Przed wojną, mieszkańcy górskich osad w Bieszczadach przygotowywali się do Nowego Roku – dnia, który w ich domach miał znaczenie szczególne.

Od świtu po wiosce roznosiły się dźwięki noworocznych kolęd . Dzieci i młodzież, z twarzami zaczerwienionymi od mrozu, niosły własnoręcznie wykonane instrumenty. Śpiewając pieśni pełne życzeń, odwiedzały każdy dom, a gospodarze obdarowywali je jabłkami, orzechami, ciasteczkami i drobnymi monetami. Radosne okrzyki niosły się echem po dolinach.

Najważniejszą postacią dnia był pałaźnik – pierwszy gość, który przekraczał próg domu po północy. Zazwyczaj był to młody mężczyzna, którego obecność miała przynieść szczęście, zdrowie i pomyślność w nadchodzącym roku. Gospodarze witali go chlebem, solą i ziarnem, a jego krok po klepisku symbolicznie otwierał nowy rozdział życia domowników. Cała rodzina obserwowała uważnie jego ruchy i słowa – w dawnej tradycji każdy gest miał znaczenie.

W kuchniach przygotowywano uroczyste potrawy. Każde danie symbolizowało dostatek, zdrowie i pomyślność – starannie przyrządzane, każdy składnik miał moc przynoszenia szczęścia.
Po kolacji nadchodził czas zabaw i wspólnego świętowania. Mężczyźni i kobiety tańczyli przy dźwiękach instrumentów dzieci biegały po izbie, śmiejąc się głośno, a starsi snuli opowieści o minionym roku.

Nie brakowało również gestów związanych z urodzajem. Czasem gospodarz sypał ziarno po podłodze, by zapewnić domowi plony i obfitość w nadchodzącym roku. Niektórzy przynosili wodę święconą z cerkwi , aby chroniła domostwo przed chorobami i nieszczęściem. Nawet zwyczaj pierwszego gościa, pałaźnika, miał swoje magiczne znaczenie – wierzono, że jego charakter i gesty mogą przynieść szczęście lub przeszkody, a obecność wszystkich członków rodziny przy stole wzmacniała poczucie wspólnoty.

Dla dawnych Bieszczadów Nowy Rok był czymś więcej niż datą w kalendarzu. Był dniem nadziei, wspólnej radości i obrzędów, które łączyły ludzi z naturą, przeszłością i sobą nawzajem. Nawet gdy wiatr hulał po ośnieżonych szczytach, a bukowe i jodłowe lasy skrzypiały pod ciężarem śniegu, mieszkańcy czuli, że nadchodzi nowy rok – czas nowych możliwości i wspólnego szczęścia.

Autor: Jędruś Ciupaga