Już kiedyś o tym wspominałem.
Pomyślcie. Zastanówcie się nad tym i zauważcie, że …

Dlaczego wrogie sobie strony nie atakują „rzeczy i ludzi należących do VIPów”.

Przykład, aby lepiej zrozumieć o co mi chodzi.

Taki Sikorski, Tusk, Hołownia, … nawołuje, nawoływał do konfrontacji z Rosją, aby nie powiedzieć do wojny a tym samym, co oczywiste doprowadzenia do ofiar i strat po ich stronie. Rosjanie robią to samo, strasząc, grożąc itp. itd.

Nie byłoby czymś oczywistym, że celne ciosy padają nie na szpitale, elektrownie, budynki mieszkalne zwykłych niewinnych ludzi, ale konkretnie „na psy, które na siebie ujadają”?

Cyk i Iskander leci na Dworek w Chobielinie, kiedy Sikorski z rodziną siedzą przy obiedzie, cyk i iskander leci w godzinach pracy na Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego gdzie dyrektoruje Michał Tusk, cyk i nie ma handgaru z żoną Hołowni, itd.
I odwrotnie …. cyk i nie ma kochanki Putina, cyk i nie ma dzieci jakiegoś generała w Rosji odpowiedzialnego za bombardowanie szpitali.

Nie, nie, nie! Niech mi nikt nie zarzuci, że zachęcam kogokolwiek do czegoś takiego.

Chcę przez to powiedzieć, że giną zawsze ludzie, ich rodziny, którzy nie mają nic wspólnego z konfliktem. Tracą dzieci, majątek, swoje własne życie.

W tym samym czasie obszczekiwacze, dzieci obszczekiwaczy są bezpieczne, bywa że podróżują do krajów w których w tym samym hotelu mają pokój „ich wrogowie”, w tym samym banku szwajcarskim konto.

Nie byłoby „lepiej”, „uczciwiej”, bardziej logicznie aby rakety poleciały na „obszczekiwaczy” i ich „bliskich”, aby poczuli czym jest konflikt, wojna i jak się to może skończyć?

Cele i miejsca są znane przeciwnym stronom. Łatwo dziś każdego namierzyć czy kogoś z jego rodziny.

Myślicie, że taki Sikorski byłby taki wyrywny do wojowania naszymi dziećmi i nami gdyby wiedział, że w niecałe 4 minuty z jego dworku zostanie gruzowisko a może i stanie się grobem dla jego bliskich?

Idę o zakład, że tacy ludzie częściej mówiliby o pokoju.

Tacy ludzie jak Sikorski, Tusk, Hołowania, Kaczyński (i jego ratlerki typu Czarnek, Sasin, Dworczyk, Jaki, ..) oraz ich odpowiednicy po ruskiej stronie byliby mniej odważni, a są jak te psy po przeciwnej stronie bramy szczekające na siebie. Kiedy brama się otwiera to nagle łagodnieją.

Oni wiedzą, że jeżeli zaatakują siebie bezpośrednio, swoje dzieci, wnuki, bliskich, to nastąpi odwet. Jak w mafi. Ty zlikwidowałeś mi brata, to ja zlikwiduję twojego, prędzej czy później (w jego domu, pracy, na ulicy, w restauracji, za tydzień, za rok, za 10 lat).

Nami jednak chcą walczyć i skłonni są na takie poświęcenie jak śmierć i kalectwo naszych bliskich.

Cóż. Wielu jest takich ludzi, którzy są bardzo odważni tylko do chwili, kiedy ktoś bezpośrednio nie zajmie się nimi lub kimś im bliskim. Wówczas nawet „wielki Pan X” popuszcza wyjeżdżając z garażu na miasto, bo nie wie czy wróci czy będzie miał do czego czy kogo wrócić.

A nie ma na tej ziemi ludzi nietykalnych i nieśmiertelnych. To tylko kwestia odczekania odpowiedniego czasu (choćby bardzo wiele lat), wybrania miejsca i zastosowania odpowiednich środków.
To bardziej kwestia decyzji, chęci o „wylogowaniu” kogoś a nie trudności z tym związanych.

Autor: Diario