Co jakiś czas dowiaduję się z ich profili na FB, że już ich nie ma. Odeszli. Enigmatyczne nekrologi pisze najczęściej ktoś z rodziny. Niektórych znałem osobiście. Innych wyłącznie z FB.

Co o tych ostatnich wiedziałem? Jak żyli, co kochali, jakie były ich ostatnie chwile? Tego nie wiem.

Uchylali drzwi do swego życia tylko na tyle, na ile sami chcieli. Byli jak spadające liście na drzewach w moim ogrodzie. Zerwał je wiatr i porwał gdzieś daleko. Relacje z nimi w mediach społecznościowych to była włącznie namiastka prawdziwego życia.

Nie napiłem się nigdy z nimi kawy. Nie uścisnąłem dłoni, ale mimo to niektórzy głęboko zapadli mi w pamięć. Niekiedy miałem pretensje do samego siebie, że zbyt ostro zareagowałem na ich wpis czy komentarz nie biorąc pod uwagę ich samopoczucia, czy stanu zdrowia. A przecież, w ten czy inny sposób dawali o sobie znać, że jeszcze są i mają coś do powiedzenia.

Nigdy nie wiemy, czy widząc kogoś, nie widzimy go po raz ostatni. Jak mawiał Poeta, śpieszmy się ich lubić, mimo często odmiennych poglądów i opinii, bo tak szybko od nas odchodzą.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji.