Tygodniami w prawicowych środkach przekazu poruszane są bez przerwy tematy związane z ks. Olszewskim, Ziobro, Epsteinem, SAFE, Czarzastym, Ostatnio wyciszony został temat Mercosuru. Czasami jak meteor przemknie temat polskiej suwerenności, a przecież od lat liderzy PiS twierdzą – że jest ona najważniejszą sprawą dla prawicowych polityków. Ile to razy słyszeliśmy od nich, że trzeba o nią walczyć i nigdy się nie zgodzą się na jej odebranie.

Podczas objazdu po kraju w grudniu 2022 r Jarosław Kaczyński na spotkaniu z mieszkańcami Chojnic w województwie pomorskim mówił – „PiS prowadzi i będzie prowadzić politykę podmiotową. – Nie pozwolimy na to, by Polska straciła suwerenność”..

Podczas spotkania z mieszkańcami Legnicy w grudniu 2022 prezes PiS Jarosław Kaczyński odnosząc się do powstania superpaństwa mówił:

Plan zakłada, że Unia Europejska przekształci się w państwo europejskie. (…) Jeżeli spojrzeć na to z polskiej strony, to jest to droga, którą Polska miałaby przejść od wyjścia spod buta sowieckiego do wejścia pod but niemiecki. Takie są realia. (…) Trzeba sobie zadać pytanie, czy takie rozwiązanie się Polakom opłaca? Jeśli spojrzeć na nasze własne dzieje, to można powiedzieć jedno: pod butem żyje się źle. Zawsze jest tak, że na tym się traci. Każdy naród, który nie jest w stanie podejmować decyzji, które go dotyczą, jest traktowany jako drugorzędny, a po drugie płaci za to pod każdym względem. (…) Jest bardzo ważne, żeby nasi rodacy wiedzieli, o co chodzi. (…) Stawka jest naprawdę wysoka”

W listopadzie 2023 r przed Świętem Niepodległości na placu marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie J. Kaczyński podkreślił, że jest przygotowany „konkretny plan” w Unii Europejskiej, w ramach którego „stalibyśmy się terytorium zamieszkiwanym przez Polaków, rządzonym z zewnątrz. (…) „My, Polacy, chcemy być wolni, niepodlegli (…) Nie chcemy podlegać Niemcom, bo to jest w istocie plan niemiecki (…) Nie możemy być pokoleniem, które skapituluje (…) Musimy walczyć, walczyć i jeszcze raz walczyć. Nie możemy powtórzyć tej hańby sprzed przeszło 200 lat”

M. Morawiecki – Europa będzie istnieć tylko wtedy, gdy przetrwają jej narody. Jedynie jako wspólnota solidarnych państw narodowych, które nawzajem szanują swoją odrębność. „Potrzebujemy Europy, która jest silna dzięki swoim państwom narodowym, a nie takiej, która jest zbudowana na ich ruinach” – podkreślał premier Morawiecki w marcu 2023 r w ponad godzinnym wykładzie na Uniwersytecie w Heidelbergu w Niemczech.

Mariusz Błaszczak – krytykuje głębszą integrację europejską, którą określa mianem budowy „superpaństwa” zdominowanego przez Niemcy. Często mówi o zagrożeniu dla polskiej suwerenności, płynące z centralizacji decyzji w Brukseli. Uważa, że dążenia do federalizacji UE są próbą odebrania Polsce niepodległości. Projekt „superpaństwa” to realizacja interesów niemieckich, w których Polska traci podmiotowość. Konieczne jest sprzeciwianie się unijnej centralizacji, aby uniknąć utraty suwerenności. 

Jacek Sasin, wielokrotnie wypowiadał się przeciwko przekształcaniu Unii Europejskiej w „superpaństwo” oraz przeciwko centralizacji władzy w Brukseli. Bronił suwerenności państw narodowych, a UE postrzega jako sojusz suwerennych państw, a nie federalny twór.

Radosław Fogiel – Wszelkie próby zlikwidowania tej zasady muszą prowadzić do dyktatu. PiS nie zgodzi się na takie rozwiązanie.

Szynkowski vel Sęk – proponowane zmiany traktatowe są nieakceptowalne: jeżeli wejdą na poziom międzynarodowy – polski rząd je zawetuje. Rząd PiS jest gwarantem tego, że takie szkodliwe i niebezpieczne dla Polski, ale i całej UE rozwiązania nie wejdą w życie.

W Gazecie Polskiej codziennie („GPc”, 09.02.2026) na 4 str. pojawił się nieduży, nie rzucający się w oczy artykuł Jarosława Molgi, „Rząd Tuska włącza się w przekształcenie Unii w superpaństwo”, jego treść jest porażająca bowiem pisze: Ostatnio Polskę, nie pytając nikogo o zgo­dę, w imieniu rzą­du premiera Tuska – przyjmując zaproszenie wi­cekanclerza Niemiec Klingbeila – do grupy państw E 6 zapi­sał minister finansów Andrzej Domański.

(…) E6 to grupa państw (Polska, Francja, Włochy, Hiszpania, Holandia, Niemcy), które re­alizują niemiecki projekt bu­dowy superpaństwa w miej­sce obecnej UE. Formalnie, jak mówił Lars Klingbeil, „nie jest to ekskluzywny klub, ale kra­je, które zobowiązały się do przyspieszenia postępu”. Ten postęp to m.in. federalizacja UE zgodnie z koncepcją byłego premiera Włoch (i byłe­go szefa Europejskiego Banku Centralnego) Maria Draghiego.

