wsze czasy.
Powoływanie się na hajdamaków, czyli zwykłych rabusiów, jakich mieliśmy też na Podhalu i w innych dzielnicach, to zwyczajne dorabianie gęby pospolitym bandytom.
Zaś o wiele krwawsze i bardziej okrutne nić Wołyń’43 powstanie Żeleźniaka i Gonty, zwane koliszczyzną, tak naprawdę było dywersją ruską mającą na celu niszczenie zaplecza Konfederacji Barskiej.
Tak więc małorusy czczą tych, którzy albo oddali ich w pacht Moskwie, albo też występowali w roli moskiewskich dywersantów przeciwko tym, którzy z Rosją faktycznie walczyli.
Ale to tylko mały trybik w ciągle kurczącym się wojsku Zełenskiego.
Obłęd sięga już najwyższych sfer kijowskiej junty.
Okazuje się, że wedle niejakiego Sybihy, szefa organu odpowiedzialnego za politykę zagraniczną, odebranie Zełenskiemu orderu stanowi „nieprzyjazny” i „lekceważący” krok Polski.
Jak pamiętacie Sybiha już zdążył powiedzieć, że Ukraina będzie sobie wybierać takich bohaterów, jakich uzna za stosowne. I żaden prezydent innego kraju nie ma nic do tego.
Zabawne jest zacietrzewienie tego cokolwiek tłustawego pana.
„Pogarda wobec prezydenta Ukrainy nie dotyczy tylko orderów. To pogarda wobec ukraińskiego żołnierza, wobec narodu ukraińskiego, wobec naszego prawa do posiadania historii. Nie będziemy tego tolerować.”
Czyli co? Sybiha pokaże nam język albo zamknie granice z Polską dla wszelkich transportów, w tym wojskowych?
Albo nie tak dawnym wzorem Joasi Szczepkowskiej ściągnie gacie, i wypnie goły zadek w naszą stronę?
Poza blokowaniem ekshumacji, co zresztą jest trwałym elementem polityki polskiej kolejnych kijowskich reżimów Ukraina może nas pocałować w dupę.
Nie mają bowiem żadnych kart poza swoimi urojeniami wielkościowymi.
Ale skoro są tacy honorowi to powinni posunąć się dalej. My w Polsce (myślę, że znacznie więcej niż połowa Narodu), oczekujemy, aby w ślad za orderami (swoją drogą to skandal, że tak łatwo może go otrzymać nawet zwykły nazistowski bydlak) Zełenski i jego jaczejka zaczęli zwracać nam Kraby, Groty, amunicję, Pioruny…
A przede wszystkim Ukraina zacznie spłacać raty pożyczek, a nie pasożytować na nas. Już nie wspomnę o dobrach polskiej kultury, zawłaszczonych naprzód przez Stalina, a teraz rzekomo stanowiących „dziedzictwo narodu ukraińskiego” (bogate zbiory Ossolineum).
Skoro są tacy honorni to najdalej we wtorek powinni zażądać od Polski zaprzestania finansowania im łączności (Starlinki); zwłaszcza że odbudowanie muzeum ludobójcy Szuchewycza kosztowało ich znacznie więcej, niż wyniosły koszty łączności od początku tej dziwnej wojny.
I na zakończenie cytowania spaślaka inny fragment, świadczący być może o jakiejś indukowanej paranoi w całym środowisku kijowskich władz.
Ukraina nie dążyła do stworzenia tak napiętych stron w naszych stosunkach dwustronnych.
Zawsze byliśmy konstruktywni, ceniliśmy nasze relacje z Polską i byliśmy wdzięczni za otrzymaną pomoc.
Oni w zasadzie czczą jedynie ludobójców Polskiego Narodu, a my się czepiamy… Oni walczą z Rosjanami, ale poważają jednocześnie Chmielnickiego, który oderwał ich od demokratycznej Rzeczpospolitej i oddał satrapii moskiewskiej po wsze czasy.
Za to w… zapomnieniu mają tych, którzy u naszego boku walczyli z Rosją.
Jakby to powiedzieć po ukraińsku – без горілки це не вирішиш!
Ale Ukraina nie ma wcale monopolu na idiotów, przynajmniej w tej sprawie. Oto w Polsce pojawiła się inicjatywa nadania Zełenskiemu i narodom zamieszkującym teren Ukrainy „Obywatelskiego Orderu Przyszłości”. Pośród osób podpisanych po tym „projektem” jest obywatelka RP Natalia Panczenko, mediaworkerzy z Gazety Wyborczej na czele z Michnikiem i Cuchnowskim, a także… babcia Kasia, leciwa zadymiara.
W tym gronie znajdujemy też Agnieszkę Holland, Bartosza Kramka oraz… senatora Stanisława Gawłowskiego. No, pogratulować… doborowe towarzystwo. 😉
Myślę, że takie odznaczenie otrzymane z rąk ww. grona dokładnie pasuje do Zełenskiego i powinien przypiąć go do swojego zapierdziałego dresiku a la Ferdek Kiepski.
Tymczasem w prowadzonej przez zasłużonego dla sprawy banderowskiej propagandzistę Włodzimierza Iszczuka facebookowej grupie czytamy:
ANTYUKRAIŃSKA HISTERIA UDERZA W POLSKĄ RACJĘ STANU
-
- USA i Zachód stawiają na Ukrainę jako filar bezpieczeństwa Europy
- W polskiej debacie publicznej coraz częściej emocje zastępują strategię. Tymczasem w Waszyngtonie, Londynie i strukturach NATO nie ma miejsca na złudzenia – trwa twarda gra o bezpieczeństwo Europy.
