Mówi się, że sprawiedliwość nierychliwa. Ale zawsze kiedyś nadchodzi. W środę, po 14 długich latach, możemy to wreszcie potwierdzić…

W tym miesiącu zakończyliśmy ostatni z procesów, które jako pełnomocnik wytoczyłem mediom naruszającym dobre imię Pani Anny Samusionek.
​Bilans tej walki? Wygraliśmy WSZYSTKIE sprawy. Na liście „trafionych – zatopionych” znalazły się m.in. Fakt, Interia, Super express, wp.pl, pudelek.pl…

​Czternaście lat temu Pani Anna stała się celem bezpardonowego ataku. Media – nie tylko te plotkarskie – wykreowały obraz „złej matki”, próbując zniszczyć nie tylko jej karierę aktorską, ale przede wszystkim jej godność i życie prywatne. Hejt, który ją spotkał, był niszczycielski, a walka o prawdę wydawała się momentami starciem z wiatrakami. Sądy wydawały czasami wręcz absurdalne rozstrzygnięcia…

​Jednak Pani Anna nigdy się nie poddała. Jak widać na załączonym zdjęciu – dosłownie i w przenośni chwyciła byka za rogi.

Jej walka to droga cierpliwości, odwagi i wreszcie zwycięstwa.

​Cierpliwość: Bo walka o prawdę to maraton, nie sprint.

​Odwaga: By stanąć naprzeciw medialnym gigantom.

​Zwycięstwo: Które dziś definitywnie kończy ten mroczny rozdział.

​To nie jest tylko sukces prawny. To dowód na to, że warto walczyć o swoje imię do samego końca, bez względu na to, jak potężny wydaje się przeciwnik.

Jest to jedna z najmroczniejszych historii, w których dane było mi uczestniczyć, a która na szczęście skończyła się happy-end’em.

​Pani Anno, to był zaszczyt reprezentować Panią w tej drodze. Dziś zamykamy te drzwi raz na zawsze.

​#AnnaSamusionek