Powody do zadowolenia mają oczywiście Łukasz Gibała (36,38%) i kandydatka KO Monika Piątkowska (29,91%), bo znaleźli się w II turze. Najciekawsze rzeczy dzieją się jednak w dolnej części tabeli i na niej się skupię. Czytając analizę trzeba brać poprawkę na oczywisty fakt, że wyniki samorządowe, zwłaszcza te w metropoliach, sa zawsze inne niż ogólnopolskie.
Po lewej stronie bardziej przegraną jest Daria Gosek-Popiołek z lewicy Czarzastego. Zaledwie 4,81% w jednym z największych, polskich miast to kolejny impuls by formacja poważnie myślała o startowaniu do Sejmu z listy Donalda Tuska. Po wyborach w Krakowie wspólny start bloku rządowego w 2027 jest zatem kroczek bliżej, niż przed nimi.
Partia Razem jest na pewno zadowolona z faktu, że jej kandydatka, Aleksandra Owca, z wynikiem 6,91% przeskoczyła znacząco panią Gosek-Popiolek. Nie zaliczyła jednak oszałamiającego sukcesu, zwłaszcza wobec zandbergowskich 10% w Krakowie w ub. roku. Jak również wobec faktu, że metropolie są jedynymi bastionami tej formacji w całym kraju. 7% w drugim największym mieście w Polsce pachnie wynikiem ogólnopolskim poniżej progu 5% do Sejmu w 2027.
PiS stabilnie, ale jednak nisko. Michał Drewnicki z 17,5% obronił trzecią pozycję. Tylko, że tej… nikt nie atakował. Konfederacja nie zarejestrowała kandydata, co znacząco ułatwiło sytuację partii Jarosława Kaczyńskiego. Dodatkowo kandydata nie wystawiał również Mateusz Morawiecki. Takiego komfortu nie będzie w przyszłym roku. Zwłaszcza, że jeśli weźmiemy wyniki historyczne kandydatów PiS na prezydenta Krakowa, to trend jest negatywny:
2014: 27,0%
2018: 31,9%
2024: 19,8%
2026: 17,5%.
W zaskakującej pozycji znalazła się Konfederacja. Mimo kompromitacji przy zbiórce podpisów i braku własnego kandydata, ma ona paradoksalnie pewne powody do zadowolenia. W tym kontekście najważniejszym jest fakt, że jej wyborcy nie przepłynęli masowo do prawicowej konkurencji. Jakaś część Konfederatów została w domach a ci, którzy poszli do wyborów w zdecydowanej większości poparli Gibałę, jak pokazał exit poll OGB. Kandydaci PiSu i Korony poprawili swoje wyniki poparciem wyborców Konfy w dużo mniejszym stopniu. Rdzeń wyborców Konfederacji nie wybrał ani PiSu ani KKP, tylko kandydata niepartyjnego. Z punktu widzenia odporności partii Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka na „żelazny uścisk jedności prawicy” i na przepływy do najbliższej konkurencji jest to dobra wiadomość.
Wynik 4.1% dla kandydata KKP Michała Klimka, zwłaszcza na tle braku rejestracji Bartosza Bocheńczaka, trudno w tej sytuacji uznać za sukces. Wprawdzie oczywistym jest, że metropolie nie są sprzyjającym Koronie terenem, jej głównym źródłem poparcia są wsie, miasteczka i mniejsze miasta, jednak może to świadczyć o potencjalnym problemie ze zdobyciem mandatu poselskiego z tego okręgu w przyszłym roku. Z pewnością nie pomógł fakt, że kandydat nie był do tej pory rozpoznawalną postacią a na finiszu kampanii zaliczył wpadki prezentując m. in. wypowiedzi proimigranckie oraz powielając rosyjską, zamiast polskiej, optykę geopolityczną.
Wracając zaś do dwójki, która przeszła do drugiej tury. Gibała umocnił się na pozycji faworyta tych wyborów, odbierając cząstki poparcia każdej partii, choć największą częścią składową jego elektoratu okazali się wyborcy Konfederacji. Żeby wygrać musi utrzymać mobilizację wyborców i mimo swojego liberalnego pochodzenia politycznego nie zrazić do siebie szeroko rozumianej prawicy, która za dwa tygodnie przesądzi o wyniku.
Piątkowska z kolei ma do oczywistego przejęcia zaledwie głosy Gosek-Popiołek. Nawet wyborcy Razem nie są naturalnym rezerwuarem poparcia dla niej w II turze, o reszcie nie wspominając. Czy Donald Tusk w związku z tym rzuci wszystkie siły i środki na wsparcie swojej kandydatki? Wątpliwe. Jej sukces jest mało prawdopodobny a zbytnie zaangażowanie wiązałoby szefa rządu z potencjalną, prestiżową porażką. Nikt nie potrzebuje takich obrazków na rok przed wyborami do Sejmu.
Autor: Robert Winnicki
Polski polityk, w latach 2009–2013 prezes Młodzieży Wszechpolskiej, jeden z twórców oraz pierwszy prezes Ruchu Narodowego, poseł na Sejm RP VIII i IX kadencji.
Zostaw komentarz