Polska naprawdę przestała być za Tuska państwem demokratycznym, a zgodnie z trafnym określeniem z wyroku Sądu Okręgowego – „kryptodyktaturą”. Jeśli ktoś myśli, że przesadzam, to zadajcie sobie pytanie: Czy zgadzacie się ze mną, że konieczną cechą państwa demokratycznego jest to, że opozycja może prowadzić normalną pracę polityczną?
Jeśli odpowiedź brzmi „tak” – to my jako największa partia opozycyjna od 3 lat nie mamy normalnych środków do funkcjonowania (nielegalnie ich pozbawieni) – partię utrzymujemy ze zbiórek, a nasi politycy i ludzie, którzy z nami współpracują, są regularnie prześladowani przez prokuratury i służby.
Prawie wszyscy liderzy PiS mają jakieś wydumane zarzuty – regularnie zamiast normalnie pracować są wożeni po jakichś prokuraturach. Część z nich ma zajęte konta, domy. Współpracujący z nami ludzie są regularnie prześladowani.
Tusk i jego ludzie to psychopaci.
Od lat zajmuję się w PE ważnymi sprawami dla Polski – w poprzedniej kadencji prowadziłem akcje na rzecz wstrzymania Traktatu i to się naprawdę udało. Prawie przegrali w pierwszym czytaniu i sprawa na razie stanęła.
W tej kadencji udało się przeforsować zamrożenie Zielonego Ładu dla małych i średnich przedsiębiorców. Grupa, którą współkieruję, prowadziła kluczowy projekt w tej sprawie. Tak samo jak w sprawie ograniczenia migracji czy zakazu sprzedaży samochodów spalinowych.
Nie mówiąc już o ogromnej ilości wystaw i inicjatyw przypominających wkład Polaków w historię Europy. Budując świadomość o roli Rzeczypospolitej w oczach osób opiniotwórczych w Europie.
Ostatnio dużo pracuję nad ograniczeniem ETS w UE. Do tego każdą wolną chwilę, gdy jestem w kraju, przeznaczam na walkę o studentów, nie zapominając o codziennej, konsekwentnej pracy w Internecie, gdzie najwięcej osób podejmuje decyzje wyborcze.
A teraz zamiast pracą dla Polski będę musiał się zajmować (bo nie mam wyjścia) tymi śmiesznymi zarzutami.
To jest wykorzystanie aparatu państwa do prywatnej zemsty. Czyli mówiąc językiem PO – „defraudacją publicznych środków” dla korzyści osobistej Tuska i jego bandy.
Aby ten aparat prześladowań skutecznie zorganizować, trzeba było połamać wszystkie zasady ustrojowe państwa. Napaść na prokuraturę krajową (bo do legalnego przejęcia potrzebny był prezydent, a wybory przegrali), napaść na sądy (wymienili siłą kierownictwa sądów – mimo kadencji i braku zgody kolegiów tych sądów), musieli zlikwidować losowania sędziów, aby ustawiać składy (bez koniecznej do tego zmiany ustawy), a następnie tylko w sądach karnych odsunąć od orzekania „nie swoich sędziów”. Teraz sprawy Z. Ziobry w prokuraturze prowadzą ludzie, których zdegradował, a w sądach – osoby, które miały z nim osobisty konflikt. Obu sytuacji wyraźnie zabrania ustawa, zasady zachodniej cywilizacji oraz zdrowy rozsądek. Są już ofiary śmiertelne takiej polityki państwa. Śp. Barbara Skrzypek, dyrektor w Orlenie (ojciec 3 dzieci) zmarł nagle na zawał serca – dociskany, aby coś powiedział na poprzedników; szef jednej z fundacji goniony przez kamerę TVN też nagle zmarł. Potwierdzone przez Rzecznika Praw Obywatelskich znęcanie się nad osadzonymi w sprawach politycznych.
Do tego z bronią napadli na KRS, wywiercając sejf z dokumentami. A potem siłą usunęli rzeczników dyscyplinarnych (którzy mieli kadencję), przyznając nawet w uzasadnieniu, że robią to bezprawnie, ale muszą, bo „nie ma takiego przepisu, a powinien być”. Czyli to mniej więcej tak samo jak bandyta rozstrzelał grupę turystów, a potem stwierdził, że nie ma przepisu pozwalającego na to, ale powinien być. Tak samo „odwołano” rektora Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Generalnie wszystko w imię logiki „to nie jest czas na przestrzeganie prawa”, bo mamy „wyższą konieczność”.
Według tej samej logiki skręcono wszystkie sprawy prawdziwych przekrętów ludzi PO, których lista jest tak długa, że potrzeba na to osobnego wpisu. A do tego teraz „dojeżdżają” młodego prokuratora, który znalazł twarde dowody wielkiej korupcji Nowaka, bliskiego człowieka obecnego premiera.
To gangsterskie metody w czystej postaci. Bez precedensu w III RP. Nawet rządy postkomunistów nie posuwały się tak daleko.
A ponieważ tak wiele zasobów państwa zaangażowano w „zemstę”, brakuje ich na najważniejsze cele. Dług państwa jest najwyższy w III RP i właśnie wyszło, że jest polityczne zlecenie dojeżdżania przedsiębiorców kontrolami i karami. Bo trzeba zasilić budżet państwa – kontrolerzy mają „dowozić” kary.
Całej akcji przyklaskują Niemcy i inni wrogowie Polski. Dojeżdżanie opozycji, rozkręcanie wojny wewnątrz kraju osłabia RP i obsługuje interesy zachodnich mocarstw.
Jako człowiek pasjonujący się historią zawsze zastanawiałem się, jak Rzeczpospolita – tak wielkie i silne państwo z takim potencjałem – mogła upaść. Dziś rozumiem to coraz bardziej.
Autor: dr Patryk Jaki
Poseł do Parlamentu Europejskiego
Zostaw komentarz