Przede wszystkim okazuje się, że rozmowy można jednak było manipulować.
No i pojawiają się pierwsze oznaki tego, że Brejza był inwigilowany bez zgody sądu. Bo jeżeli sędziego oszukano,przedstawiono mu fałszywe dane, to o zgodzie sądu w takim wypadku nie może być mowy.
Jeśli tak, to trudno sobie wyobrazić skutki takiego ustalenia.
W każdym razie nie jest to „rozmowa nie na telefon”.
Zostaw komentarz