Się go ma i to nawet czasami w pewnym ponadstandardowym wymiarze, alboć jest się go artezyjsko, znaczy się dogłębnie pozbawionym. Cóż, życie niejednakowo człeka ubogaca nie tylko w materialnym wymiarze, ale również spirytualnym (czyli duchowym), a także w sferze intelektualnym, kreując dalece idące w tych zakresach urozmaicenie.

Należy dokonać zdecydowanie dychotomicznego rozróżnienia pomiędzy posiadanym, czyli nabytym stanem wiedzy, a przyrodzonym i pokrewnym zarazem stanem erudycji pierwiastkiem intelektualnym. To niezwykle ważkie rozróżnienie, albowiem nawet legitymowanie się posiadanym stopniem naukowym – w tym najwyższym, czyli belwederską profesurą nie oznacza automatyzmu w określaniu takiej osoby jako ubogaconej intelektualnie.

Powyższa konstatacja budzi czyjeś zdziwienie?? Koniecznym jest zatem posłużenie się choćby pierwszym z brzegu przykładem debilizmu intelektualnego istoty z cwelebryckiego Parnasu posiadającej formalnie profesorski tytuł.

Otóż ta debilnie intelektualna postać dokonała światowego wręcz genetycznego odkrycia doprawdy zasługującego nawet na Nagrodę Jobla, albowiem dzięki swym empirycznym badaniom oznajmiła urbi et orbi, że w  homozwiązkach rodzi się więcej dzieci niż w rodzinach heteroseksualnych”. Dziwnym trafem nie posłużyła się przy tym jakimikolwiek danymi statystycznymi, ani jakąkolwiek metodyką swoich „badań naukowych”. Posiadanym zatem stopniem intelektu, który okazał się wręcz na poziomie zerowym nikogo specjalnie nie zaskoczyła.

No, cóż – można i tak. Czy ktoś może kojarzy o jaką cwelebrytkę i ałtorytet oralny „jelit” Warszawki i Krakufka chodzi???

Nazwisko – podpowiadamy – kojarzy się bądź to z opłatkami, alboć nawet owsianym (nie owsikowym) ekologicznym śniadankiem. Takowych inaczej inteligentnych profesurek i profesurkuf (vide : dziwadło Jasio Hartmanek z UJ) można by przytaczać całe wręcz stada, zatem zbędną się wydaje w tym miejscu ich dalsza mogąca zanudzić P.T. Czytelników – egzemplifikacja.

Stawiając ostatecznie tzw. kropkę na „i” wiedza; nawet w kategoriach erudycyjnych oraz intelekt – to po prostu odmienne od siebie byty pozostające jednakoż w nierozerwalnym związku z ludzką egzystencją.

Podobnież jest także z zasadami odnoszącymi się do ludzkiego zachowania. Od dawien dawna funkcjonuje w stosunkach społecznych powiedzonko, że „jak nie wiesz jak należy się zachować – to po prostu zachowaj się przyzwoicie”.

Poziom eksponowania swojej wysokiej kultury osobistej immanentnie odnosi się przede wszystkim do przekazanej w genach po protoplastach jej wielorakich pierwiastków. Rzecz jasna kulturę osobistą jak też przyzwoite zachowanie; teoretycznie nawet na w miarę wysokim poziomie; można nabyć w drodze intensywnej edukacji zaordynowanej w tym zakresie. Pomimo nawet daleko idącego zbliżenia pomiędzy wrodzoną, a nabytym intelektem, czy kulturą osobistą; każdorazowo można wysnuć refleksję o dualizmie tej problematyki tj. oryginalności oraz elementu ersatz-yjnego.

Absolutnie przy tym należy zastrzec, że pomimo zaistniałych konotacji zdecydowanie unikać powinniśmy akcentów pejoratywnych odnoszących się rodowodu intelektu i kultury osobistej. Oczywistą oczywistością jest bowiem fakt, że istnienie kultury i intelektu w sytuacji przeciwstawnej tj. ich autentycznego braku jest elementem pożądanym. Nieaprobowalnym społecznie zjawiskiem jest natomiast projekcja oczywistego braku tejże kultury i intelektu.

