Z wiekiem człowiek odkrywa prawdę, która nie zawsze jest wygodna: nie da się jednocześnie być sobą i być zrozumianym przez wszystkich.

Ludzie rzadko widzą nas takimi, jakimi naprawdę jesteśmy. Patrzą na nas przez pryzmat własnych doświadczeń, lęków, przekonań, oczekiwań i interesów. Dlatego gdy jedni dostrzegają odwagę, to inni upór. Dla jednych niezależność jest oznaką siły, dla innych przejawem buntu. I tak w kółko.

Już Nietzsche zauważał, że człowiek podążający własną drogą musi pogodzić się z niezrozumieniem. Im bardziej jest wierny sobie, tym częściej spotyka się z ocenami tych, którzy patrzą na świat z zupełnie innej perspektywy.

Z czasem przestajemy jednak odczuwać potrzebę nieustannego tłumaczenia się. Nie jesteśmy po to, by mieścić się w cudzych wyobrażeniach ani spełniać oczekiwania wszystkich wokół. Nie mamy obowiązku uzasadniać każdej myśli, decyzji czy wyboru.

Wystarczy, że pozostajemy wierni sobie. A reszta niech sobie gada.