Twórcy filmu „Dziewczyny z Dubaju” nie mogą wyegzekwować od producenta dzieła pieniędzy za wykonaną pracę. Termin płatności faktur minął 9 miesięcy temu. Są wściekli na Emila Stępnia. Jeden z twórców próbował odzyskać pieniądze przez kancelarię windykacyjną.
Straciłem honorarium
– Prace nad filmem zakończyłem 9 miesięcy temu. Pierwszą część swojego uposażenia od producenta filmu otrzymałem. Na resztę pieniędzy wciąż czekam – mówi jeden z pracujących przy filmie twórców. – Próbowałem się dodzwonić, wysyłałem maile i nic. W końcu po pół roku poszedłem do kancelarii windykacyjnej. Prawnicy przeanalizowali sprawę i powiedzieli wprost: wyegzekwowanie zaległości w tej sprawie będzie prawie niemożliwe. Prawdopodobnie straciłem kilkanaście tysięcy złotych.
Oczekujących na zapłatę jest dużo więcej.
– Co najmniej kilkanaście osób nie dostało drugiej transzy wynagrodzenia – mówi jeden z wierzycieli producenta „Dziewczyn z Dubaju”. W tej grupie poza techniką są też niektóre aktorki drugoplanowe.
Lotto w filmy
To nie pierwsze problemy producenta filmu. W sierpniu Grzegorz Szymanik dziennikarz Gazety Wyborczej opisał kulisy powstawania filmów produkowanych przez Emila Stępnia. W reportażu można przeczytać, że prawie 200 inwestorów domaga się zwrotu od producenta 50 milionów złotych. Najbardziej bulwersująca jest sprawa 80-letniego Pana Kazimierza, który postanowił zainwestować w filmy aż 5 mln złotych, czyli połowę swojej wygranej w Lotto. Sprawę bada prokuratura, a podczas rewizji w domu filmowca policja zabezpieczyła m.in. milion złotych w gotówce.
Do warszawskiej prokuratury zgłaszają się kolejni inwestorzy zaniepokojeni informacjami o problemach finansowych producenta.
– Długo się zastanawiałem czy inwestować w film „Dziewczyny z Dubaju”. W końcu wyłożyłem kilkadziesiąt tysięcy. Producent określił procent zysków i zobowiązał się do wypłacania tantiem przez pięć lat. Już nie chcę żadnych zysków. Niech on mi odda to, co zainwestowałem. Może powie mi Pan gdzie powinienem pójść żeby odzyskać pieniądze? – rozpaczliwie pyta mnie jeden z inwestorów.
Próbowałem się skontaktować z producentem filmu. Od dwóch dni ma wyłączony telefon.
PS.
Pewnie zastanawiacie się, dlaczego o tym piszę. Odpowiedź jest prosta. Wiele osób, które czują się poszkodowane przez Emila Stępnia zwracają się do mnie o pomoc. Za dużo w tej sprawie zrobić nie mogę. Mogę ją tylko nagłośnić.
Zostaw komentarz