Kiedy nad bandą oprawców, która dopuszczała się w imię walki klasowej mordów i grabieży – zaczęły się gromadzić czarne chmury w postaci zapowiedzianej wcześniej kontroli z Katowic – Henela – świadka i uczestnika wielu bezeceństw i zbrodni – przezornie z komendy UBe usunięto, wywożąc go do sąsiedniego powiatu i instalując go w PGRze w charakterze prostego robotnika rolnego.
Tam zupełnie nieźle wtopił się on w środowisko pozostałych pracowników, wywodzących się tak jak i on – z wiejskiego lumpenproletariatu. Praca w gospodarstwie rolnym nie była mu przecież obca, był w dodatku jednym z nielicznych tam zatrudnionych mężczyzn – jeśli w stosunku do niego można użyć tego określenia. Otrzymywał zupełnie niezłe, jak na tamte czasy wynagrodzenie, nie płacił za mieszkanie, do którego ogrzewania zimą …tak jak i inni kradł węgiel z zapasów gospodarstwa. Był przy tym karmiony w pracowniczej stołówce, przysługiwało mu dwa litry mleka dziennie. Oczywiście – zmuszony znowu został do działań dostosowawczych do jakże odmiennych niż panujących w komendzie UB warunków.
Posługiwał się jednak sprawdzonymi metodami, przekupując brygadzistów polowych wódką, zjednując ich przy tym do siebie swoją usłużnością, donoszeniem na innych, a także – sprośnymi opowieściami i rysunkami. W zamian otrzymywał lepiej płatne i nie wymagające, aż tak dużego wysiłku fizycznego zajęcia. Znowu tam – stał się swego rodzaju maskotką środowiska. Traktowano go jako nieszkodliwego „odmieńca”, który jednak swój rozum ma.
Atmosfera panującej w pegeerze ludowej jurności – bardzo jemu odpowiadała. Sam niejednokrotnie w pracy , wywoływał, albo podsycał aurę przaśnej erotyki.
Takim go akceptowano.Lubiono również uczestniczyć w sprowokowanych przez niego sytuacjach, igraszkach – obnażając go podczas zbierania siana albo wykopywanych kartofli, aby sprawdzić po raz kolejny – co Henel ma w spodniach, dziwiąc się przy tym, że taki mały chłop, a ma takiego dużego.
W trakcie jednej z licznych ludowych orgii w klimacie, jak z powieści Z. Nienackiego „Jednego roku w Skiroławkach”, podczas której, fundowana przez Henela wódka lała się strumieniami – postanowiono Henela „dla zgrywu” ożenić!
Zaaranżowano wtedy sytuację, w której Henel odbył publiczny przy świadkach złożonych z rozochoconej, pegeerowskiej gawiedzi – stosunek z pijaną w sztok dojarką. Idąc dalej… ten mający być tylko dowcipem związek – doprowadzono do urzędowego zalegalizowania… cały czas ową dojarkę, utrzymując w stanie alkoholowego upojenia. Kiedy jednak ona wytrzeźwiała – za nic w świecie nie chciała z narzuconym jej przez pegeerowski kolektyw mężem, pokraką – cieleśnie obcować. Mimo że była niepodobna do wyidealizowanego przez Henela wizerunku rosłej kobiety – zabiegał on jak mógł o jej względy. Na próżno. Został przez nią zdecydowanie odrzucony. Wystąpiła o rozwód, który bez żadnych problemów uzyskała – wystarczyło tylko – że Henel pojawił się w sądzie. To niepowodzenie miłosne – odsunęło Henela od środowiska traktorzystów i dojarek, w którego uciechach dotąd tak chętnie uczestniczył. Izolując się od nich Henel poświęcał więcej czasu na odbywanie na nawet dosyć znaczną odległość podróży na rowerze. No i tych praktyk, które tak później rozwinął w szpitalu. Kupił aparat fotograficzny, który następnie przepadł po jego aresztowaniu. Jednak największą jego wtedy pasją było – podglądanie osób korzystających z sąsiadującej bezpośrednio z jego mieszkaniem ubikacji. W ścianie, która go odgradzała od tego przybytku – wydrążył Henel cały szereg otworów, przez które mógł się napawać do woli widokiem oddających mocz, czy stolec kobiet i dzieci. Mężczyźni go zupełnie nie interesowali. Dochodzący za ściany odgłos otwierajacych pegeerowską toaletę drzwi był dla niego sygnałem… na który czujnie nadstawiając ucha – czekał. Odtąd fetor dobywający się z latryny – stał się dla niego zapachem wywołującym podniecenie. Kiedy mi o tym opowiadał, widać było wyraźnie, że możliwość podglądania ludzi, którym przecież ani na moment przez myśl nie przeszło, że w takiej chwili są bacznie obserwowani, że nie mieli absolutnego pojęcia o tym, iż ktoś – wstrzymując oddech, patrzy przez zamaskowaną dziurę na nich w trakcie oddawania się czynnościom fizjologicznym …sprawiała mu olbrzymią przyjemność. Czuł się wtedy jak czarownik z bajki, który widzi poprzez ściany, sam nie będąc widzianym. Był wszechobecny.