- W tym nowym układzie sił Ukraina staje się jednym z kluczowych filarów obrony Zachodu
- A nie – jak chcą niektórzy – „problemem” czy „obciążeniem”
- Zachodni analitycy i wojskowi mówią wprost:
- Ukraina to dziś jedna z najważniejszych armii świata Zachodu laboratorium nowoczesnej wojny XXI wieku przyszły element systemu odstraszania wobec Rosja.
Od wzniosłości do śmieszności jest tylko jeden krok, jak powiedzieć miał Napoleon.
Zaś jako chrześcijanin wiem, że pycha kroczy przed upadkiem.
Nadęcie Zełenskiego i jego bańki jest już tak wielkie, że widać je chyba z dalekiego Kosmosu. 😉
Filar bezpieczeństwa Europy tak naprawdę jest najbiedniejszym krajem w Europie, o dochodzie per capita pozostającym na poziomie Libii czy RPA ale pod warunkiem, że liczony jest wedle parytetu siły nabywczej.
Poza tym jest krajem przeżartym korupcją. Teraz jakoś bardziej cichosza, ale nie tak dawno o skandalach korupcyjnych na Ukrainie było głośno. Co gorsza, część dotyczyła dostarczanej tam broni, która trafiała nawet do kolumbijskich mafii.
Trzeba też pamiętać o stałym exodusie mieszkańców Ukrainy, zwłaszcza tych w wieku poborowym.
Co z tego, że broń mają, skoro za chwilę nie będzie ludzi, aby ją obsługiwać?
Ale co tam. Najwyraźniej pobudzony Zełęnski ciągnie dalej:
On [Nawrocki – HD] powiedział: «powinieneś odwołać dekret». No, przepraszam, to nasza sprawa. I tutaj Polska powinna to rozumieć. Absolutnie. Oprócz spraw historycznych, o których zresztą otwarcie rozmawiamy, jest też szacunek dla teraźniejszości, dla naszej armii i dla przyszłości. Bez Ukrainy nikt nie będzie w stanie obronić Polski. Po prostu niemożliwe, jeśli nie ma Ukrainy, nie ma już chronionej Polski.
Przeterminowany i to dość mocno prezydent Ukrainy najwyraźniej nie bierze pod uwagę tego, że polska armia aktualnie jest silniejsza niż ukraińska w lutym 2022 roku.
Poza tym jesteśmy krajem frontowym bez względu na to, co robi Kijów – wliczając Gubernię Mińską (d. Białoruś) nasza granica z Rosją jest dłuższa o 85 km od tej z Ukrainą.
I to Zełenski, a raczej jego otoczenie, powinien wiedzieć. Wszak wystarczy tylko popatrzeć na mapę.
Gdyby Rosja chciała uderzyć na Warszawę to z Mińska ma zdecydowanie bliżej, niż z Kijowa czy nawet Lwowa. Poza tym świat, a zwłaszcza Niemcy, przebierają nogami w miejscu czekając, kiedy skończy się ta dziwna wojna i będzie można wrócić do dilów z Putinem.
W Kijowie zapomniano już, jak mocno Niemcy parli do skazania „ukraińskich terrorystów” odpowiedzialnych za uszkodzenie Nord Streamu???
Bo Polska bez Ukrainy przetrwa. Natomiast gorzej jest w drugą stronę.
Oni nie walczą za swoją i naszą wolność. Ale za swoją i za nasze!
Mimo to przeterminowany prezio z Kijowa postanowił dalej dolewać oliwy do ognia i idzie w zaparte niczym jakiś wor w zakonie:
My z Polakami nie możemy nie być partnerami albo nie być przyjaciółmi, ponieważ jesteśmy sąsiadami, a jeśli ktoś nie jest partnerem i nie jest przyjacielem, to z biegiem lat, z dziesięcioleciami, zmienia się to w to, co mamy z Rosjanami: brak szacunku, agresję, radykalizację społeczeństwa. To, co robił Orbán, było całkowicie błędne. Ustawiał wojskowych na swojej granicy, zbliżał ich do naszej granicy. Po co był ten sygnał? Po co to robicie — radykalizujecie społeczeństwo? Do czego doprowadzi nienawiść społeczeństwa? Do sondaży. To walka polityczna, która może skończyć się źle. Bardzo złą eskalacją.
Szkopuł w tym, że już nie jeden raz Ukraińcy dawali przykłady swojej przyjaźni. I do tej pory kości Polaków bieleją w ukraińskiej ziemi, bo rząd w Kijowie odmawia im godnego pochówku!
Szkoda tylko tych Ukraińców, którzy często od lat ciężką pracą zdobyli sobie uznanie w Polsce.
Bo teraz może im nie być lekko.
Tymczasem na szerokim świecie coraz bardziej popularne stają się słowa doradcy Donalda Trumpa Scotta Bessenta o Zełenskim. Wg niego jest to naćpany Jaś Fasola, choć generalnie jest tylko małym draniem.
Sądząc po wpisach w mediach społecznościowych taka opinia ma wielkie szanse na to, by trwale zadomowić się nad Wisłą.
22.06 2026
cyt. za Kresy.pl
Zostaw komentarz