Od 1 listopada 2025 do 1 lutego 2026 w Polsce z wychłodzenia zmarło 37 osób. Trzydzieści siedem ludzkich istnień, które nie przegrały z pogodą, ale z państwem. Z państwem, które w teorii ma być opiekuńcze, solidarne i odpowiedzialne, a w praktyce okazuje się strukturą obojętną, zimną i brutalnie selektywną. Mróz był tylko narzędziem. Sprawcą była władza.
Bo w tym samym czasie, gdy ludzie marzli na ulicach polskich miast, rząd z dumą przelewał miliardy złotych na Ukrainę. Bez wahania, bez debaty, bez refleksji. Dla Polaków w Polsce nie było pieniędzy, nie było programów, nie było skutecznej interwencji. Dla Ukrainy – były miliardy. To nie jest błąd w zarządzaniu. To jest świadomy wybór polityczny.
Władza, która nie potrafi zapewnić obywatelom minimum bezpieczeństwa w środku zimy, a jednocześnie rozdaje gigantyczne środki poza granice kraju, przestaje być władzą odpowiedzialną. Staje się administratorem cudzych interesów, zarządcą ideologii, wykonawcą zewnętrznych oczekiwań. Obywatel nie jest już podmiotem – jest kosztem, który najlepiej, żeby zniknął ze statystyk.
Każda z tych 37 osób miała imię, historię, dramat. Ale w języku władzy to tylko „przypadki losowe”, „trudna zima”, „problem społeczny”. Tak mówi państwo, które przestało widzieć człowieka, a zaczęło widzieć wyłącznie tabelki i PR. Tak mówi władza, która potrafi wzruszać się losem całego świata, ale jest całkowicie ślepa na tragedie dziejące się pod jej własnymi oknami.
Nie było nagłego kataklizmu. Nie było niespodziewanej klęski żywiołowej. Była zima – zjawisko absolutnie przewidywalne w Polsce. A mimo to państwo nie było gotowe. Bo nie chciało być gotowe. Bo priorytety były gdzie indziej. Bo polityka zagraniczna i ideologiczne ambicje okazały się ważniejsze niż życie własnych obywateli.
To jest zbrodnia zaniedbania. Cicha, bez huku, bez strzałów, ale śmiertelnie skuteczna. Nie trzeba mordować, żeby doprowadzić do śmierci. Wystarczy nie pomóc. Wystarczy nie reagować. Wystarczy odwrócić wzrok i powiedzieć, że „systemowo się nie da”.
Państwo, które pozwala ludziom umierać z zimna, traci moralne prawo do pouczania kogokolwiek o wartościach, solidarności i humanitaryzmie. To państwo nie jest słabe. Ono jest cyniczne. I to cynizm zabija szybciej niż mróz.
37 osób zmarło, bo władza była lodowata. Bo Polacy znaleźli się na samym końcu listy priorytetów. I dopóki rządzący nie zrozumieją, że państwo istnieje przede wszystkim dla własnych obywateli, a nie dla zagranicznych interesów i ideologicznych spektakli, te liczby będą wracać każdej zimy. A wraz z nimi pytanie, którego władza panicznie się boi: czyje to jest państwo – i przeciwko komu naprawdę działa.
Rafał Szrama 🇵🇱
Zostaw komentarz