Autoidentyfikacja mieszkańców państw i regionów Unii Europejskiej dowodzi jak bardzo Europa jest w skrytości swego ducha konserwatywna, tradycjonalistyczna i nacjonalistyczna.
Obywatele państw europejskich stowarzyszonych w Unii Europejskiej mogli w 2021 r. wybrać między tożsamością europejską, państwową lub regionalną.
Tożsamość europejską wybrali mieszkańcy tylko jednego jedynego regionu – Budapesztu. A ich europejskość pewnie jest pochodną nienawiści do wieśniaków z Szegedu, Debreczyna czy Miskolca, głosujących na Orbana.
Pozostała Europa to albo lojalność wobec państwa, albo lojalność wobec regionu. Ale nie na chybił trafił tylko zgodnie z rozmieszczeniem tradycyjnych, sięgających nieraz jeszcze średniowiecza mniejszości narodowych, językowych czy religijnych. Region liczy się tam, gdzie państwo nie jest nasze.
Najlepiej widać to w Niemczech, gdzie wiele regionów kontestuje pruski trzon dzisiejszej republiki federalnej. Bawaria, Saksonia, Turyngia, do tego francuska Saara, duński Szlezwik-Holsztyn i Meklemburga dederowska czy może post-słowiańska?
Czasem na tej mapie wychodzą tożsamości sięgające średniowiecza. Regionalizm Andaluzji to spadek po Maurach. Niby tych Morysków wypędził król Filip, a tu niezmiennie Andaluzja jest odmienna od reszty Hiszpanii, wśród tych dwóch Hiszpanii, jakie istnieją katolickiej i antykatolickiej, Andaluzja niezmiennie po stronie Maurów. I nie ma do tego podstaw językowych jak na północy Hiszpanii, po prostu ukryte serce Morysków.
Podobnie we Francji region Bordeaux. Gdzie wciąż dyskretnie wspomina się starą dobrą Anglię, której władcy panowali w regionie przez całe średniowiecze. Tym bardziej, że byli to Anglicy płynnie mówiący po francusku.
Europa Środkowa to monolit narodowy, chyba że granice zostały ustalone wbrew woli mieszkańców. Wtedy region ma swoją tożsamość ponad państwem. Jak np. Śląsk w Republice Czeskiej. Wiadomo, że Śląsk się Czechom i Morawom nie należy. To kawałek obcej ziemi, jak w przypadku Śląska Cieszyńskiego niedawno i w podłych okolicznościach skradziony sąsiadowi.
Wielka regionalna wspólnota Siedmiogrodu. Dziś już większościowo rumuńskiego. Ale tamtejsi Rumuni chyba inaczej wyobrażali sobie swój los w zjednoczonej Rumunii, a Węgrzy i Niemcy chyba w ogóle nie mieli i dalej nie mają zamiaru się jednoczyć z Wołoszczyzną i Mołdawią.
Południowo-wschodni region Bułgarii, nie znosi Europy, nie znosi Bułgarii. Gdzie umieszcza swe sympatie? W imperium ottomańskim?
Bastionem narodowej identyfikacji jest Dania. Polska największym krajem monolitycznie przywiązanym do jedności państwowej. Na przeciwległym biegunie Belgia, całkowita dominacja regionalności, do państwa przywiązani tylko mieszkańcy kilku, mniejszościowych i ubogich ekonomicznie regionów.
Autor: prof. Gościwit Malinowski
Profesor w Instytucie Studiów Klasycznych, Śródziemnomorskich i Orientalnych Uniwersytetu Wrocławskiego; więcej na blogu:
http://hellenopolonica.blogspot.com oraz na stronie:
https://wroc.academia.edu/GosciwitMalinowski
Zostaw komentarz