Adam Borowski należy do grona ludzi, którym III Rzeczpospolita zawdzięcza odzyskanie wolności. Jego życiorys jest świadectwem odwagi, konsekwencji i gotowości do podejmowania ryzyka w czasach, gdy walka o niepodległą Polskę oznaczała represje, więzienie i społeczne wykluczenie.

Od początku lat osiemdziesiątych był związany z ruchem „Solidarności”, uczestniczył w działalności podziemnej, kolportował niezależne wydawnictwa i angażował się w akcje oporu przeciwko komunistycznemu państwu. Był współorganizatorem niezależnego pochodu pierwszomajowego w 1982 roku oraz uczestnikiem działań mających doprowadzić do uwolnienia Jana Narożniaka, postrzelonego przez funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa. Za swoją działalność niepodległościową ponosił osobiste konsekwencje i pozostaje jednym z przedstawicieli pokolenia, które przyczyniło się do odzyskania przez Polskę suwerenności.

Właśnie dlatego należy z dużym smutkiem przyjąć decyzję o zgłoszeniu Adama Borowskiego jako kandydata Prawa i Sprawiedliwości na urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. Kandydatura ta została ogłoszona przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego podczas zjazdu Klubów „Gazety Polskiej”.

Problem nie polega na patriotyzmie, zasługach czy biografii Adama Borowskiego. Te są bezsporne i zasługują na uznanie niezależnie od współczesnych sporów politycznych. Problem polega na charakterze urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich.

Rzecznik Praw Obywatelskich powinien być osobą zdolną do uzyskania szerokiego ponadpartyjnego zaufania. Powinien być postrzegany jako arbiter stojący na straży praw wszystkich obywateli – zwolenników rządu, opozycji, osób wierzących, niewierzących, konserwatystów i liberałów. Musi budzić przekonanie, że będzie równie stanowczo występował przeciwko nadużyciom każdej władzy.

Adam Borowski jest dziś osobą silnie identyfikowaną z określonym środowiskiem politycznym i medialnym. W praktyce oznacza to, że jego szanse na uzyskanie szerokiego poparcia parlamentarnego są niewielkie. Zgłaszanie jego kandydatury można więc odczytywać nie jako rzeczywistą próbę powołania Rzecznika Praw Obywatelskich, ale jako element bieżącego sporu politycznego.

Takie działanie może wyrządzić krzywdę przede wszystkim samemu Adamowi Borowskiemu. Człowiek, który przez lata zasłużył na pamięć jako odważny opozycjonista, współtwórca wolnej Polski i uczestnik walki z systemem komunistycznym, zostaje wystawiony na przewidywalną polityczną konfrontację, w której jego biografia staje się narzędziem partyjnej rywalizacji.

Można odnieść wrażenie, że zamiast podkreślać jego zasługi dla odzyskania niepodległości, inicjatorzy tej kandydatury narażają go na niepotrzebne spory, krytykę i polityczne ośmieszenie. Ośmiesza to również tych, którzy przedstawiają tę kandydaturę jako projekt mający realne szanse powodzenia, jeżeli z góry wiadomo, że urząd RPO wymaga znacznie szerszego konsensusu niż poparcie jednego obozu politycznego.

Adam Borowski zasługuje na miejsce w historii polskiej drogi do wolności. Zasługuje na szacunek za działalność opozycyjną, za odwagę i gotowość do poświęceń. Właśnie dlatego powinien być chroniony przed sytuacjami, które mogą sprowadzać jego wieloletni dorobek do roli instrumentu bieżącej polityki. Bohaterowie walki o niepodległość Polski zasługują na pamięć i uznanie, a nie na wystawianie ich autorytetu na próbę w przedsięwzięciach skazanych na polityczne niepowodzenie.

Na koniec należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Ustawa o Rzeczniku Praw Obywatelskich stanowi, że rzecznikiem może być obywatel polski „wyróżniający się wiedzą prawniczą, doświadczeniem zawodowym oraz wysokim autorytetem ze względu na swe walory moralne i wrażliwość społeczną”. Rzecznika powołuje Sejm za zgodą Senatu.

Adam Borowski bez wątpienia posiada znaczący dorobek opozycyjny, doświadczenie życiowe oraz zasługi dla odzyskania przez Polskę wolności. Jednak nie jest osobą wykonującą zawód prawniczy ani powszechnie kojarzoną z działalnością naukową lub praktyką w dziedzinie prawa. W konsekwencji można mieć poważne wątpliwości, czy spełnia ustawowy wymóg wyróżniania się wiedzą prawniczą, który powinien być rozumiany rygorystycznie w przypadku osoby mającej stać na straży konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Z tego punktu widzenia lansowanie kandydatury Adama Borowskiego może być odbierane jako działanie przynoszące ujmę jego zasługom niepodległościowym i narażające go na niepotrzebną krytykę, zamiast służyć budowaniu autorytetu człowieka, który zapisał piękną kartę w historii walki z komunizmem.