W historii rzezi wołyńskiej niewiele jest miejsc, które zapisały się tak wyraźnie jak Przebraże. Podczas gdy kolejne polskie wsie płonęły, a ich mieszkańcy padali ofiarą zbrodni dokonywanych przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz wspierające je grupy nacjonalistów, ta niewielka osada stała się symbolem odwagi, organizacji i determinacji. Dzięki dobrze przygotowanej samoobronie udało się uratować życie około dziesięciu tysięcy osób, które znalazły tam schronienie przed śmiercią.
Jeszcze na początku 1943 roku Przebraże było spokojną miejscowością zamieszkaną przez około dwa tysiące ludzi. Sytuacja zaczęła się jednak gwałtownie zmieniać wraz z nasileniem ataków na polskie wsie Wołynia. Wieści o mordach rozchodziły się błyskawicznie, a do osady zaczęli napływać pierwsi uciekinierzy. Każdego dnia przybywały kolejne rodziny z dobytkiem mieszczącym się na jednym wozie lub niesionym w rękach. Wkrótce liczba mieszkańców wzrosła kilkukrotnie.
Ludzie zdawali sobie sprawę, że samo oczekiwanie na pomoc oznaczałoby zagładę. Z inicjatywy byłego podoficera Wojska Polskiego Henryka Cybulskiego oraz Ludwika Malinowskiego rozpoczęto organizowanie oddziałów samoobrony. Każdy, kto potrafił posługiwać się bronią, otrzymywał przydział do wart lub patroli. Ci, którzy broni nie mieli, budowali umocnienia, kopali rowy przeciwpiechotne i przygotowywali barykady. Powstał system obronny obejmujący okopy, punkty obserwacyjne oraz posterunki rozmieszczone wokół całej miejscowości.
Największym problemem pozostawało uzbrojenie. Karabiny zdobywano wszelkimi możliwymi sposobami. Kupowano od żołnierzy różnych armii, odnajdywano na dawnych polach bitew lub naprawiano uszkodzone egzemplarze. Każda sztuka broni miała ogromną wartość, podobnie jak każda kula. Pomimo trudności udało się stworzyć oddział liczący kilkuset dobrze zmotywowanych obrońców.
Tymczasem wokół Przebraża sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. W lipcu 1943 roku rozpoczęła się fala skoordynowanych ataków na polskie miejscowości. W nocy z 4 na 5 lipca napastnicy uderzyli na ponad dwadzieścia okolicznych wsi, zabijając około pięciuset pięćdziesięciu osób. Ci, którym udało się ujść z życiem, dotarli właśnie do Przebraża, przynosząc ze sobą opowieści o spalonych domach i zamordowanych rodzinach.
Już rankiem 5 lipca oddziały UPA rozpoczęły pierwszy poważny szturm na samoobronę. Około tysiąca uzbrojonych napastników próbowało przełamać polskie linie obrony z kilku kierunków jednocześnie. Walki trwały wiele godzin. Obrońcy wykorzystali znajomość terenu oraz przygotowane wcześniej umocnienia. Kiedy sytuacja stawała się niebezpieczna, Henryk Cybulski osobiście prowadził kontrataki, które zmuszały przeciwnika do cofania się. Ostatecznie szturm zakończył się niepowodzeniem, a Przebraże pozostało niezdobyte.
Po tej bitwie mieszkańcy nie mieli złudzeń, że był to dopiero początek. W kolejnych tygodniach jeszcze intensywniej wzmacniano fortyfikacje. Rozbudowano okopy, przygotowano zapasy żywności i wyznaczono nowe punkty obronne. Jednocześnie organizowano wyprawy na pobliskie pola, aby zebrać zboże potrzebne do wykarmienia tysięcy uchodźców. Każda taka ekspedycja odbywała się pod ochroną uzbrojonych oddziałów, ponieważ UPA regularnie próbowała je atakować.
Do kolejnych starć dochodziło między innymi 12 lipca oraz pod koniec miesiąca. Szczególnie ciężkie walki rozegrały się 31 lipca podczas osłaniania żniw. Według relacji świadków siły przeciwnika mogły liczyć nawet trzy i pół tysiąca ludzi. Mimo przewagi liczebnej napastników polskie oddziały ponownie zdołały utrzymać swoje pozycje, a mieszkańcy zdołali zgromadzić zapasy niezbędne do przetrwania.
Największym wyzwaniem okazał się jednak koniec sierpnia 1943 roku. Dowództwo UPA przygotowało zakrojoną na szeroką skalę operację mającą raz na zawsze zlikwidować polski bastion. Do ataku skierowano kilka tysięcy ludzi, wyposażonych nie tylko w broń ręczną, lecz także w ciężkie karabiny maszynowe i moździerze. W wielu relacjach pojawiają się szacunki mówiące nawet o sześciu do dziesięciu tysiącach uczestników całej operacji.
31 sierpnia nad ranem rozpoczął się zmasowany ostrzał, po którym napastnicy ruszyli do szturmu. Walka toczyła się praktycznie na całym obwodzie obrony. Polacy bronili się z niezwykłą determinacją, wiedząc, że za ich plecami znajdują się tysiące kobiet, dzieci i osób starszych. Gdy wydawało się, że nacisk przeciwnika będzie trudny do wytrzymania, z pomocą przyszły oddziały partyzantów radzieckich dowodzone przez Nikołaja Prokopiuka oraz współdziałające z nimi grupy polskie. Atak od tyłu całkowicie zdezorganizował działania UPA i zmusił napastników do odwrotu.
Klęska sierpniowej ofensywy oznaczała, że plan zdobycia Przebraża zakończył się całkowitym fiaskiem. Twierdza przetrwała, a tysiące ludzi ocalały. Dla wielu rodzin była to jedyna szansa na przeżycie wojny. W czasie, gdy liczne polskie miejscowości na Wołyniu zostały zniszczone, Przebraże pozostało miejscem, gdzie mimo ciągłego zagrożenia udało się zorganizować skuteczną obronę i zachować namiastkę normalnego życia.
Historia Przebraża pokazuje, że nawet w obliczu ogromnej przewagi przeciwnika dobrze zorganizowana wspólnota potrafiła przeciwstawić się zagładzie. Dzięki odwadze dowódców, poświęceniu zwykłych mieszkańców i wzajemnej solidarności niewielka osada stała się symbolem polskiego oporu na Wołyniu. Jej obrona pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych epizodów II wojny światowej na Kresach i dowodem na to, że determinacja oraz współpraca mogły uratować tysiące istnień ludzkich.