Człowiek w pewnym momencie przestaje się spieszyć. Nie dlatego, że zabrakło mu sił, lecz dlatego, że zaczyna rozumieć, iż nie wszystko, co ważne, można zdobyć.Stoję przed symbolem, który od pokoleń przypomina ludziom o miłości, przebaczeniu i nadziei. Nad moją głową rozpościerają się kamienne ramiona Chrystusa, a ja rozkładam własne. Nie po to, by się z Nim porównywać. Raczej po to, by przez chwilę poczuć, jak niewielki jest człowiek wobec wieczności, a jednocześnie jak wielka potrafi być jego tęsknota za sensem istnienia.

Z wiekiem zaczynamy inaczej patrzeć na świat. Kiedyś wydawało nam się, że życie polega przede wszystkim na zdobywaniu. Stanowisk, pieniędzy, uznania. Później przychodzi doświadczenie i pokazuje nam, że większość tych rzeczy jest tylko przystankiem. Nie zabierzemy ich ze sobą. Nie one będą świadczyć o wartości naszego życia.

Życie nie jest prostą drogą. Czasami prowadzi nas przez miejsca, których nigdy nie chcieliśmy zobaczyć. Stawia przed nami próby, na które nie jesteśmy przygotowani. Bywa, że odbiera nam coś, co uważaliśmy za oczywiste. Zdrowie, bezpieczeństwo, bliskość, poczucie kontroli nad własnym losem.

I właśnie wtedy człowiek dowiaduje się czegoś o sobie. Nie wtedy, kiedy stoi na szczycie, ale wtedy, kiedy musi znaleźć w sobie siłę, żeby podnieść się z ziemi.
Jestem coraz bardziej przekonany, że dojrzałość nie polega na tym, że znamy odpowiedzi na wszystkie pytania. Raczej polega na tym, że potrafimy żyć z pytaniami, na które być może nigdy nie otrzymamy odpowiedzi.

A czym jest szczęście? Czy jest nim posiadanie, czy może umiejętność zachwytu nad czymś, co nic nie kosztuje? Czy człowiek jest wielki dlatego, że inni się przed nim kłaniają, czy dlatego, że sam potrafi uklęknąć przed cierpieniem drugiego człowieka?A może największym osiągnięciem naszego życia jest zachowanie w sobie zdolności do kochania, nawet wtedy, kiedy świat nie zawsze odwzajemnia nasze uczucia?

Patrzę na te rozpostarte ramiona i myślę, że człowiek przez całe życie czegoś szuka. Czasami Boga, czasami drugiego człowieka, czasami samego siebie. Wędruje przez kontynenty, poznaje ludzi, buduje domy, burzy mosty, popełnia błędy i próbuje zaczynać od nowa.

A przecież być może najważniejsza podróż odbywa się nie na mapie świata, lecz w głębi własnej duszy.

Nie wiem, ile jeszcze dróg przede mną. Nie wiem, jakie spotkania i doświadczenia przyniosą kolejne dni. Wiem natomiast jedno: nie chciałbym dojść do końca życia z zamkniętymi ramionami, z sercem pełnym pretensji i głową pełną niewypowiedzianych żalów.

Chciałbym zachować w sobie odrobinę dziecięcego zdumienia nad światem, odwagę do stawiania pytań i pokorę wobec tego, czego nie potrafię zrozumieć.
Bo może właśnie na tym polega piękno ludzkiej egzystencji. Nie na tym, żeby nigdy nie upaść, lecz żeby mimo upadków nie przestać iść.