„Burza w Hiszpanii. Rząd omija parlament i legalizuje pobyt pół miliona imigrantów, przebywajacych w kraju nielegalnie”.

W kwietniu 2026 roku hiszpańscy socjaliści zatwierdzili dekret tzw. królewski, (określenie „królewski” -hiszp. real – odnosi się wyłącznie do faktu, że każda taka ustawa jest formalnie wydawana i ogłaszana w imieniu monarchy) – umożliwiajacy uregulowanie statusu około 500 tys. nielegalnych imigrantów. Dekret ten zostal przyjęty przez Radę Ministrów. która razem z lewicowym blokiem Sumar i Hiszpańską Socjalistyczną Partią Robotniczą (PSOE) tworzy socjalistyczny rząd pod namiestnictwem premiera Pedro Sanchesa. Według niego przyjęcie tego dekretu to „uznanie rzeczywistości”, w jakiej żyje prawie pół miliona osób, które już teraz są częścią naszego codziennego życia”.

Sanches podkreślił, że imigranci pomogli „zbudować bogatą, otwartą i różnorodną Hiszpanię, jaką jesteśmy i do jakiej dążymy”. „Otwartą i różnorodną – skąd my to znamy? Sondaże pokazują, że opinia społeczeństwa w sprawie przyjętej ustawy jest podzielona: około 38% Hiszpanów popiera ten krok, a 33% jest mu przeciwnych.

Poparcie jest wyższe wśród zwolenników lewicy, natomiast sprzeciw dominuje w elektoracie partii centroprawicowych i prawicowych. Aż 72% ankietowanych obawia się, że decyzja ta wywoła efekt tzw. „przyciągania” (tzw. efekt llamada) i zachęci kolejnych migrantów do nielegalnego przedostawania się do kraju

Analiza ostatnich dziesięcioleci życia społeczno-politycznego Hiszpanii wskazuje, że państwo to nieustannie prowadzi politykę sprzyjającą napływowi nielegalnych imigrantów. Od czasu demokratycznej transformacji Hiszpanii pod koniec lat 70 było siedem takich procesów. Ostatnia legalizacja na dużą skalę, obejmująca ponad 575 tys. osób, odbyła się w 2005 r., kiedy premierem był socjalista Jose Luis Rodriguez Zapatero.

Przeciwna legalizacji z kwietnia 2026 byla hiszpańska opozycja. Przede wszystkim z tego powodu, że pominięte zostało głosowanie w parlamencie, gdzie komunistyczna koalicja rządząca nie ma stabilnej większości. Partia Vox krytykowala decyzję podjęta przez lewicową Radę Ministorów. „Hiszpanie nie wyrazili na to zgody”, „nikt ich o to nie pytał! – napisał na X lider partii Santiago Abascal, oskarżając zarówno Hiszpańską Socjalistyczną Partię Robotniczą (PSOE) Sancheza, jak i opozycyjną Partię Ludową (PP) o „wpuszczenie do kraju imigrantów wbrew prawom i interesom” narodu hiszpańskiego. Vox ostrzega przed ryzykiem zacierania się hiszpańskiej kultury i stylu życia w wyniku imigracji.

Część hiszpańskich europosłów wyraża obawy, że bardziej otwarta polityka wobec migrantów może sprzyjać wzrostowi przestępczości.

Napięcia społeczne w Hiszpanii narastają także z powodów ekonomicznych. Hiszpanie masowo wychodzą na ulice, sprzeciwiając się zapaści na rynku nieruchomości. Przykładem są odbywajace sie ostatnio demonstracje w Madrycie, gdzie tysiące ludzi protestowało przeciwko drastycznemu wzrostowi cen wynajmu mieszkań (średnio o ponad 13% w skali roku).

Kryzys mieszkaniowy niektórych dotyka tak mocno, że muszą spać w przyczepach kempingowych.

Ostatnia wielka demonstracja przeciwko kryzysowi mieszkaniowemu w Madrycie odbyła się 24 maja 2026 roku. Tysiące ludzi (od 23 tys. według policji do ponad 100 tys. według organizatorów) wyszło na ulice pod hasłem „Vivienda nos cuesta la vida. Bajemos los precios” (Mieszkanie kosztuje nas życie. Obniżmy ceny).

Te tysiące protestujących na ulicach Madrytu połączył lęk przed utratą dachu nad głową. Fundusze inwestycyjne, które niektórzy Hiszpanie nazywają potocznie „sępami”, to tylko część szerszego problemu – tamtejszy rynek mieszkaniowy należy do jednego z najbardziej sprywatyzowanych w Europie.

Niezadowolenie społeczeństwa hiszpanskiego spowodowane jest nie tylko wzrostem kryzysu mieszkaniowego. Od 2005 roku obserwuje się rozwój ruchu protestu przeciwko rządzącej w Hiszpanii koalicji lewicowo-liberalnej. W czerwcu 2025 przez Madryt przeszła gigantyczna demonstracja przeciwko legalizacji małżeństw jednopłciowych. Protest zorganizowany przez środowiska konserwatywne i Kościół katolicki zgromadził setki tysięcy osób sprzeciwiających się nowelizacji prawa, która ostatecznie weszła w życie w tym samym roku. Inne masowe protesty Hiszpanow zwrócone byly przeciwko prawu zrównującemu małżeństwa osób tej samej płci – przeszły one do historii jako jedne z największych zgromadzeń społecznych tamtej dekady.

Ulice Madrytu dowodzą dziś, że wiatry buntu przeciwko liberalno-lewicowym elitom politycznym coraz silniej wieją nie tylko nad Polską, ale nad całą Europą i że społeczny sprzeciw wobec ich lewicowego modelu rządzenia przestaje być lokalnym wyjątkiem, a staje się coraz wyraźniejszym europejskim trendem.