Widzę dużą liczbę komentarzy w przestrzeni publicznej, które chwalą Ukrainę za wytrwałość, ale jednocześnie odmawiają jej jakichkolwiek szans na zwycięstwo na tym etapie wojny. Najbardziej popularna teza jest taka, że Rosja wojny nie wygrywa, ale i Ukraina na nic poza obroną szans nie ma. Niemal wszyscy oczekują jednocześnie na „zgniły kompromis” jako najlepszą opcję na jaką może liczyć Ukraina. I uważam, że te komentarze, które są w zasadzie mainstreamem w Polsce obecnie nie uwzględniają zupełnie innych możliwych scenariuszy, takich jak na przykład … wyczerpanie zasobów jednej ze stron i załamanie się jej.

Logika zgniłego kompromisu to jest typowa zachodnia logika. Polska pod tym względem mentalnie już jest częścią zachodu i mimo, że lubimy powtarzać, że Rosję rozumiemy, to w tym aspekcie myślimy po zachodniemu. Kompromis przewiduje zdolność do wzajemnych ustępstw i najważniejsze przewiduje obiektywną chłodną ocenę sytuacji i swoich własnych zdolności. Proszę trochę się zastanowić, w jaki sposób upadł Związek Radziecki? Czy ten kraj zaczął realną przebudowę swojej gospodarki z modelu zmilitaryzowanego na jakiś inny bardziej odpowiedni do ciężkiej sytuacji ZSRR ostatnich lat jego istnienia? Nie, zdecydowali się jedynie na kosmetyczne zmiany by obywateli nie marli z głodu. Ale do samego końca budowali tysiące czołgów, rakiet, okrętów, samolotów … do ostatnich dni finansowali czerwone rezimy daleko od swoich granic, do samego końca finansowali takie programy jak wahadłowiec kosmiczny Buran i t.d. W tego typu systemie nie pojawiła się refleksja, a nawet jeżeli część nomenklatury ją miała to nic nie była w stanie zrobić.

Problemem rosyjskiego kierownictwa jest to, że ono nie ma realnego rozumienia gdzie są te czerwone linie po przekroczeniu których nastąpi katastrofa. Bo to jest systemowa wada tego scentralizowanego systemu gdzie nie ma otwartej dyskusji o problemach i społeczeństwo nie jest w stanie problemy komunikować na górę. To powoduje iż rosyjskie kierownictwo często przecenia swoje zdolności i posiadane zasoby i ma tendencje do utrzymywania nadmiernie twardej pozycji w negocjacjach wymagając o wiele więcej niż sytuacja na froncie by to sugerowała.

Dlatego może nie dojść do żadnego kompromisu. Istnieje całkowicie realny scenariusz w którym Rosja będzie parła uparcie do samego końca nawet jeżeli zasoby zaczną się kurczyć. Może nawet dojść do rozszerzenia wojny na inne państwa, co dla zachodniego odbiorcy zupełnie wygląda jako absurdalna abstrakcja … ale dla Rosjan będzie absolutnie logiczne. Bo jak już pisałem w swoich poprzednich tekstach, by zrozumieć rosyjski punkt widzenia, należy wejść w ich skórę i spojrzeć na to jak oceniają nas w Europie. A oceniają jako tych słabszych i moralnie do wojny nie gotowych, nie ważne jest przy tym ile mamy czołgów. Dlatego jeżeli ktoś myśli, że Rosjanie wyciągnęli wnioski z „Kijowa w 3 dni” to może w wypadku Kijowa i wyciągneli ale to w niczym im nie przeszkadza uważać, że no „Wilno w 3 dni” to już na pewno się uda.

Dlatego myślenie o zwycięstwie jednej czy drugiej strony w tej wojnie jako nierealne na tym etapie jest błędne. Może nie być żadnego ani pokoju ani zawieszenia broni. Na dzień dzisiejszy zupełnie nic nie wskazuje na to. Natomiast Rosjanie mogą przeć na przód, tnąć wydatki na wszystko poza wojną, zwiększać podatki, przeprowadzając kolejne etapy mobilizacji … aż do momentu kiedy albo oni się załamią po prostu albo się załamie Ukraina nie wytrzymując tego nacisku. I ten kto przetrwa na polu walki o dzień dłużej ZGARNI WSZYSTKO. Wygra z kretesem … Rosja dojdzie do Dniepra albo Ukraina odzyska Sewastopol i Donieck. Nie w wyniku walk a w wyniku marszu, który już druga strona nie bedzie miałą jak zatrzymać.

______________________________________________________________
Zachęcam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews