Bogumił Storch, prywatnie mąż szefowej wydziału promocji wadowickiego magistratu, nieraz już był uczestnikiem co najmniej kontrowersyjnych, a być może wręcz skandalizujących zachowań reporterskich. Całkiem niedawno został podobno pobity (czego oczywiście nie pochwalam) za to, że na terenie budowy urządzeń w największym w okolicy parku rozrywki robił zdjęcia budowy jednego z urządzeń rozrywkowych. Reakcja niezidentyfikowanej osoby była przesadzona, ale być może podyktowana wręcz troską o zdrowie tego osobnika pracującego dla Gazety Krakowskiej, a być może obawą, że podejrzany typ robi zdjęcia dla konkurencji. Jak bowiem Storch dostał się na teren budowy to pozostanie jego słodką tajemnicą. W tej sprawie prokuratura wszczęła śledztwo i podobno sformułowany został akt oskarżenia.
Tak jak napisałem – nie pochwalam zachowania osoby, która interweniowała, ale to nie pierwszy przypadek, gdy tzw. dziennikarz Storch z ukrycia i chyłkiem próbuje zdobyć kompromitujące kogoś materiały. Pewnie nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby robił to z większą uwagą i korzyścią dla społeczeństwa. Sam byłem można powiedzieć obiektem wielokrotnych manipulacji tego osobnika, ale wiem, że czynił to nie z poczucia ukazania prawdy, ale z troski o pozycję urzędniczą jego bliskich. Bo dokopanie mi oznaczało promocję tych, którzy są patronami politycznymi i urzędniczymi jego bliskich. I ja to rozumiem, choć nie pochwalam, bo co to za dziennikarz, który nawet nie umie zdobyć kompromitującego zdjęcia i skrada się niczym złodziej zza węgła Biblioteki Wadowickiej, gdy zdeklarowany miłośnik maryśki zorganizował spotkanie progresywnych samorządowców w Wadowicach. Ale tak to jest z dyletantami, którzy chcą dokopać dwóm osobom naraz i stoją w rozkroku. Bogumił nie wie, że wtedy coś w takiej sytuacji boli.
Tym razem jednak sprawa jest poważniejsza, gdyż Storch pracujący dla Gazety Krakowskiej spłodził tekst o tworzeniu filmu o Romanie Polańskim (czytaj tutaj). W tekście uderza w mieszkańców Wysokiej, że niezbyt ochoczo garną się do udostępniania twórcom filmu różnego rodzaju dokumentacji, w tym zdjęć. Wprost zawarł to w tytule, że mieszkańcy Wysokiej (tej pod Wadowicami w Małopolsce) nie pomogli nakręcić filmu z Romanem Polańskim. A w tekście także otwarcie stwierdza, że „powodem miały być oskarżenia reżysera o pedofilię”. Dziwić się trzeba Storchowi, że tak łatwo oskarża mieszkańców Wysokiej o brak współpracy z autorami filmu o Polańskim. Dziwić się też trzeba, że fakt kontaktów seksualnych Polańskiego z 13-letnim dzieckiem nie jest wystarczającym powodem do ostracyzmu. Zwłaszcza, że Polański nie poniósł za to odpowiedzialności karnej. A i dziś bagatelizuje ten epizod z jego życia, opisując go słowami: „odpokutowaliśmy tę sprawę: ja, ona i jej matka”. Ta bezczelność Polańskiego nie zna granic. Za co miała odpokutować zgwałcona przez niego 13-letnia dziewczynka???, którą Polański „podlał alkoholem, dodając do niego środek usypiający”. Polański manipuluje, że siedział za to w więzieniu. Owszem 42 dni!!!! Ale przed sądowym wyrokiem uciekł do Europy i do dziś jest przez amerykański wymiar sprawiedliwości ścigany (czytaj więcej). Dlatego naprawdę podważanie argumentu, zwłaszcza dziś, gdy na całym świecie tego typu zachowania są potępianie, a całkiem niedawno Polański został wygwizdany podczas gali Cezarów w Paryżu, każe wątpić w morale osób, które to robią.
No i jeszcze jedna sprawa z gatunku podłej natury Storcha i jego wątpliwej jakości warsztatu dziennikarskiego. W artykule znalazł się fragment, w którym sam pisze, że: „Faktem jest jednak, że pomysł oddania zdjęć do filmu o Polańskim był mocno krytykowany we wsi. Chodziło głównie o zarzuty wobec reżysera o pedofilię, ale i o żydowskie pochodzenie. Tego typu krytyczny post zamieścił na Facebooku były poseł Kukiz’15 Józef Brynkus”. Po pierwsze nie wiem do czego miał służyć Storchowi ten wtręt o stanowisku posła VIII kadencji na Sejm RP dra hab. Józefa Brynkusa??? Czy do uargumentowania tezy, że mieszkańcy Wysokiej zasugerowali się tym wpisem?? Czy też do pokazania mojego stanowiska? Jednak nie w tym rzecz. Storch pisze, że przyczyną mojego stanowiska jest żydowskie pochodzenie Polańskiego. Storch jednak tu nie tylko manipuluje, ale wręcz kłamie. Zamieszczając wpis na Facebook’u o tworzeniu filmu o Polańskim i apelu do mieszkańców Wysokiej o dostarczenie twórcom zdjęć, pamiętając o tym jaką niewdzięcznością wobec tych, którzy go uratowali podczas okupacji, wykazał się Kosiński napisałem: „radziłbym najpierw dobrze poznać scenariusz filmu i jego treść, zważywszy na doświadczenia z innym Żydem – Jerzym Kosińskim, którego uratowali Polacy z narażeniem swojego życia, ich Rodzin i Sąsiadów, a potem ich opluł w „Malowanym Ptaku”. Mając na względzie wątpliwą moralność Polańskiego tym bardziej trzeba się temu przyjrzeć” (czytaj tutaj – wpis z 12 stycznia 2020 roku).
No ale, Storcha nie stać na uczciwość i rzetelność. To jest wpis poziomu warsztatowego dziennikarstwa, który możemy zilustrować sytuacją sprzed kilku laty. Osoba podająca się za Bomumiła Storcha – bo nie wiemy, czy tak faktycznie było (choć wielokrotnie w komentarzach ten osobnik potwierdzał swoją tożsamość, a redaktor portalu potwierdził autentyczność jego nowosądeckiego IP, poza tym podany przez tego osobnika adres mailowy, faktycznie należał do osoby obecnego dziennikarza Gazety Krakowskiej – czytaj tutaj), broni fachowości zatrudnionej w 2012 roku w Wadowickiej Informacji Turystycznej Małgorzaty Targosz-Storch (prywatnie żony Bogumiła Storcha, a dziś szefowej wydziału promocji wadowickiego magistratu). Osoba, widać że bliska jest jej postać Małgorzaty Targosz Storch, bo robi to bardzo emocjonalnie, posługiwała się słownictwem, które na pewno nie przystoi obecnie dziennikarzowi Gazety Krakowskiej. Odpowiadając bowiem na tekst Jakuba Florczyka używała takich terminów, jakby była po tzw. spożyciu, a przynajmniej często obcowała z towarzystwem, które określa się mianem „towarzystwo spod budki z piwem”. By nie być posądzonym o brak dowodów przytaczam niewielki fragment wypowiedzi tej osoby podającej się za Bogumiła Storcha i posługującej się należącym do niego mailem:
„Brak wypowiedzi osób, które tu opluwasz kłamstwami, w tym smrodzie, który wypuściłeś to a.totalna amatorka -wiesz co to prawo prasowe?! b. naruszenie dóbr osobistych, tym bardziej, że moja żona nie jest osobą publiczną (poszukaj matołku w prawie prasowym-znasz? )Dziś modne jest ciąganie się po sądach ale ja jestem dżentelmenem starej punkowej daty, dlatego za to co nasrałeś, bo (napisaniem tego nie da się nazwać) wyzywam cię na publiczny pojedynek, w którym to honorowo obiję ci mordę. To że na na jej etat mają chrapkę ludzie z tego ch.wartego portalu nie znaczy, że trzeba się zachowywać jak szczurki w korporacjach i kłamliwie donosić.Trzeba się było k…. uczyć a nie teraz załatwiać sobie pracę w ten sposób.Ona robotę dostała uczciwe, do rozmowy w MSIT uczyła się po nocach równocześnie zajmując się niemowlakiem, starszymi rodzicami a wodę nosiła ze studni w wiadrze.Roboty nie załatwił jej a ni P. a ni nikt inny tylko jej charakter i i ciężka praca. Powiedziała by ci to antydziennikarz u gdybyś zapytał ale było ci to nie na rękę, co? Wyznacz sekundantów zaprosimy media. Mówię serio. Morda musi być i będzie obita. Honor, prawda, szacunek”.
Na koniec – po przeczytaniu tekstu Storcha w Gazecie Krakowskiej, po przeanalizowaniu jego wymowy, tym bardziej proszę tych mieszkańców Wysokiej, którzy przyczynili się do jego powstania, aby przed upublicznieniem filmu, poddali go tzw. kolaudacji, czyli sprawdzeniu rzetelności.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali orawskich. Urodził się 5 kwietnia 1962 r. w Nowym Targu. W 1981 r. ukończył Liceum Ogólnokształcące w Jabłonce, a w 1986 r. studia historyczne w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie, broniąc pracę magisterską pt. „Obrońcy kresów wschodnich w czasach Zygmunta III Wazy” (promotor: prof. dr hab. Stanisław Grzybowski). W trakcie studiów był w latach 1985–1986 nauczycielem historii w krakowskich szkołach podstawowych nr 7 i nr 41. Od 1 września 1986 do 31 sierpnia 1987 r. odbył służbę wojskową w Szkole Podchorążych Rezerwy w Kędzierzynie-Koźlu i jednostce wojskowej w Żarach.
