Nie znam dokładnie sprawy więc krótko napiszę o tym, co mi podpowiada intuicja. A ta podpowiada mi oto, że TVP ten proces przegra.

Tak, Agnieszka Romaszewska, to światopoglądowy PiS. Podejrzewam, że na 10 kwestii nie zgodziłbym się z Nią w 11.

A jednak, tak po adwokacku, czuje się podskórnie, że tu wydarzyła się jakaś niesprawiedliwość. Wg tego, co zdążyłem o sprawie się dowiedzieć, Pani Agnieszka została zwolniona dyscyplinarnie, po 32 latach pracy.

Ponieważ stało się to po zmianie władzy, trudno nie podejrzewać, że rzeczywistą przyczyną zwolnienia jest to, że Pani Agnieszka sympatyzowała publicznie z PiS. Nie chodziło więc o to, żeby ją zwolnić. Chciano ją upokorzyć. Bo przecież nie popełniła żadnego przestępstwa (ha – wykorzystano by to na pewno!). Jeżeli więc nawet dopuściła się czegoś, co by się formalnie nadawało na dyscyplinarkę (art. 52 kodeksu pracy), to przecież mamy do czynienia z człowiekiem, który włożył w tę pracę całe swoje twórcze życie. Można było załatwić sprawę inaczej.

Nie lubię PiS, m.in. za to, że stosowało identyczne metody w stosunku do ludzi. Że z pobudek politycznych represjonowano sędziów, że zwykły donos wystarczył, żeby kogoś zwolnić z pracy lub zniszczyć mu karierę. Z tej perspektywy jest mi przykro, że nowa władza zachowuje się dosyć podobnie. Przecież Agnieszka Romaszewska to nie Michał Adamczyk czy Danuta Holecka.

Pani Agnieszce przyjdzie toczyć teraz długie boje przed sądami, które ten Jej PiS tak dzielnie deformował przez ostatnie lata. Zetknie się z tym zmęczonym sędzią w Rejonie z jego 800 czy 900 sprawsmi w referacie. Będzie Pani Agnieszka kolejną petentką, nawet niepewną , czy jej sprawę będzie sądzić prawdziwy sędzia czy jakiś beo-twór. A jak w końcu, po latach, się skończy, to już raczej do pracy Pani Agnieszka nie wróci. Na ironię losu zakrawa fakt, że nie była entuzjastką działań ówczesnego rządu w sprawie sądów.

Może się jednak mylę. Może jakaś przyzwoitość zwycięży, przyjrzy się sprawie i zmieni bieg wydarzeń? Wiem, naiwny jestem. Gdyby rządził PiS, a sprawa dotyczyłaby najbardziej etycznego i prawego PO-wca, też by nie było skrupułów.

Pytanie, czy chcemy tworzyć taki klimat? Czy taką chcemy budować wspólnotę? Czy akceptujemy to, że ktoś wylatuje z pracy z powodów politycznych? Jeśli tak, to oznacza, że jeszcze nie wyleczyliśmy się z ruskiego miru.

Zachęcam do wsparcia tutaj.