W klasycznej logice Arystotelesa istnieje zasada, która mówi jasno: jeżeli mamy do czynienia z dwiema sprzecznymi hipotezami, jedna musi być prawdziwa, a druga fałszywa. Nie istnieje trzecia możliwość. Rzymianie, wyrażając tę zasadę, mówili: tertitum non datur – „trzeciej możliwości nie ma”. To, co dla antycznych myślicieli było fundamentem rozumowania, dziś w Polsce stało się przerażającą metaforą rzeczywistości politycznej.
Oto bowiem przed oczyma opinii publicznej rozgrywa się spektakl kompromitacji. W Wyrykach dochodzi do dramatycznego zdarzenia – pocisk przebija dach i strop domu mieszkalnego. Minister obrony nie wie, co się stało. Sugeruje, że „to mógł być rosyjski dron”. Ministerstwo Spraw Zagranicznych wysyła swojego przedstawiciela na forum ONZ, by pokazać światu zdjęcia zniszczeń i oskarżyć Federację Rosyjską. Cała narracja jest jasna: agresor zza wschodniej granicy miał naruszyć nasze terytorium i zagrażać bezpieczeństwu obywateli.
I nagle – niczym w groteskowym teatrze absurdu – okazuje się, że według ustaleń służb i samego ministra koordynatora, winowajcą nie był żaden rosyjski dron, lecz… polska rakieta wystrzelona przez polskiego F-16.
Czytelnik, obywatel, patriota, człowiek kierujący się logiką, staje przed dylematem: jak to możliwe? Jak możliwe jest, że rząd najpierw rozsyła na cały świat oskarżenia pod adresem obcego państwa, a potem okazuje się, że sprawcą był nasz własny sprzęt wojskowy?
🔴Dwie możliwości – żadna pocieszająca
W takiej sytuacji naprawdę nie potrzeba być filozofem, by stwierdzić: tertitum non datur. Istnieją tylko dwa wyjaśnienia:
1. Rządzą nami kompletni ignoranci, którzy nie mają bladego pojęcia o państwie, które przyszło im zarządzać.
Jeśli rzeczywiście ludzie stojący na czele resortów nie są w stanie w ciągu godzin – a już na pewno dni – ustalić, co spadło na polski dom, to oznacza to kompromitującą nieudolność. To oznacza, że Polska jest sterowana przez osoby niekompetentne, które w każdym innym kraju zostałyby natychmiast zdyskredytowane i odsunięte od władzy.
2. Rządzą nami agenci obcego państwa, którzy celowo dezinformują społeczeństwo i opinię międzynarodową.
Jeśli bowiem polski rząd wiedział, że to polska rakieta spowodowała szkody, a mimo to kłamał na forum międzynarodowym, obarczając winą Rosję – mamy do czynienia nie tylko z kompromitacją, ale i z działaniem sprzecznym z polskim interesem. To byłoby działanie na szkodę państwa, a więc zdrada.
I tu dochodzimy do sedna. Bo jeśli przyjąć logikę Arystotelesa, nie ma „trzeciej możliwości”. Ale życie – zwłaszcza polska polityka – często pokazuje, że jedno nie wyklucza drugiego. Bo czyż agent obcego państwa nie może być jednocześnie durniem?
🔴Państwo z dykty i papieru
Polska polityka po raz kolejny pokazała swoje oblicze państwa z dykty. Skandale, które w normalnym kraju doprowadziłyby do dymisji ministrów, komisji śledczych i politycznych trzęsień ziemi, u nas są przykrywane milczeniem, bagatelizowane albo wręcz obracane w groteskę.
W Wielkiej Brytanii minister podał się do dymisji, bo zapłacił prywatnie za paczkę papierosów służbową kartą. W Niemczech polityk rezygnował, bo w pracy doktorskiej znalazł się cień podejrzenia o plagiat. W Polsce – można skompromitować cały rząd, ośmieszyć kraj na forum ONZ, wciągnąć obywateli w kłamstwo wobec społeczności międzynarodowej – i… nic. Kompletnie nic.
Brak odpowiedzialności to najgroźniejsza choroba demokracji. Bo jeśli politycy wiedzą, że cokolwiek by się nie stało, i tak nie spotka ich kara – ani polityczna, ani prawna – to tym chętniej będą brnąć w kolejne kłamstwa, manipulacje i skandale.
🔴Naród uśpiony czy naród obojętny?
Najbardziej bolesne jest to, że społeczeństwo – zamiast reagować gniewem – zdaje się przyjmować kolejne kompromitacje z obojętnością. Czy to efekt zmęczenia? Czy może efekt długotrwałego oswajania nas z patologią, tak aby przestała budzić sprzeciw?
Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w normalnym państwie jedno takie zdarzenie – jedno oskarżenie Rosji na forum ONZ bez podstawy – mogłoby doprowadzić do upadku rządu. A w Polsce? Co najwyżej stanie się kolejnym memem w internecie, kolejną anegdotą o „państwie z tektury”.
🔴Jak długo jeszcze?
To pytanie nie jest już retoryczne. Ile razy Polacy pozwolą, by w ich imieniu kompromitowano Polskę? Ile razy damy się oszukiwać, że to „wina złych okoliczności”, że „trwa śledztwo”, że „wszystko zostanie wyjaśnione”?
Polska potrzebuje odpowiedzialnych elit, które rozumieją, że każdy ich ruch – zwłaszcza w polityce bezpieczeństwa i obronności – ma konsekwencje międzynarodowe. Nie możemy sobie pozwolić na to, by świat patrzył na nas jak na kraj niepoważny, który w ONZ opowiada bajki, a potem po cichu przyznaje, że to była jego własna rakieta.
Bo jeżeli nie zaczniemy wymagać od rządzących powagi, kompetencji i odpowiedzialności, to będziemy tkwić w świecie, gdzie jedynym prawem logiki będzie nie tertitum non datur, lecz gorzka zasada: „durnie albo zdrajcy – wybór należy do nas”.
Rafał Szrama 🇵🇱
Zostaw komentarz