Financial Times piszę o trudnej sytuacji krajów Zatoki Perskiej i po części też USA w zakresie zdolności przechwytywania tanich i masowo wykorzystywanych irańskich dronów Shahed. Irańczycy są w stanie prowadzić saturacyjne uderzenia, przed którymi trudno jest się obronić. Bo nawet jeżeli przechwycisz 90% to pozostałe 10 są zdolne poważnie uszkodzić krytyczną infrastrukturę. Katar musiał z powodu tych uderzeń wstrzymać w całości produkcję gazu LNG co ma ogromne negatywne skutki dla gospodarek wielu państw.

Problem ten może być tym większy im dłużej ta wojna potrwa ponieważ … odnosząc się do jednego z moich poprzednich postów, kraje regionu prawdopodobnie już w ciągu tego krótkiego starcia trwającego kilka dni wystrzeliły roczną produkcję rakiet do systemów OPL Patriot. Oczywiście głownie je wykorzystywano do przechwycenia pocisków balistycznych ale istnieją też potwierdzone dane dotyczące przynajmniej kilku sytuacji kiedy były wykorzystywane dla radzenia sobie z Shahedami. Bo jeżeli twoja obrona nie jest gotowa do tego typu zagrożenia to wykorzystujesz to co masz, a nie czekasz aż nadejdzie bardziej odpowiedni system.

Kiedyś dawno przestrzegałem przed wyciągnięciem pochopnych wniosków z wojny 12 dniowej 2025 roku. Wtedy się wydawało, że Shahedy w ogóle nie są żadnym problemem bo były zestrzeliwane niemalże w 100%. Co więc zmieniło się teraz? Zmieniła się geografia konfliktu. W 2025 roku warunki do radzenia sobie z nimi były niemalże idealne. lotnictwo kilku państw regionu na raz miało możliwość przechwytywać drony, które atakowały Izrael pokonując 1000 km przestrzeni powietrznej innych państw. W tej chwili te drony atakują dużą liczbę baz wojennych i obiektów infrastrukturę na raz. Są one oddalone czasem o jakieś 100 km od granic Iranu. Każde z lotnictw państw regionu i każdy system obrony przeciwlotniczej stara się bronić własnej infrastruktury no a skuteczność tej obrony wprost uzależniona jest od czasu który ma ona na reakcję. Im większy jest dystans, tym więcej masz czasu by się przygotować.

Problem tych dronów jest również taki, że ciężko jest zakłócić ich produkcję. Jeżeli jest ona schowana pod ziemię czy rozproszona, niezbędny jest bardzo poważny wysiłek i długotrwała kampania uderzeń w przemysł. Ale nawet to może nie dać efektu, jeżeli Iran miałby ograniczone nawet wsparcie Rosji a tym bardziej Chin, których zdolności produkcyjne są ogromne.

Można też zapytać, czy Amerykanie i państwa regionu nie mają własnych systemów typu budowanego przez Polskę SANu? Po pierwsze takiego systemu nie mają, albo przynajmniej nie jest on wystarczająco rozbudowany, a po drugie problem systemów artyleryjskich polega na tym, że jest to obrona krótkiego zasięgu, która z tego powodu chronić może jedynie konkretny obiekt. Jest mniej elastyczna niż na przykład dron przechwytujący, którego zasięg wynosi kilkadziesiąt km. Dlatego Ukraińcy swój zintegrowany system budują na dronach przechwytujących dopełniając je systemami artyleryjskimi, a nie na odwrót. Bo muszą bronić swój rozproszony przemysł i infrastrukturę, które się składają z ogromnej liczby obiektów. Rozproszenie swoją droga samo w sobie jest formą ochrony i jeżeli wojna na Ukrainie coś udowodniła, to to iż żadna obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa nie jest w stanie obronić duży stacjonarny obiekt jakby skuteczna nie była. Zostanie on wcześniej czy później porażony jeżeli wojna potrwa dłużej.

No i Financial Times piszę o oczywistym skutku tej sytuacji. Kraje Zatoki Perskiej i USA zaczynają się zwracać do Ukrainy o wsparcie w radzeniu sobie z problemem masowo stosowanych dronów. Jeżeli wojna potrwa krótko to rola Ukrainy raczej będzie tutaj ograniczona. Jeżeli potrwa dłużej i ataki iranskie będą trwać, to nie zapominajmy prostego faktu … mimo trwającej wojny i tych potrzeb, które ma obecnie Ukraina na froncie, moce produkcyjne jej przemysłu wciąż nie są wykorzystane ani na 100 ani nawet na 70%. Czyli w teorii Ukraina mogła by w bardzo krótkim terminie bez uszczuplenia a nawet z korzyścią dla własnych zdolności po prostu zacząć te drony eksportować. Z korzyścią dlatego, że większa skala produkcji obniża jej koszt i daje firmom więcej pieniędzy dla inwestycji w rozwój. Do tego warto dodać – to nie jest tak, że USA nie mają własnych podobnych technologii. Mają i już dawno. Polska na przykład w ramach systemu SAN stawia właśnie na amerykańskie drony przechwytujące. Problem z nimi polega jednak na tym iż są produkowane w małych ilościach, są bardzo drogie jak na taki wyrób … i wbrew temu co się pisało podczas prezentacji SANu wcale nie mają jakiejś najlepszej opinii na Ukrainie. No ale w ramach SANu ta część systemu jakoś w Polsce w ogóle nie budzi żadnego zainteresowania ekspertów. Jak coś absolutnie drugorzędne i niezrozumiałe.


______________________________________________________________
Zachęcam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews