Ks. prof. Tischner widział „Solidarność” jako ruch związkowy zbudowany na fundamencie etyki solidarności odwołującej się do sumienia. Szkoda, że ta napisana ponad czterdzieści lat temu książka, dziś jest zapomniana przez polityków wywodzących się z tej organizacji, która zmieniła Polskę na dobre i przyczyniła się do upadku komunizmu w Europie Wschodniej i Środkowej.
Gdy zachorowałem w nowicjacie w Kaliszu, na zapalenie opon mózgowych ta książka towarzyszyła mi przez cały pobyt w szpitalu. Potem, na filozofii a Krakowie, poznałem Mistrza osobiście.
Był moim ulubionym wykładowcą.
To on mnie nauczył otwartości intelektualnej, widzenia w Drugim bliźniego, a nie wroga.
Bez względu na jego przekonania polityczne, kolor skóry czy wyznawaną religię.
Etyka solidarności z Drugim, wg. niego, zaczyna się od Spotkania kiedy „trzeba się wychylić, przekroczyć próg, wyciągnąć rękę, znaleźć wspólne miejsce do rozmów”- pisał.
Wielka szkoda, że politycy wywodzący się z „S” o tym zapomnieli.
Od Kaczyńskiego na Tusku skończywszy.
Chciałbym wierzyć, że kierują się w swoich działaniach sumieniem, ale coraz częściej mam wielkie wątpliwości, czy tak czynią.
Można zrozumieć, że każdy z nich walczy o jak największe poparcie dla swojej partii, ale trzeba to robić zgodnie z sumieniem.
Bez nienawiści, wrogości wykluczających rozmowę.
Brak sumienia wyklucza prawdziwą solidarność
„Z ludźmi bez sumienia, nie można być solidarnym. Solidarność musi opierać się na sumieniu, a brak sumienia wyklucza możliwość prawdziwej solidarności” – pisał.
Wszyscy politycy z „S”, w tej kwestii zawiedli.
Do kosza wrzucili sumienie, bo dla nich ważniejsze są walki plemienne i dzielenie Polaków na „swoich” i „obcych”.
„Jedność między ludem a elitą jest jednością wspólnej etyki.
Kto narusza tę jedność, tego odrzuci lud”.
Niech więc każdego wieczora, przed snem, powtarzają sobie przestrogę-
TEGO ODRZUCI LUD.
Zostaw komentarz