Brał w ten sposób odwet za wcześniejsze poniżenia. Za to, że pracujące z nim w polu kobiety wcześniej – ściągały, mu dla rozrywki przemocą spodnie – obnażając go, plując na jego genitalia. Że wśród rechotu pospólstwa musiał na oczach wszystkich wtedy zgromadzonych „ruchać” żonę… Teraz podglądając miał nad nimi przewagę!
Obrona tak strategicznie, korzystnie położonego, obok uczęszczanego wychodka mieszkania – była też głównym motywem, który pchnął Henela do popełnienia przestępstwa I to nie byle jakiego – zakwalifikowanego przez mały kodeks karny do zbrodni sabotażu.
Cała sprawa wniknęła z tego, że kierownictwo pegeeru zaplanowało przeprowadzenie jesienią remontu w budynku ,w którym mieściło się Henela mieszkanie no i ten ustęp. Na czas remontu Henel miał mieszkanie opuścić i zająć przyznany mu inny lokal.
Sama myśl, że będzie się musiał przeprowadzić, utracić ten, tak ważny dla niego punkt obserwacyjny … doprowadzała go do szału . Próbował to jakoś „odkręcić”, ale kierownictwo było nieugięte – remont odbędzie się w zaplanowanym czasie i już! Dotąd bardzo przecież w stosunku do władzy Henel posłuszny … postanowił jednak pokrzyżować jej plany. Kierując się zupełnie zdroworozsądkową ekonomią – doszedł do wniosku, że chcą remontować, bo mają za co! Wymyślił zatem, że należy doprowadzić do sytuacji, w której gospodarstwu zabraknie pieniędzy na sfinansowanie prac budowlanych. Wybór padł wtedy na największą i wypełnioną zbiorami zboża stodołę! W tamtych czasach, kiedy to nie było wydajnych, tak jak dzisiaj maszyn rolniczych zboże na polach podczas żniw się zbierało, a już sama młocka odbywała się w stodole, czy też przy ułożonych ze snopków wielkich stertach . Wszystko Henel przemyślał bardzo starannie. Na dokonanie samego podpalenia wyznaczył dzień, w którym w gospodarstwie odbyć się miały dożynki. Wtedy to wszyscy pracownicy pegeeru i członkowie ich rodzin byli zazwyczaj mocno pijani. Musiał jednak zadbać o to, żeby zapewnić sobie wiarygodne alibi, tak aby go z podpaleniem stodoły nie kojarzono. Wymyślił, zatem że zastosuje swego rodzaju opóźniony zapalnik z główek zapałek włożonych do puszki po konserwie, które miały spełnić rolę detonatora: w momencie kiedy wypalająca się stopniowo do puszki włożona zapalona świeca – swój płomień zbliży do siarki, pochodzącej z główek od zapałek powinien nastąpić ognisty wybuch, zapalający słomę. Zaczął zatem w okolicznych sklepach, do których jeździł na rowerze kupować zapałki i je gromadzić. Następnie przeprowadził trzy, a może nawet cztery próby z wymyśloną przez siebie „piekielną machiną”. Wszystkie próby potwierdziły niezawodność tego sposobu podpalenia z opóźnionym zapłonem. W dożynkową noc, działał jednak w wielkim napięciu – niezbyt stabilnie ustawił swoją konstrukcję tak, że puszka się prawie natychmiast przewróciła – wzniecając ogień. Szybko jednak wrócił na plac, na którym trwała zabawa przerwana zresztą zaraz przez pożar stodoły. Nazajutrz do gospodarstwa zawitała ekipa, przybyłych z powiatowego miasteczka ubowców …i rozpoczęło się dochodzenie. Sprawę potraktowano jako oczywisty sabotaż gospodarczy dokonany przez siły przeciwne i wrogie Polsce Ludowej. Po paru tygodniach śledztwa – jakby żartem spytano Henela , czy przypadkiem tego nie zrobił, bo przecież sam doskonale wie, co oni potrafią robić, z tymi, co się nie chcą przyznać. Wtedy razu przyznał się do wszystkiego. Został aresztowany.

Zostaw komentarz