Kiedy ogłaszano dopłaty do elektryków „prawica” krzyczała, że chodzi o wspieranie gospodarki Niemiec i ściąganie używanych gratów elektrycznych od zachodniego sąsiada.

Słowem jednak się nikt się nie zająknął jaka jest korzyść z takiego rozwiązania – a mianowicie taka, że dzięki temu samochody spalinowe nie będą obciążone dodatkową opłatą, tak jak to wynegocjował rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Dodatkowa korzyść taka, że przeciętny Kowalski nie jest na tyle bogaty, żeby móc sobie na nowego elektryka pozwolić. Ba – do dzisiaj ściąga używane auta spalinowe z Europy Zachodniej. Być może, dzięki dopłatom, więcej elektryków pojawi się na polskich drogach?

Czytaj więcej.