Takich kilka przemyśleń. Wg informacji z różnych średnio wiarygodnych źródeł, negocjacje na które USA prowadziły z Ukrainą, na temat „umowy surowcowej”, podobno szły bardzo opornie, z powodu zachowania sie Ukraińców którzy próbowali dyktować warunki i zachowywali się tak jak by to oni mieli prawo dyktować warunki. Co przekonało negocjatorów z USA, że mają do czynienia z szaleńcami którzy kompletnie nic nie rozumieją. Późniejszy rozwój sytuacji wydaje się to potwierdzać.

Dla USA wojna na Ukrainie jest rzeczą ważną, ale nie najważniejszą, mają inne problemy, wewnętrzne, relacje z UE, bliski wschód, konfrontacja z Chinami które są uważane za zagrożenie EGZYSTENCJONALNE. USA nic złego się nie stanie, jeśli Ukraina zostanie podbita przez Rosję, to dla nas jest to bardzo groźne.
USA potrzebuje Ukrainy podporządkowanej, takiej która bez szemrania będzie wykonywała polecenia USA, coś jak rząd polski. Wtedy USA może nawet trochę pomagać, jeśli będzie się grzecznym. Niestety nie tylko negocjatorzy, ale i Zełeński udowodnił ze Ukraina nie widzi się w roli posłusznego polityce USA kraju, Ukrainie wydaje się że to oni ponieważ „stoją moralnie wyżej” bo „płacą krwią ukraińskich żołnierzy” za obronę Europy, wolnego świata i „wartości”, więc im się wszystko należy, bezwarunkowo, a to że korupcja, to że bałagan nie a znaczenia.

Stąd zachowanie Zełeńskiego który nie chciał ulec amerykańskiej presji. Niestety zrobił to w bardzo, bardzo zły sposób z kilku powodów.
Po pierwsze zrobił to PUBLICZNIE.
Po drugie zrobił to w sposób który podważał hegemonię USA.
Po trzecie zrobił to w taki sposób że obraził i poniżył prezydenta Trumpa i władze USA, czyli de facto USA.

Moim zdaniem pomysł USA, był nastepujący, Zełeński podpisze umowę, będziemy mieli argument dla swoich wyborców
– pomagamy Ukrainie, bo oni nam za to płacą, lub zapłacą grube pieniądze, czyli robimy świetny interes, sprzedajemy uzbrojenie, zarabiamy, będziemy eksploatować złoża i znów zarobimy.
– drugi argument jest dla Rosji. Od teraz Ukraina nam zapłaci za pomoc, więc ta wojna może z naszego punktu widzenia trwać wiecznie, bo im dłużej trwa, tym więcej zarobimy, a wy zarabiacie na tej wojnie? Ile jeszcze wytrzymacie wy i wasze społeczeństwo?

Czyli była szansa na zmuszenie Rosji do zawarcia pokoju. Jeśli nie już to za jakiś czas kiedy zaczną płynąć pieniądze i uzbrojenie z USA na znacznie większą skalę niż dotychczas, bo Ukraina za nią płaci.

Zełeński zakładał że USA nie wycofa się z pomocy i wsparcia, „bo będzie wstyd”, bo „USA utraci wiarygodność” (ile razy słyszałem ten argument). Okazało się że USA nie tylko wycofuje się z pomocy w dostarczaniu sprzętu i amunicji, ale nawet nie dostarcza Ukrainie informacji wywiadowczych. Tak że Zełeński dramatycznie źle ocenił reakcję USA.

Jakie mogą być skutki tej sytuacji. Po pierwsze Zełeński „zmienił zdanie”, już „teraz by podpisał”.

„„Potrzebujemy pokoju, a nie ciągłej wojny. I dlatego mówimy, że kluczem do tego są gwarancje bezpieczeństwa”

– brzmi fragment wpisu szefa państwa ukraińskiego na Telegramie.

„W najbliższej przyszłości wszyscy w Europie sformułujemy nasze wspólne stanowiska – linie, które musimy osiągnąć i linie, z których nie możemy się wycofać. Stanowiska te zostaną przedstawione naszym partnerom w Stanach Zjednoczonych”

Są jakieś informacje o tym ze napisał coś w rodzaju „rozmowy przebiegły niefortunnie” itp.

Tymczasem, moim zdaniem Zełeński kompletnie nie rozumie w jakiej sytuacji się znalazł, a dzięki niemu Ukraina. On myśli że jest partnerem USA, którym nigdy nie był i nie będzie. Że może stawiać warunki i dyktować cokolwiek.
USA może mieć chęć pokazania ile kosztuje przeciwstawienie się USA, a dodatkowo warto uwzględnić że Zełeński PUBLICZNIE upokorzył prezydenta i wiceprezydenta.
Stąd jego „I dlatego mówimy, że kluczem do tego są gwarancje bezpieczeństwa” jest żałosne, bo nie tylko nie dostanie gwarancji bezpieczeństwa, ale nie dostanie NIC, do póki Ukraina nie stanie się dla USA czymś takim jak Gruzja dla Rosji. Można narzekać i rozpaczać że to „niesprawiedliwie”, że „Ukraińcy mają prawo rządzić swoim państwem tak jak oni chcą” itd.
Amerykanie mówią, oczywiście, to róbcie to, ale za swoje pieniądze. Jeśli chcecie coś od nas to musicie się nam podporządkować. Nie tylko zapłacić, ale i PODPORZĄDKOWAĆ.

Polska tę lekcję odrobiła i nie robi nic co mogłoby „urazić” USA, mieliśmy akceptacje działań ambasadorów USA, czekanie na decyzję, co nam wolno po upadku ukraińskiej rakiety, zakupy sprzętu wojskowego z USA bez dyskusji itd. Polska robiła to MIMO TEGO, że na terytorium Polski, nie toczy się wojna.

Może się za chwilę okazać że USA „wymieni” Zełeńskiego, na kogoś innego, chętnych jest całkiem sporo, co więcej pokazują się informacje że takie rozmowy są prowadzone z Poroszenką i Tymoszenko. Może się okazać że akceptowalne dla USA będzie podejście wojsk rosyjskich do Kijowa, żeby WSZYSCY na całym świecie zobaczyli ile kosztuje przeciwstawianie się woli USA.
To USA „ma czas”, Ukraina będzie na tym tylko traciła, ludzi, miasta, infrastrukturę, siły, oczywiście to mało prawdopodobne żeby Ukraina padła jakoś szybko. Natomiast słono zapłaci za pychę i butę Zełeńskiego. Co więcej nawet jeśli Zełeński przyjedzie do USA i publicznie przeprosi (na przeprosiny cały czas nie ma ochoty), nie ma żadnej gwarancji że polityka USA się zmieni. Może się okazać że w tej chwili warunkiem wsparcia przez USA, jest odsunięcie Zełeńskiego od władzy, świadczą o tym słowa Muska, który proponuje mu azyl gdzieś za granicami Ukrainy.

Tak więc moim zdaniem będziemy się przyglądać powolnemu upadkowi Ukrainy do czasu do kiedy USA uzna że „wystarczy”. Może to spowoduje że Ukraińcy zrozumieją w końcu że świat tak nie działa że im wolno wszystko, a inni mają wykonywać ich życzenia nie dając niz w zamian. Że nie są patnerem tylko PETENTEM.

Pytanie czy ta sytuacja nie doprowadzi do jakichś zmian na Ukrainie, kiedy i jakie to będą zmiany. Czy nie skończy się to upadkiem Ukrainy.