(…) Proponuje on rewolucyjną, bez jakiego­kolwiek mandatu demokratycznego, radykalną zmianę ustroju UE, „pragmatyczny federalizm”, czyli centralizację i etatyzację Unii [przekształ­cenie jej w państwo], metodą stopniowych działań, w węższym niż 27 krajów gronie zwaną w literaturze przedmiotu metodą wielu prędkości, w oparciu o koalicję chętnych – mówi Saryusz Wolski.

Taką „koalicją chętnych” jest właśnie E6. 12 lutego na nieformalnym szczycie UE Draghi ma przed­stawić tę koncepcje liderom państw UE.

. To, jak widzi przyszłość Europy, zarysował już 2 lute­go na Uniwersytecie w Leuven.

Główne przesłanie: wobec światowych wyzwań, aby uzdrowić gospodarkę UE i zapewnić jej bezpieczeństwo, trzeba przekształcić Unię w państwo federalne (…) „Potęga wymaga, aby Eu­ropa przeszła od konfederacji do federacji” – mówił Draghi w Leuven”.

Przecież w UE są europosłowie z partii prawicowych (PiS i Konfederacji), to oni pierwsi, a nie redaktor Molga powinni bić na alarm i informować Polaków jakie buty szyje im Tusk. Ta informacja powinna się znaleźć na pierwszej stronie „GPc” a nie na czwartej.

Po ujawnieniu tej wiadomości prawicowe środki przekazu powinny być rozgrzane do czerwoności, bo chodzi o przyszłość Polski, o to czy to my jako Polacy będziemy samodzielni decydować o naszych sprawach wewnętrznych i zagranicznych, czy inni za nas będą podejmować decyzje. Owszem sprawy związane z Mercosururem, ks. Olszewskim, Ziobro, Epsteinem, SAFE, Czarzastym, są bardzo ważne, lecz samodzielność Polski jest priorytetem.

Głos powinni zabrać: prezydent który stoi na straży polskiej niepodległości suwerenności, politycy PiS i Konfederacji którzy niejednokrotnie deklarowali się jako przeciwnicy superpaństwa, politycy, eksperci, dziennikarze którym leży dobro Polski. W tej sprawie powinno być natychmiast zwołane posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Zamiast tego byliśmy informowani o tym, że TVP podczas transmisji ceremonii otwarcia ZIO 2026 TVP Sport nie wspomniała o obecności Karola Nawrockiego, pogniecionej fladze, powrocie na salony Nowaka, aferze Czarzastego. Minęło już parę dni, a o włączeniu się rządu Tuska w proces przekształcenie Unii w państwo federalne – cisza.

Podczas rozmowy z młodzieżą, przed Marszem Niepodległości (11.11.2025), odpowiadając na pytania o patriotyzm i Polskę, Kaczyński mówił: Jest rzeczą niegodną, żeby duży europejski naród nie był narodem niepodległym. To jest po prostu niegodne, to jest poniżające. I to już dla mnie jest wystarczające, ale to jest także kwestia interesów. Wiara, że jakieś społeczeństwo, naród, wspólnota będzie traktowana na równych zasadach z silniejszymi od niej wspólnotami, jeżeli się z nimi zwiąże, w sensie tworzenia zależności, jest wiarą dziecka albo kogoś, kto jest cynikiem i udaje, bo ma w tym interes. Są w Polsce ludzie, którzy uważają, że najlepszym miejscem było by dla nas „pod niemieckim butem”. Oni są nie tylko zdrajcami, bo są zdrajcami, ale są po prostu głupcami. Oczywiście folksdojcze czy szmalcownicy mogą na tym dobrze wychodzić”.

Można pięknie mówić i nic nie robić tzw. suwerenność kabotyńska, dlatego jestem ciekawa nie tylko kiedy, ale czy w ogóle prezes i politycy prawicy zareagują wiedząc, że rządu Tuska przyłączył się do likwidacji niepodległości Polski. Powstanie państwa europejskiego wyklucza suwerenność. Skoro od lat mają ją na swoich sztandarach, to reakcją PiS powinno być ogłoszenie gotowości do polexitu, a tego boi się on jak ognia.

Zamiast niego Kaczyński będąc w Krakowie (Do Rzeczy.pl, 15.09.2025) przedstawił koncepcję, w której polskie władze starałyby się uzyskać w Unii szczególny status pozwalający na zachowanie suwerenności w niektórych ważnych dziedzinach. Jak stwierdził, są dwa takie przypadki – Dania oraz Irlandia.

Dalej mówił: Musimy bronić naszej suwerenności i szukać realistycznych sposobów obrony. Potrzebna jest determinacja, która będzie prowadziła do tego, że nasze społeczeństwo pokaże, że nie ma zgody na odebranie nam Polski”. Najpierw wywiesił białą flagę, a następnie wzywa do obrony suwerenności i Polski. Tylko, że nie można zjeść ciastko i mieć ciastko. Zamiast twardej obrony naszej racji stanu – kapitulacja. Od tego przemówienia minęło już kilka miesięcy i nie słychać by cokolwiek udało się politykom PiS uzyskać.

Czas płynie, a tematy: nasz szczególny status w Unii i włączenia się rządu Tuska w przekształcenie Unii w superpaństwo są przemilczane, dlatego niech Kaczyński się nie dziwi, iż traci wyborców, co przekłada się na coraz słabsze notowania sondażowe jego partii.