Posiłkując się nowomodnym slangiem tow. S. Spurek skonstatować należy, że istota pozazwierzęca w swoim czerepie winna posiadać specyficzny organ zwany mózgiem, będącym ponoć siedliskiem rozumu.

Zastrzeżenie odnoszące się co do możności braku posiadania tegoż rozumu jest zasadnym, albowiem analiza różnorakich zachowań tychże niektórych istot pozazwierzęcych musi wręcz prowadzić do trafnej konkluzji, że posiadania tegoż rozumu są pozbawione, aczkolwiek mózg mieści się dziwnym trafem w ich czerepie.

Definicję rozumu w postaci używanego w antyku słowa LOGOS, czyli zasad porządkowania, a także prawa rządzącego rzeczywistością; wprowadził grecki filozof Heraklit z Efezu.

Od czasów epoki kamienia łupanego – funkcjonowanie rozumu ukierunkowane było na cele związane przede wszystkim ze zdobywaniem żywności np. przy pomocy kamieni używanych do polowania na dinozaury jak populację TEGOKRAJU uświadamiała pewna Kopaczka posiadaczka kurzego móżdżku i bywsza osobniczka piastującą niestety funkcję premiera i tym samym deprecjonująca pozycję międzynarodową RP. „Uroczo” i kabaretowo natomiast prezentowała się u boku Makreli na czerwonym dywanie. Desygnowanie tej osobniczki na ten stolec to była czysta maestria ze strony faceta z Pułtuska (albo całego).

Centralny układ nerwowy funkcjonujący w mózgu zlokalizowanym w czerepie wprowadzał pożądaną ze względów prokreacyjnych wzajemną inklinację osobników do osobniczek i vice versa.

Sekwencja następujących po sobie epok w historii cywilizacji doprowadziła stopniowo i w nierewolucyjny na ogół sposób do aktualnego poziomu stosunków społecznych, gospodarczych, kulturalnych i sensu largo intelektualnych. O ile do przełomowych wynalazków np. dotyczących wynalezionego dopiero ok. 1450r druku przez J. Gutenberga musiało upłynąć chronologicznie wiele wieków, to kolejne wieki, a szczególnie XIX w. zwany wiekiem pary i elektryczności dokonały wręcz kosmicznego postępu.

Symptomatycznym wyjątkiem w wynalazczej dziedzinie okazała się dziedzina militariów. Pomysłowość w zadawaniu cierpień, bólu oraz unicestwianiu przeciwników nie miała po prostu granic doprowadzając obecnie do produkcji super skomplikowanej broni jądrowej i kosmicznej. To oczywista oczywistość – wg klasyka, a wielka wręcz szkoda, że nie ukierunkowywana na racjonalniejsze dziedziny życia społecznego.

Z owoców jednak kreatywnej ludzkiej myśli i efektywnie wykorzystywanego rozumu wszyscy obecnie jesteśmy beneficjentami.

Coraz bardziej powszechny w globalnej wiosce; jakim stał się współczesny świat; dobrobyt – implikuje; co jest paradoksalnym stwierdzeniem – postępującymi negatywnymi elementami sybarytyzmu.

Wszelkiego rodzaju występujące ułatwienia i udogodnienia w dziedzinie, komunikacji, architektury, techniki, gastronomii czy rekreacji sensu largo dosłownie rozleniwiają wiele osobników i osobniczki i to w sposób doprowadzający w efekcie finalnym m.in. do znaczącej atrofii funkcji intelektualnych mózgu, a zatem do utraty rozumu jako immanentnej cechy wyróżniającej gatunek homo sapiens od istot pozaludzkich.

W drastycznej formie ta utrata rozumu definiowana jest zjawiskiem lobotomii, jakże często dotykającym w szczególny sposób person mających tzw. „parcie na szkło”, a zasadnie zaliczanych do stada cwelebrytów.

Z całą pewnością do tegoż stada politycznych cwelebryckich klaunów zaliczyć należy zdaniem jelit wyłącznie osoby uznające się przez samych siebie jako tzw. deifikowane „elyty” z Warszawki lub Krakufka jak np. tow. Szechter, cimoszko, miller, belka, pułtusek, butka, szabolan, sthur, gajos, knurowska (vel: sznurowska), panda (albo janda), gretkowska, dżakira, użyfkowy boniek, owsikowy JURAS, podstawufkowy hołpas (czy jakoś inaczej), żydowski profesurek hartmanowy, czy profesurka środulowa etc.

Obecnie rolę primus inter pares wśród cwelebrytów przejął jurydyczny koń, który w przeciwieństwie do Mr Eda, czyli mówiącego konia, nagle jak to wśród nomen omen papug bywa został zdecydowaną wymowną niemową.

Problem z jakim aktualnie zderza się jurydyczny koń, czy niesłusznie polityczny aresztowany na kolejne miesiące Lolo Pindolo, a także codziennie powiększające się objętymi takimi restrykcjami grono osób o cwelebryckich konotacjach spędza sen z oczu w brukselce polszewickiemu guru, czyli hyrzemu rójowi.

