Nic nie usprawiedliwia ataku Hamasu na cywili w Izraelu. Ich zabijania czy uprowadzania jako zakładników. Każdy taki akt zasługuje na potępienie. Jest jednak jedno „ale”. Za eskalację napięcia z Palestyńczykami odpowiada nie kto inny jak Beniamin Netanjahu. Premier Izraela.
Jego rząd już na samym początku działalności zalegalizował dziesięć osiedli zbudowanych, wbrew prawu międzynarodowemu i rezolucji ONZ, na terenach okupowanych. Zapowiedział także budowę dziesięciu tysięcy nowych domów mając w nosie opinię międzynarodową i prawo.
Dwa lata wcześniej, w październiku dwa tysiące dwudziestego pierwszego roku dwanaście państw, w tym: Niemcy, Francja, Polska wezwały Izrael do rezygnacji z planów budowy osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu, okupowanym przez Izrael. We wspólnym oświadczeniu podkreśliły stanowczy sprzeciw wobec izraelskiej polityki rozwoju tych osiedli, która łamie prawo międzynarodowe i podważa wysiłki zmierzające do rozwiązania dwupaństwowego. Napisano – „wzywamy obie strony do współpracy i łagodzenia napięć w celu znalezienia kompromisowego rozwiązania zgodnego z rezolucją ONZ dwa tysiące trzydzieści cztery. Do protestu dołączyły także USA obwiniając Izrael za eskalację napięcia w relacjach z Palestyńczykami oraz działanie niezgodne z tzw. rozwiązaniem dwupaństwowym. I wtedy i dziś jest to przysłowiowe pisanie na Berdyczów. Na Zachodnim Brzegu, łącznie ze wschodnią Jerozolimą, mieszka już 700 tys. Izraelczyków ( na samym Zachodnim Brzegu – czterysta siedemdziesiąt pięć tysięcy) wobec trzech milionów Palestyńczyków. Skrajnie prawicowy rząd Netanjahu jeszcze zaostrzył kurs wobec Palestyńczyków i nadal rozbudowuje osiedla dając tym samym światu do zrozumienia, że jego opinie na ten temat ma w głębokim poważaniu.
W sprawie bezprawnej budowy nowych domów dla swych osadników na terenach okupowanych rząd Netanjahu może niestety liczyć na poparcie sporej części izraelskiego społeczeństwa. Chętnych na osiedlanie się na ziemi zabranej Palestyńczykom, niestety nie brakuje. A każde nowe osiedle wymaga zbrojnej ochrony izraelskiego wojska i sił porządkowych co tylko nakręca spiralę nienawiści i przemocy. Nastroje tej części Izraelczyków doskonale wyraził jeden z bohaterów reportażu Amosa Oza pt. „Na ziemi Izraela” – „Zwariowaliście? Arabowie chcą mieć państwo na Zachodnim Brzegu. Chcą nas zjeść na śniadanie. O to im chodzi”. Nieżyjący już pisarz zwany „sumieniem Izraela” był także założycielem organizacji „Pokój teraz” opowiadającej się za rozmowami z Palestyńczykami w sprawie powstania ich państwa w zamian za rezygnację z przemocy.
Premier Netanjahu zapowiada rozprawienie się z Hamasem i jeszcze większe zaostrzenie polityki wobec Palestyńczyków tyle, że jest on pośrednio odpowiedzialny za to co się stało w ubiegłą sobotę i śmierć (jak na tę chwilę) trzystu obywateli swego kraju. Nie tylko dlatego, że kontynuuje rozbudowę osiedli, ale także dlatego, że na skutek chaosu w izraelskim rządzie, nie ostrzeżono w porę obywateli przed możliwym atakiem Hamasu z terytorium Gazy.
Kto sieje wiatr, zbiera burzę.
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz