Prawda jest taka, że do Majdanu potrzeba Janukowycza albo innego polityka podobnego typu. Tępego i upartego, uważającego, że dialog ze społeczeństwem jest oznaką słabości. Czasem nawet w Polsce można usłyszeć, że Majdan był przewrotem, który obalił legalną władzę, ale prawda jest taka, że początkowo żądania protestujących były bardzo ograniczone i gdyby Janukowycz byłby bardziej elastyczny to pewnie miałby duże szanse wygrać kolejne prezydenckie wybory. Dopiero z czasem, po próbach siłowego zduszenia protestu połączonego z brakiem jakiegokolwiek dialogu, żądania protestujących eskalowały i to co się zaczynało jako zwykły protest przeistoczyło się w powstanie.
Ja nigdy nie uważałem Zełeńskiego za tego typu polityka. On zawsze się odznaczał elastycznością i obecna sytuacja również wskazuje na to, że tą swoja cechę zachował. Podczas obecnych protestów nie było nawet prób skoncentrować znaczne siły policji czy innych służb naprzeciwko protestujących. Pilnowali sytuację w Kijowie dosłownie pojedynci policjanci. Aktywna była tylko tzw. policja dialogu, zadaniem, której jest rozwiązywanie pojawiających się konfliktów i sporów, uniknięcie celowo zorganizowanych prowokacji.
Kolejna ważna kwestia, która wyróżnia obecny protest na tle wielu innych poprzednich – ujawnił on zatarcie byłych podziałów na Ukrainie. Młodzież absolutnie tak samo jest nastawiona w Odessie, Dnieprze jak w Kijowie czy Lwowie. Ten przysłowiowy podział na zachód i wschód, który nadal można zaobserwować w analizach niektórych zachodnich analityków typu Mearsheimera, on w praktyce już nie istnieje. Oczywiście to nie oznacza, że nie ma regionalnych różnic pomiędzy różnymi częściami kraju pod względem kultury, historii i mentalności. No ale w każdym kraju takie różnice istnieją. Jedyne co różniło ukraińskie regiony w przeszłości to stosunek do Rosji. Te wschodnie i południowe regiony one zawsze tożsamościowo były jednak regionami ukraińskimi. Nigdy tam nie było chęci stać się częścią Rosji. Ale gdzieś przyszłość kraju widziano w stosunkach partnerskich z Rosją, a w innych uważało się Rosję za kraj wrogi. I Rosjanie sami tą róznice zlikwidowali przekonując absolutną większość obywateli Ukrainy, że są wrogami.
No i tym bardziej to dotyczy młodzieży urodzonej już w niepodległej Ukrainie będącej siłą przewodnią ostatnich protestów. Tam ten podział jest juz zupełnie nieaktualny.
Zostaw komentarz