Przeszkodą pokoju na świecie jest obecnie tylko jedno małe nieciekawe agresywne plemię z przywódcą, który jest ścigany za ludobójstwo.

Wszystko uspokoi się, jak świat „pozbędzie się tego raka w stadium agresywnym” z możliwości wpływania na życie innych ludzi (na cały organizm).

Przez pozbycie się nie mam na myśli unicestwienia, ale ostracyzm i odcięcie ich od jakichkolwiek wpływów na światową politykę i gospodarkę.

Problem w tym, że oni wiedzą też, że posunęli się już zbyt daleko i nie ma odwrotu. Wiedzą, że albo osiągną swoje cele teraz albo może to być początek ich szybkiego końca.
Dlatego jest to tak niebezpieczny czas.

Gdyby nie USA, to ta mała plama na mapie świata już dawno zostałaby „uspokojona”.

Przykre jest to, co się porobiło z USA.
Pomyśleć, że „każdy” chciał tam żyć, mieszkać, rozwijać się.
Dziś USA coraz bardziej przypomina RPA.
Jak jesteś bogaty, ustawiony da się pięknie żyć, ale strach „wyjść na ulicę”.

Usunięcie, pozbycie się Trumpa niewiele pomoże. USA tonie i wcale nie cieszę się z tego powodu.

Generalnie tzw. Zachód gnił już od dłuższego czasu. Upadek komuny dał mu drugie życie na pewien czas. Młodzi ludzie pragnęli żyć jak w RFN, jak w UK, Francji, … Zasililiśmy ich demograficznie, ruszyły ich fabryki, …

Ale nawet to spierd….li przez swoją nieopanowaną chciwość, brak pokory.

Azja, inni biorą teraz co im się należy (przez lata ciężkiej pracy) a zdegenerowane staruchy na tzw. Zachodzie nie chcą oddać władzy, wpływów, przywilejów.

Od lat to mówiłem i pisałem, że bawi mnie, jak ktoś z moich roczników mówi o emeryturze (że przejdzie na nią, że będzie ją miał itd.).

Wojna światowa lub „sprytna depopulacja” a nie robotyzacja jest roziązaniem.
Trzeba być idiotą, aby sądzić, że dla ponad 8 mld ludzi będą się starać naprodukować robotów, które zapewnią im komfort życia.

Pozbycie się starych, chorych, nieprawcujących, frajerów, którzy wierzą że ktoś ich chce ratować jest jedyną realną opcją na przywrocenie równwagii.

Autor: Diario