W Polsce przyjęło się już jako pewien aksjomat, że Polska jest dla Ukrainy hubem logistycznym i jest pod tym względem bezalternatywna dla Ukrainy. I dlatego jest to pewnego rodzaju lewar możliwego wpływu na ten kraj, którego jak wielu uważa, Polska nie wykorzystuje w sposób skuteczny.
Przysłowiowy „remont lotniska w Jasionce”, który jak tylko ogłosimy to potencjalne to Ukrainę położy na łopatki.
Z jednej strony jest to oczywiste iż sytuacja w której twoja infrastruktura jest dla drugiej strony bramą do Europy ma to zwiększać twój wpływ na procesy w regionie i daje ci lewar. Z tym, że działać to miałoby nieco inaczej niż to wielu sobie wyobraża. Bo jeżeli mówimy o tranzycie towarów to zazwyczaj obie strony na tym korzystają w sensie ekonomicznym. Kiedy stajesz się pośrednikiem w handlu, zarabiasz na tym. Jest to oczywista oczywistość. W sytuacji z Ukrainą polska infrastruktura w rzeczywistości nie była po prostu gotowa do roli tego pośrednika. Więc otwarcie się na towary ze wschodu doprowadziło w wypadku na przykład produktów rolnych tylko do zaburzenia naszego rynku wewnętrznego. Poza tym chcielibyśmy żeby to polskie firmy zajmowały się transportem tych towarów w Europie i nawet jeżeli tranzyt towarów ze wschodu jest ok no to tylko polskimi ciężarówkami. Więc prawda jest taka, że szerokie otwarcie się na tranzyt ze wschodu, tworzy często więcej problemów i konkurencji niż powodów dla współpracy. Poza tym w tych stosunkach handlowych z Ukrainą istnieje spora nierównowaga, bo już na tranzycie w druga stronę z Europy do Ukrainy i na eksporcie własnym na Ukrainę całkiem dobrze zarabiamy. Polska eksportuje na Ukrainę 3 – 4 razy więcej niż importuje z tego kraju. W 2023 roku wartość eksportu wynosiła ok 11,5 mld euro, w 2024 – 13 mld. O tym jakoś w naładowanej emocjami narracji o Ukrainie wykorzystującej Polskę, niezbyt się wspomina. W rzeczywistości to Ukraina w tych stosunkach ekonomicznych może czuć się tą stroną na trudnej sytuacji której jej sąsiedzi korzystają, a nie na odwrót. Polska w ramach tego obrazu jest krajem, który postępuje absolutnie wbrew temu jak to Polacy sobie wyobrażają. Czyli zarabiamy na eksporcie i tranzycie z zachodu na wschód jednocześnie ostro broniąc się przed ruchem towarów w drugą stronę tam gdzie to uderza w naszych własnych producentów.
Czy to nam daje jakiś lewar na Ukrainę? No nie bardzo. Szok, ale z punktu widzenia Ukraińców (i ta teza pojawia się czas od czasu w ukraińskich wewnętrznych dyskusjach) Polska jest zbyt jednostronnie nastawionym partnerem. No a żeby mieć lewar i umieć go wykorzystywać, trzeba mieć kij i marchewkę. Trzeba najpierw się związać głęboką współpracą, żeby później porzucenie tej współpracy kosztowało drugiej stronie tak drogo, że to by się nie opłacało. Czegoś takiego nie ma i się na to nie zanosi. Zamiast tego Ukraińcy szukają alternatywnych szlaków handlowych i logistycznych, o czym więcej napiszę niżej.
Natomiast jeżeli weźmiemy do uwagi logistykę wojskową, to przysłowiowa Jasionka, nie jest w rzeczywistości żadnym lewarem wpływu wbrew temu co wielu ekspertów w Polsce twierdzi. Dlaczego? Bo ta logistyka wojskowa nie jest naszą logistyką, tylko jest logistyką wielkiej koalicji państw na rzecz Ukrainy i ponieważ nie prowadzimy w wystarczającym stopniu niezależnej polityki, a wręcz przeciwnie staramy się siedzieć cicho i polegamy dość mocno na tych partnerach, to i żadnego „zamkniemy Jasionkę na remont” nie będzie. Powiem więcej, to jest sytuacja dość tragiczną dla nas. Kiedy prezydent Duda mówił emocjonalnie, o tym, że ten hub logistyczny w Polsce nie należy do naszych partnerów tylko do nas, ja się z tego nie śmiałem jak wielu innych. Ja uważam, że prezydent Duda po prostu wiedział o czymś o czym publiczność się nie dowiedziała. Po prostu gdzieś tam nasi zachodni sojusznicy rozmawiali między sobą o sprawach wojny i pokoju traktując polski hub logistyczny jako zapewniony dla siebie z automatu. Nie pytając zbytnio nas o zgodę, co oczywiście nie może nie wywoływać frustracji. Ale sami przecież jesteśmy temu winni, że tak jest i żadne emocjonalne wypowiedzi nic tutaj nie zmienią. Jeżeli naszym celem bezwzględnym jest zapewnienie sobie amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa w sytuacji kiedy te gwarancje w Europie są coraz bardziej niepewne … i jednocześnie USA dogaduję z państwami europejskimi na wielomiliardowe zamówienia dla Ukrainy w amerykańskich fabrykach (i to jest proces w którym nas nie ma ze zrozumiałych powodów), na zakup rakiet, systemów OPL i innego uzbrojenia, no to jaką drogę dostarczenia tego uzbrojenia Amerykanie zakładają? Jeżeli z powodu napięć w stosunkach z Ukrainy „zamkniemy Jasionkę” to nie będzie to żaden lewar w stosunkach z Kijowem. Zełeński nie będzie w tej sytuacji dzwonił do Warszawy, tylko do Waszyngtona. I Ukraina w sprawach dla siebie kluczowych związanych z logistyką przez Polskę rozmawiać będzie po prostu z tym kto podejmuje realne decyzje wykorzystując nasze uzależnienie się od sojuszników zachodnich. Dlatego przysłowiowa Jasionka to nie lewar. To tylko mit. I nikt temu nie jest winny poza nami samymi.
Ale jest jeszcze jeden ważny czynnik w rozmowie o roli Polski jako kraju tranzytowym i hubie logistycznym – być może ta rola wcale nie jest tak bezalternatywna jak nam się wydaje? Oczywiście geografia robi swoje i wiadomo, że na drodze z zachodniej Europy do Ukrainy droga przez Polska jest najkrótsza i najwygodniejsza. Z zachodu na wschód tak właśnie jest, ale już w drugą stronę tak jak napisałem wyżej, nie potrafimy zarabiać na tranzycie ukraińskich towarów do rynków dalej położonych. Nie ma w tym zakresie żadnej spójnej strategii, ona nie powstała wtedy kiedy istniała dobra koniunktura, a w tej chwili temat stał się zakładnikiem emocji politycznych jak i wiele innych spraw, więc dla polityków to jest sprawa toksyczna i nikt tej strategii już nie zbuduje. Te problemy od dłuższego czasu pchają Ukraińców do szukania alternatyw. Najbardziej oczywistą alternatywą stało się otwarcie własnych portów czemu jednak przeszkadzała rosyjska morska blokada. Ukraińcy mieli duża motywację by spróbować coś z tym zrobić i właśnie nie bez powodów na morzu taktyka asymetrycznej walki dała tak spektakularny efekt. Ukraina zainwestowała w nowe środki walki i przebiła sobie drogę dla eksportu morskiego z własnych portów czarnomorskich.
Ta logistyka oczywiście jest jednak narażona na rosyjskie ataki więc szukano też innych możliwości. I ważnym partnerem tutaj stała się Rumunia. W Polsce jest to temat rzadko bardzo poruszany, ale warto zauważyć, że w ostatnich latach logistyka na kierunku południowym jest aktywnie rozbudowywana. W 2026 roku Rumunia ma ukończyć swoją autostradę, która połączy ukraińską drogę ekspresową M19 z Bukaresztem i portem w Konstancy. W odróżnieniu od Polski, Rumunia mimo pewnych problemów, dała radę z tranzytem ukraińskich produktów rolnych i dobrze na tym skorzystała widząc dla siebie tutaj szansę, a nie konkurenta. Port w Konstancy jest o tyle ważny dla Ukrainy, że jest wygodny. Jest dobrze skomunikowany na różne sposoby. Ma na przykład kanał łączący go z rzeką Dunaj, gdzie Ukraina ma własny port Izmail. Ale również oczywiście ma połączenie kolejowe i drogowe. I w obu tych wypadkach Ukraina aktywnie pracuje z Rumunią nad rozbudową tych połączeń. Powstają nowe punkty graniczne, rozbudowywane są stare, budowane są nowe mosty na rzece Cisy. I t.d. Tych projektów w ostatnich latach była długa lista. Ukraina z Rumunią nawet pracują nad zbudowaniem szlaków logistycznych wspólnie z Bułgarią w kierunku portów greckich.
Wnioski moje są bardzo proste. Tam gdzie nie mamy strategii i nie mamy pomysłu, a po prostu czekamy aż ktoś inny przyjdzie do nas z ofertą, która będzie dla nas wielce korzystna, tam inni w tym czasie budują swoja strategię i zarabiają na tym na czym zarobić nie potrafiliśmy przy okazji oczywiście zyskując ten wpływ na sprawy w regionie, który nie pozyskaliśmy. Bo podniecamy się sprawami budzącymi emocje w tym miejscu gdzie należy myśleć pragmatycznie i z czasem nasza bezalternatywność sądzę, że stanie się jedynie kolejnym mitem w stosunkach z Ukrainą. I zauważę, że w Rumunii również są przepotężne wewnętrzne spory polityczne i jest sporo pretensji do Ukrainy, ale razem z tym jest też o wiele więcej pragmatyzmu w ich polityce do tego kraju. Zapomniałem napisać, że również w tych wszystkich planach Mołdawia jest włączana do tej logistyki więc to też pomaga związać ekonomicznie Ukrainę i Rumunię z Mołdawią. Więc na poziomie regionalnym ma to realny wymiar geopolityczny i znacząco podnosi rolę Rumunii.
______________________________________________________________
Zachecam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews
Zostaw komentarz