Od 1 października 1987 r. podjął pracę na macierzystej uczelni (WSP, później Akademia Pedagogiczna – obecnie Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej) jako asystent, starszy asystent, a następnie od 1996 r. adiunkt w Zakładzie Dydaktyki Historii Instytutu Historii; od 1 października uczelniany profesor w Katedrze Edukacji Historycznej. W 1996 r. obronił pracę doktorską zatytułowaną „Bohaterowie dziejów polskich w podręcznikach historii XIX wieku” (promotor: prof. dr hab. Jerzy Maternicki). Dodatkowo od 1 listopada 1992 r. do 31 sierpnia 1993 r. pracował jako nauczyciel-konsultant w Wojewódzkim Ośrodku Metodycznym w Bielsku-Białej. W 2013 roku opublikował rozprawę „Komunistyczna ideologizacja a szkolna edukacja historyczna w Polsce (1944-1989)”. Praca ta stawia w zupełnie nowym świetle edukację historyczną w Polsce Ludowej i same dzieje tego państwa, co spowodowane jest przywołaniem w niej dotąd nieudostępnianych źródeł historycznych. W 2014 r. uzyskał stopień doktora habilitowanego nauk humanistycznych.
Jest autorem ponad 80. artykułów naukowych (niektórych jako współautor) w języku polskim, angielskim, niemieckim i francuskim, prawie 170. haseł w encyklopediach historycznych i dydaktycznych. Tematyka publikacji dra hab. Józefa Brynkusa m. in. dotyczy: roli jednostki w dziejach, wizji bohaterów dziejów polskich i powszechnych w edukacji historycznej oraz popularyzacji dziejów, kształtowania tożsamości i świadomości narodowej, historycznej oraz społecznej Polaków przez edukację historyczną i inne procedury upowszechniania wiedzy o przeszłości w okresie od XIX do XXI wieku, doskonalenia procesu nauczania historii, metodologii historii i historiografii oraz dziejów komunizmu w Polsce Ludowej.
Wygłosił kilkadziesiąt referatów na polskich i międzynarodowych konferencjach naukowych (m. in. w Berlinie, Ostrawie i Preszowie). W Katedrze Edukacji Historycznej zajmuje się przygotowaniem nauczycieli do pracy w szkole. Prowadzi liczne prelekcje dla młodzieży szkolnej i różnych środowisk, w których odsłania mechanizmy funkcjonowania Polski Ludowej. Działa w Polskim Towarzystwie Historycznym oraz w Polsko-Czeskim Towarzystwie Naukowym. W 1981 r. aktywnie uczestniczył w działalności Niezależnego Zrzeszenia Studentów WSP, biorąc udział w strajku okupacyjnym uczelni, a potem wspierając hutników strajkujących w Hucie (wówczas im. Lenina) po wprowadzeniu 13 grudnia 1981 r. przez juntę gen. Jaruzelskiego stanu wojennego w Polsce.
W latach 2006–2010 był radnym Gminy Wieprz, a w okresie 2003–2007 także prezesem Ludowego Klubu Sportowego „Orzeł” Wieprz. W latach 2010–2012 był członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Jest honorowym dawcą krwi odznaczonym w 2012 r. odznaką „Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi”. Jest także zarejestrowany jako dawca szpiku kostnego. Ponadto wspiera działalność stowarzyszenia „Dać Szansę” z Wadowic. 25 października 2015 roku uzyskał mandat poselski z listy komitetu wyborczego wyborców Kukiz’15 otrzymując 8615 głosów, był posłem VIII kadencji Sejmu RP. Od 1 marca 2020 roku pełni funkcję Rzecznika Prasowego Fiatowca.
Bardzo ciekawy opis. Zwłaszcza po tym, co ów osobnik wyrabia na portalu wykop.pl i innych częściach internetu. Chwaleniem się dziecięcym po*no, groźby spalenia domu śp. Kononowiczowi, znęcanie się przez obraźliwe dotacje – a to tylko czubek góry lodowej…
Jest odklejony konkretnie, tacy osobnicy powinni być pod stałą obserwacją lekarza, nie wiadomo co tam sobie pod deklem ubzdurał i czy nie zrobi kiedyś komuś krzywdy.
Polecam kanał Olo na YT gdzie można poznać więcej chorych akcji Bogumiła Storcha
losgumit