Wzruszyłem się. Łzy szczęścia ściekały mi z oczu mych morskich głębin, na brody siwiznę i dalej… na co nie wspomnę w obawie by tekstem frywolnym nie urazić dziewiczych oczu moich czytelniczek, gdy słuchałem.

Gdyby nie kręgosłup w kiepskim stanie i kolana w jeszcze gorszym… padłbym na nie przed telewizorem i… wielkością tego, kto ze swadą i hipnotyzerskim urokiem, snuł przed zachwyconą europejską widownią swą opowieść o wielkości i chwale. Piękne to było… jak zawsze i niosące nadzieję… jak zazwyczaj.

Tyradę swą wygłaszał… zbawca naszej demokracji, dumny potomek cezarów, który (niemal) wzorem pierwszego ogłaszał jak zwykle: veni, vidi… a teraz mi wisi.

Nieprzypadkowo zapewne, wystąpienie naszego Donalda nastąpiło w chwilę po przemowach, jakie za oceanem zaserwował swoim współobywatelom jego amerykański alter ego.
W dzień po tym, gdy nowy prezydent USA uraczył kraj i okolice opowieściami obrażającymi swojego poprzednika i o eskortowaniu go do zabierającej go heli-karocy… by przypadkiem się nie rozmyślił, oraz o bolących nogach swojej ozdobnej paprotki, po czym podpisał ileś tam rozporządzeń, które mają trudne problemy rozwiązać w sposób najprostszy, na forum parlamentu Europejskiego swój popis dał… a może „dało” – jego lustrzane odbicie.

Nie wiem czy panu Tuskowi udało się zaskoczyć czymś eurodeputowanych… nas nie powinien.
Zrobił to co zawsze – pięknie opowiadał.
Roztaczał przed słuchaczami i… roztaczał.
To, że roztaczając zakwestionował wszystko co robił dotychczas… nie miało żadnego znaczenia.
Urok hipnotyzera ma działać.

Jak zawsze… przemowie niczego zarzucić nie można.
Pan Premier ma dar, polegający na przedstawianiu nam zawsze świata… takim jaki chcemy go zobaczyć. Tym razem… zrobił dokładnie to samo.
Kusił.
Kusił wizją bezpiecznej i bogatej Europy… pod własnym przywództwem.
Przepraszam… pod Polskim przywództwem.
Wszystko co powiedział miało sens i było zgodne z oczekiwaniami.
Jak zwykle tylko… opowiadając CO… nie zająknął się o tym JAK.
Inni Europejczycy… w przeciwieństwie do nas, nie przekonali się jeszcze jak bolesne są rządy ludzi, którzy wiedzą „co” lecz nie wiedzą „jak”.
Po półtorarocznych rządach tego wybitnego mówcy… my już wiemy.

Zobaczyliśmy niemal równocześnie, dwóch ludzi aspirujących do rządzenia światem… a przynajmniej dwoma tego świata potęgami.
W wersji amerykańskiej, Donald – playboy, zwany u nas zwykle żigolakiem, zdecydował się na porywanie ludzi za sobą stwierdzeniem:

– popatrzcie… jestem takim samym durniem i chamem jak wy. Wszystko co możecie zrobić głupiego i paskudnego… mnie przynosi korzyści. Chodźcie ze mną… też korzyści będziecie z tego mieć.
Każdy z was… może być Trampem.

Ma rację.
Każdy z nas może opowiadać głupoty, dokonywać oszustw finansowych, ba… startować w wyborach i… wygrywać.
Jak osiągać korzyści… prezydent Tramp pokazał natychmiast, wypuszczając własne kryptowaluty.
Prosty zabieg – piramida finansowa (a właściwie dwie – smutna piękność ma swoją) pozwoliła w kilka dni po wyborach… podwoić majątek.
Własny… bo przecież nie kraju.
Reszta to już tylko socjotechnika.
Nie chcecie emigrantów – wyrzucę.
Chcecie tanich paliw – obniżymy ceny… gdy wykopiemy.
Itd., itp.
Magia.

Z| drugiej, naszej strony oceanu… zasada jest ta sama, choć podana inaczej.
Tu mamy być lepsi… bo idea lepiej opakowana.
Różnica mniej więcej taka… jak między amerykańskim samochodowym barem a francuską restauracją. Żarcie niby to samo… ale jak podane.

Nasza wersja Donalda mówi nam czego chcemy.
Europa ma być BEZPIECZNA.
I słusznie.
Wszyscy tego pragniemy… diabeł tkwi jednak w szczegółach.
Jedynym konkretem, który ma nam to bezpieczeństwo zapewnić, wskazanym przez pana Tuska jest… 5% PKB przeznaczane na zbrojenia.
Reszta… to tylko pięknie brzmiące ogólniki.
Wiele słów o bezpieczeństwie pod każdym względem… nie padło tylko nic o tym co jest dla tego bezpieczeństwa najważniejsze.
Nic… o tym, co pokazała nam wojna na Ukrainie.
Nic o tym, że najważniejsze dla bezpieczeństwa każdego kraju, organizacji i każdej kultury jest to

BY LUDZIE CHCIELI JEJ BRONIĆ.

Dużo do tego nie trzeba. Muszą tylko… chcieć w tym kraju żyć.
Żyć w kraju, który nie każe rozbierać dachu… bo azbest szkodzi.
Nawet nie w takim, który zmuszając… pomaga przy rozbiórce… lecz w takim, który pokazuje z czego i jak zbudować nowy, lepszy dach.
Póki co… wciąż nam tylko każą rozbierać nasz dach i…. mądrzą się… jaki będzie lepszy.

Najtrafniejszym… choć przykrym dla nas komentarzem do wystąpienia premiera Tuska, było stwierdzenie
– Donald jesteś wielki. Obiecałeś Polaków wziąć za pysk… i wziąłeś.
Choć ubrane w nieco łagodniejsze słowa… prawdziwe do bólu.
Wyrósł nam europejski przywódca.
Szkoda, że najbardziej wyrósł z polskich spodni.
Za ratowanie Europy bierze się ktoś… kto nie potrafi uratować własnego kraju.

WASZ
nikt.

Autor: Jarosław Wocial

Foto: Gov.pl