Istnieje jednak pewien negatywny element w procesie edukacyjnym, albowiem w tzw. niespodziewanych sytuacjach z całą bezwzględnością możemy skonstatować trafność konkluzji:

wieś można zawsze opuścić, jednakże wieś żadnego z niej emigranta nigdy nie opuści.

Aktualny osiągnięty zarówno poziom kultury czy intelektu jest wynikiem wielowiekowego pozytywistycznego oddziaływania następczych pokoleń, które w różnym natężeniu i zakresie ubogacały kolejne pokolenia. Po prostu tak się obracają koła naszej cywilizacyjnej historii.

Kultura, kulturą, ale jednak winniśmy zdecydowanie zaakcentować rolę intelektu stawiącego warunek sine qua non permanentnie rozwijającej się światowej technice wspartej stale unowocześnianą technologią.

Od potencjału intelektualnego uwarunkowane jest bowiem gradacyjne usytuowanie każdego z państw współczesnego świata.

Potencjał intelektualny pozwala bowiem na wdrażanie do produkcji różnorakich wynalazków przydatnych w rozwoju ekonomicznym społeczeństw i tym samym w konsekwencji ubogacającym narodowe gospodarki. Paradoksalnym przy tym jest fakt, że ludzkość korzysta z wielu udoskonaleń i udogodnień, które uprzednio zostały wykreowane do potrzeb militarnych.

Z założenia były więc te udoskonalenia ukierunkowywane na unicestwianie w drodze prowadzonych wojen ludzkiego żywota. Po ich weryfikacji na polach bitew znajdywały następcze zastosowanie w pokojowej gospodarce. Znamiennym przykładem jest zastosowanie energii jądrowej używanej zarówno w niezwykle ludobójczych bombach atomowych jak i w elektrowniach atomowych wytwarzających wielką ilość prądu elektrycznego. Oprócz niezwykle ważkiego problemu sensu largo ekonomiczno-gospodarczego związanego z wykorzystywaniem ludzkiego potencjału intelektualnego, tenże potencjał jest niezwykle przydatnym, a zatem pożądanym katalizatorem funkcjonowania m.in. partii politycznych.

Każda w miarę zdroworozsądkowa myśląca i funkcjonująca partia polityczna stawia przed sobą jako cel nadrzędny zdobycie władzy, względnie osiągnięcie tzw. zdolności koalicyjnej uprawniającej do uczestniczenia w tymże władztwie. To po prostu występujący pod każdą szerokością i długością geograficzną element symbiotyczny na linii: intelekt – działalność polityczna.

Notoryjnym jest wszak fakt, że od wielkości autentycznego, a nie sztucznie wykreowanego potencjału intelektualnego jakim dysponuje określona partia polityczna uzależnione są jej szanse w wyborczych zmaganiach umożliwiających w wypadku wygranej późniejszą konsumpcję przysłowiowych „konfitur” i „spijanie śmietanki”.

Najbardziej optymalną sytuacją dla konkretnej partii jest osiągnięcie nad swoimi politycznymi przeciwnikami istotnej przewagi intelektualnej personifikowanej przez tzw. aktyw partyjny nadający jej ton życia oraz wyznaczający wektory oddziaływań jak również ogarniający w sposób możliwie najszerszy ich elektorat.

Emanacja wysokiego poziomu intelektualnego jaki powinien posiadać szeroko pojęty aktyw partyjny jednoznacznie wpływa w pozytywny sposób na mierzwę elektoralną.

Rzecz jasna vice versa – każdemu partyjnemu aktywowi niezmiernie zależy na tym, aby ich elektorat także wyróżniał się wobec konkurencyjnych partii intelektualnym poziomem in plus pozwalającym na dokonywanie świadomych wyborów i akceptację przyjętych kierunków i partyjnych programów. Tego typu uwarunkowania w sposób znaczący przybliżają potencjalną możliwość odniesienia politycznej wiktorii.

Przekonanie co poniektórych domorosłych politykierów o rzekomej i na niczym realnie nie popartej argumentacji przewadze intelektualnej swojego politycznego ugrupowania jest wręcz tzw. „wodą na młyn” konkurencji. Konsekwencją takiegoż przekonania jest ustawiczna chęć propagandowego zdeprecjonowania przeciwników politycznych zarzucając im posiadanie li jedynie cech i charakteru z gatunku passe, a zatem generalizując nieaprobowalnych.

Klasycznym przykładem takiego pojmowania i funkcjonowania polityki w RP jest führer (z germańska – przewodnik) polszewii, a mianowicie BORYSŁAW, wielce pocieszna i komiczna postać. Kojarzona przez inne opcje polityczne z osobowością wnuka tow. WIESŁAWA, a przez wewnątrzpartyjną opozycję z Herr Flickiem z angielskiego serialu ALLO, ALLO.

Tenże inteligentny człowieczek dychotomicznie dokonał podziału politycznego życia w RP w wykonaniu aktualnej prawicowej koalicji realizowany w sposób charakteryzujący się m.in. często występującą aresztowieniową wysypką, mobbingiem politycznym, łapankami, a nawet trzymankami, antysowietyzmem postępującym, decymacją, a nawet dekapitacją, grażynową i januszową podkarpackością, beretowatością, zaściankowatością czy średniowiecznością. Poza tym kibolizmem, swawolizmem patriotycznym, faszystowością, a nawet fasadowatcią polityczną, kaczyzmem, sensu largo ptasizmem, polacką awersyjnością przechodzącą w fobizm germański i rusofilski, leseryzmem tudzież leseferyzmem, katolizmem, antykapitalizmem, pijackością, pijarskością, antytygrysowością i antylempartowością, patologizmem antylewackości, antypedalstwa i antyzoofilii itede, itepe.

Symetrycznie zalokował swoją czeredę i kompaniję całą wyłącznie po anielskiej i całkowicie bezgrzesznej, a zatem także wręcz altruistycznej stronie politycznej sceny.

Jako wybitne tuzy i gejzery intelektu wspomagają BORYSŁAWA w jego diabolicznym (bo przecież nie zbożnym) celu powrotu do koryta tego rodzaju typy i indywidua jak: Qrwiński, Tomczyk, Owsik, szczyrba, nitrasek, czy sikorka. Niestety dla naszego wybitnego noblisty (nie chodzi o BOLKA) zaliczyć musimy do tegoż grona jego debilnego prawnuka, czyli podpalacza nomen omen budki. Są także, a jakże ich feministyczne odpowiedniki, aczkolwiek z uwagi na objętość tekstu zmilczmy ich dane.

Koniecznym jednak jest odnotowanie w tym miejscu niezwykle wysokiego ilorazu intelektu jakim legitymuje się bywszy krul Jewropy oraz bywszy fuhrer (z germańska: przewodnik) PeŁo, czyli Donek Tusek zwany także KACZOREM DONALDEM, aktualnie na jurgielcie w brukselce.

Cały świat zadrżał w posadach, a ludzkość wstrzymała oddech, albowiem tenże w/w cynik i cymbał (dwa w jednym) udzielił audiencji; super inteligentnej (ale inaczej) osobniczce, która staropolskim obyczajem witając się z nim zamiast użycia słowa witaj, rzekła mu serdecznie i od ucha do ucha: W*********j !!!

Gość Donka w postaci lemparciej penisosceptycznej osoby zdominował wzajemny dyskurs okraszając go częstokroć rynsztokowym jęzorem. Donek jak na gospodarza przystało przystał z aprobacyjną ochotą na to, że właśnie poziom toczonej dysputy oscylować będzie na maksymalnym poziomie IQ< 82, czyli ilustrującym poziom intelektu odpowiadający obu stronom.

Na całe szczęście dla ludzkości, po zakończeniu wielce owocnych rozmów nastąpiły serdeczne, a nawet siarczyste (siarka od Belzebuba?) pożegnalne uściski, a w związku z tą wiekopomną okolicznością wszelkie kataklizmy (z wyjątkiem koronaświrowego dopustu) zawiesiły swoje funkcjonowanie aż do Świąt Bożego Narodzenia, co podlegać będzie naturalnie szczegółowej weryfikacji.

Znajdzie się zatem w tym miejscu osobnik (- czka), który potrafi zaprzeczyć zasadności i trafności nadanemu tytułowi felietonu ???

Przecież intelektualny chłop potęgą jest i basta.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

.

25.12 2020

.

Ps. A poza tym Zdrowych i Wesołych Świąt. Z ogromnym naciskiem na Zdrowie.