Wypada zatem symptomatycznie przypomnieć ludyczne powiedzonko: dopóki dzban wodę nosi, dopóki się ucho nie urwie, czy buta i arogancja kroczą przed upadkiem.

Kontynuując wywód o lobotomii mózgowej skonstatować należy, że osobniki i osobniczki są w swoim niezbyt idealnym jestestwie bardziej skłonne do dawania posłuchu personifikacji ZŁA, niż do identyfikacji z DOBREM.

Po co dokonywać jakichkolwiek nużących analiz różnorakich zachowań i zjawisk, zatem w konsekwencji do zmuszania się w wyciąganiu zasadnych wniosków, a tym samym w konsekwencji dokonywania właściwych (nie tylko elektorskich) wyborów.

Szamani współczesnych technik socjotechnicznych używających kompleksowo przebogatego dostępnego im arsenału oddziaływania z pełną premedytacją wtłaczają w pustackie czerepy z wyalienowanym rozumem każdy fake news, bzdet, totalną głupotę, czy ordynarne kłamstwo. Bezrozumność to cecha wręcz upragniona i oczekiwana przez polityczny zakon salwatorian, którzy przy pomocy załganych pismaków, partyjnych renegatów, tzw. pożytecznych idiotów, czy innych ulubieńców mamony dążą do wymarzonego celu jaki jest zdobycie władzy i czerpanie z tego tytułu nieograniczonych profitów. Takowych okoliczności niecierpliwie wyczekują jak dosłownie kania dżdżu, przebierając nogami pozbawionych w spodniach suchych pampersów !!!!

Za czasów supergnoma tj. tow. WIESŁAWA, zatem prawie w prehistorii karierę robiło kolokwialne powiedzonko: dajcie mi władzę, a ja …………. Was już; quźwa urządzę !!!

Z tak wymodelowanym społeczeństwem korzystając wprawnie z nachalnej propopagandy, kreowaniu sztucznie ałtorytetów, ustawicznej tresury umysłowej wzorem psa Pawłowa otrzymuje się produkt w postaci tzw. „polactwa” łatwowiernie podatnego na argumentację dewianctwa, czyli marksistwa-lenistwa, pedalstwa, lewactwa, czy libertyzmu.

Okazuje się, że nikt z tejże sfory polactwa nawet nie zastanowi się nad faktem, że jest po prostu ordynarnie robiony w tzw. bambuko.

Nikt tym lobotomicznym osobnikom i osobniczkom nigdy nie uzasadnił, dlaczego rzekomo zamiast li tylko w sposób oczywisty od dawien dawna, czyli od stworzenia świata funkcjonuje dwu podział płciowy, że funkcjonuje wg ich mniemania 58 rodzajów płci. A dlaczegoż to nie np. 39, 63, a nawet 87 ?????? Po prostu debilizm do kwadratu, który polszewicy łykają jak pelikan ryby.

Nikt też nie był w stanie skutecznie zaprzeczyć autentycznej informacji o ścisłej współpracy zarówno babuli jak i matuli szambolana Czajkowskiego jako TW ze Służbą Bezpieczeństwa PRL-a.

Onegdaj na rodowód związany z dziadkiem z Wermachtu, a odnoszący się do protoplasty hyrzego rója elektorat zareagował prawidłowo.

Cóż zatem się stało, że aktualnie podłość takiej współpracy z SB protoplastek kandydata na Prezydenta jego zwolennikom absolutnie przeszkadzała? Odpowiedź jest prosta – to wykazana wyżej długoletnia tresura propagandowa doprowadzająca do znaczącego, częstokroć ostatecznego resetu ROZUMU.

Triumfy w tym stanie rzeczy musi święcić ANTYROZUM, a jego posiadacze nawet nie są świadomi, że zostali przez swoich partyjnych furerów (czyli z germańska duchowych przewodników) doprowadzeni do tego stanu umysłowego.

Kompletnie im obojętnym wydaje się być stan umysłowości polackiej elity politycznej w wzajemnych relacjach vide: RADEK ZDRADEK informujący o swoim kolesiu czyli Grzesiu Dyndale (specjalista od strząsania szarańczy z drzew) jako lwowskim żuliku, czy bywszy szef Orlenu J.Krawiec o szarej eminencji polszewii, a ojcu narkomana A. Halickim, że to po prostu qurwa debil!!!

BRAWO WY !!!!!!!

Takie to prezentowane są miłe gry i zabawy towarzyskie, gdzie ROZUM głębokim niedźwiedzim snem jest zmorzony, a triumfuje jego przeciwieństwo, czyli ANTYROZUM.

Skoro zatem zgodnie z przedłożonym wyżej wywodem polactwu wygodnie jest nie zauważać uszczerbek w postaci ROZUMU – zasadnym było spuentować niniejszy felieton trafnie nadanym tytułem: APOTEOZA ANTYROZUMU.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

17.10 2020