Putin od początku swych rządów w 2000 roku chciał by Rosja „wstała z kolan”. By z drugorzędnego państwa stała się pierwszoligowym mocarstwem. Tymczasem, po aneksji Krymu i agresji na Ukrainę jest międzynarodowym pariasem z suwerennością przypominającą szwajcarski ser. Pełną dziur.

Dla rosyjskich polityków skończyły się czasy bezproblemowego latania w europejskiej przestrzeni powietrznej bo cała Unia Europejska ją dla nich zamknęła. Ławrow by polecieć samolotem na konferencję w Genewie musiał mieć odpowiednią zgodę państw, nad którymi jego samolot przelatywał. Ostatecznie nie poleciał. To pokazuje jak dziurawa i słaba jest suwerenność Rosji. 

Wybitny amerykański politolog Stephen D. Krasner w swoim, klasycznym już dziele, „Suwerenność. Zorganizowana obłuda” napisał, że w ramach prawa międzynarodowego suwerenność ma cztery znaczenia.

Po pierwsze jest to prawne uznanie państwa w jego granicach przez społeczność międzynarodową.

Po drugie, wykluczenie wpływów na władzę danego państwa (tzw. suwerenność westfalska).

Po trzecie, zdolność do sprawowania kontroli w granicach swego państwa.

I po czwarte, suwerenność wzajemnych relacji czyli zdolność do kreowania polityki w odniesieniu do transgranicznych przepływów ludzi, towarów oraz informacji. 

Po nałożeniu przez Zachód drastycznych sankcji na Rosję w odwecie za agresję na Ukrainę, Rosja spełnia, od biedy, dwa pierwsze wymogi. Jest uznawana przez ONZ oraz pozbyła się tzw. agentów zagranicznych czyli rozmaitych: stowarzyszeń, fundacji, NGO, mediów finansowanych z zagranicy.

Pomimo tego, zdolność władzy do kontrolowania wewnętrznych procesów dramatycznie osłabła. Mimo blokady informacyjnej nałożonej na media po 24 lutego do Rosjan docierają prawdziwe informacje o stratach zadawanych armii rosyjskiej przez ukraińskie wojsko.

Część Rosjan, pomimo drakońskich kar, protestowała na ulicach. Nie były to co prawda tłumy, ale można mieć nadzieję, że zadziała tu efekt „kuli śnieżnej”. Im bardziej będzie się pogarszać sytuacja ekonomiczna zwykłych Rosjan i im większa będzie liczba zabitych żołnierzy rosyjskich, tym będą one większe. Trudno dziś przewidzieć czy dojdzie w Rosji do społecznego  buntu przeciw władzy Putina na taką skalę by go zmusić do ustąpienia.

W przeszłości demonstracje i protesty były skutecznie tłumione, a opozycja zastraszana. Część opozycjonistów przebywa w więzieniach a część emigrowała za granicę. W pewnym jednak momencie punkt krytyczny i wytrzymałość społeczeństwa zostaną przekroczone.

Do dziś 200 tys. Rosjan wyemigrowało za granicę, a to jeszcze zapewne nie koniec. Na skutek „drenażu mózgów” w Rosji ubędzie specjalistów co przyczyni się do spadku innowacyjności rosyjskiej gospodarki. 

Surowe sankcje gospodarcze spowodowały, że wiele rosyjskich firm już wstrzymało produkcję. A kolejne to czeka. Brakuje i będzie brakować: komponentów, technologii czy części zamiennych. Rosyjskie linie lotnicze po cofnięciu certyfikatów na używanie przez nie samoloty za chwilę zbankrutują bo ich flota powietrzna będzie praktycznie uziemiona. Zakładom produkującym uzbrojenie np. czołgi już brakuje części.

Jeśli sankcje potrwają długo rosyjska gospodarka może się cofnąć do lat sześćdziesiątych XX wieku. Dobije ją, jeśli wejdzie w życie, embargo na rosyjskie węglowodory: ropę i gaz. Ich eksport daje dziś Rosji znaczący udział w strukturze  dochodów państwa, które pozwalają na finansowanie zbrojeń w tym opracowywanie nowych typów uzbrojenia jak np. broń hipersoniczna.

Rosja już nie może swobodnie kreować swojej polityki zagranicznej oraz budować i podtrzymywać relacji ekonomicznych i gospodarczy. Jej suwerenność, w tym obszarze, na skutek sankcji została poważnie ograniczona. A to jeszcze, zapewne, nie koniec.

Putin może oczywiście napinać muskuły i wmawiać sobie i społeczeństwu, że Rosja da sobie bez Zachodu radę. Prawda jest jednak taka, że bez swobodnej wymiany ludzi, towarów, technologii oraz informacji suwerenność rosyjska w tym znaczeniu jest iluzoryczna.

Dyktator z Kremla chciał jej wzmocnienia, ale osiągnął rezultat odwrotny od zamierzonego. Rosja stacza się po równi pochyłej zamiast „wstawać z kolan”. Jeśli proces będzie się pogłębiał, nawet integralność Federacji Rosyjskiej może być w przyszłości zagrożona. 

Artykuł pierwotnie opublikowano na Belsat.eu

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl