Jej nazwa pojawiła się w doniesieniach prasowych dot. wojny USA z Iranem bo znajduje się tam irańska baza wojskowa, którą podobno Jankesi atakowali. To jednak przepiękne miejsce w Cieśninie Ormuz, tyle, że piekielnie gorące. Kiedy piszę ten tekst są tam 43 stopnie. W nocy nie lepiej, 33.

Spędziliśmy na Queshm kilka dni, w naszej podróży po Iranie.

Do jej stolicy, też Queshm, przypłynęliśmy promem z Bandar Abbas.

Już na brzegu zaatakował nas potężny upał.
Był jak uderzenie młotem w głowę.
Paraliżował mowę, ruchy i logiczne myślenie.
Wysuszał na wiór.

A jednak mieszkają tam ludzie.

I to całe 104 tysiące.
Posługujący się specyficznym dialektem „bandari” będącym mieszkanką: hindi, perskiego, arabskiego i nawet portugalskiego.

Bo wyspa była, od wieków, ważnym punktem tranzytowym w podróżach z Indii na Bliski Wschód i dalej, do Europy.
U jej brzegów zatonęło wiele statków z towarami z całego świata.

Dziś ściągają tam turyści spragnieni mocnych wrażeń i pięknych krajobrazów.

Do wyjątkowych miejsc należy kanion Chahkuh powiązany z systemem jaskiń solnych i Dolina Gwiazda powstała w wyniku erozji skał osadowych.

Przy brzegu zaś jest rezerwat lasu namorzynowego Hara.

Zwiedzać wyspę można wyłącznie z lokalnym przewodnikiem bo można się łatwo pogubić w labiryntach kanionów wypłukanych przez wodę w miękkiej skale wapienno-solnej.
Deszcze tam padają, a jakże, tyle, że niezmiernie rzadko.

No i koniecznie trzeba pamiętać o tym by mieć przy sobie przynajmniej litr wody bo w tej temperaturze i niskiej wilgotności łatwo się odwodnić.

Skały, w południe, nagrzewają się do blisko 80-90 stopni, tak że można na nich smażyć jajka.

Queshm to także wyspa przemytników, bez których wiele objętych embargiem zachodnich towarów byłoby niedostępnych dla Irańczyków.
Docierają na nią z krajów arabskich.
Przemyt jest przez władzę tolerowany i kontrolowany bo to ważne źródło dochodów lokalnej ludności i stacjonującego tam wojska.

Jeśli kogoś zaś interesuje lokalny folklor to może porobić zdjęcia kobietom w kolorowych maskach zwanych „boregheh”.

Oczywiście pytając ich o pozwolenie i za drobną opłatą.

Bo choć większość z nich jest sunnitkami ( w przeciwieństwie do irańskich szyitów) to islam na wyspie jest stosunkowo liberalny i tolerancyjny.

Jeśli ktoś wie gdzie, to można nawet napić się zimnego piwa czy czegoś mocniejszego.
Tak jak nasz kierowca, który każdego dnia cuchnął gorzałą już na odległość.

Krajobraz wyspy Queshm

#Iran #Queshm #CieśninaOrmuz #ZatokaPerska