Brak słów:
Asystentka sekretarza obrony USA ds. bezpieczeństwa międzynarodowego, pani dr Celese Wallander (zobacz tutaj) odpowiada na pytania republikańskiego kongresmana Austina Scotta, który nie rozumie, dlaczego adminstracja prezydenta Bidean „wyraża zaniepokojenie” z powodu ataków wojsk ukraińskich na infrastrukturę krytyczną w głębi Rosji.
Austin Scott argumentuje, że skoro Ukraina sama jest bezustannie atakowana przez Rosjan a ich podstawowym celem jest właśnie ukraińska infrastruktura krytyczna, to chyba jest czymś normalnym i oczekiwanym, że mając ku temu siły i środki, będzie starała się podjąć działania odwetowe atakując podobne cele w Rosji.
Odpowiedź pani Wallander zwala z nóg – cutuję w miarę dosłownie:
„Co prawda jest to suwerenna decyzja Ukrainy, ale USA wyrażają zaniepokojenie, gdyż Ukraina zobowiązała się do przestrzegania standardów europejskiej demokracji a te zakazują atakowania celów cywilnych, do jakich należy rosyjska infrastruktura krytyczna.”
Ta wypowiedź, chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajnie głupia, jest w istocie ledwie skrywaną groźbą. Powołując się de facto na łamanie „praw człowieka”, pod które – sensu largo – podchodzi ów nader rycerski zakaz atakowania celów cywilnych, administracja Bidena sygnalizuje, że jeśli Ukraina będzie nadal niszczyć rosyjską infrastrukturę naftową, to będzie mogła być przez USA uznana za kraj „niedomokratyczny” – ze wszystkimi tego konsekwencjami. W szczególności, Amerykanie nie udzielają pomocy wojskowej krajom „niedemokratycznym”.
Jednym słowem, powołując się na „najwyższe standardy liberalnej demokracji” administracja Bidena stwierdza, że jeśli Ukraina nie odstąpi od działań odwetowych, których celem jest szeroko rozumiane obniżenie potencjału wojennego państwa rosyjskiego, to będzie mogła być przez USA uznana za państwo w istocie podobne do Rosji, co wykluczy pomoc amerykańską. Co więcej – kraje pomagające „reżimom niedemokratycznym” również mogą znaleźć się na celowniku amerykańskiej administracji!
Tak proszę Państwa wyglądają realia polityki międzynarodowej i tak mocarstwa – nawet tylko te lokalne – traktują swoich klientów, kiedy z jakiegoś powodu coś im nie pasuje.
Nie ma tu miejsca na żadne sentymenty, żadną lojalność. Po prostu nie ma zmiłuj się! Amerykanie mają w tej wojne swoje własne cele, których otwarcie nie zdradzają, ale bardzo pilnują, żeby poprzez swoje „suwerenne decyzje” Ukraińcy nie wchodzili im w paradę. Skoro nie wystarcza to, że USA nie dostarczają Ukraińcom odpowiedniej broni, skoro Ukraińcy jakoś znaleźli sposób, żeby atakować cele w głębi Rosji, to Amerykanie sięgają po „prawa człowieka”…
Zostaw komentarz