Nie dlatego, że przedstawił Polsce spójną wizję państwa. Rośnie dlatego, że antysystem zawsze rośnie tam, gdzie ludzie czują się oszukani. To nie jest nowość w historii. Nowością jest to, jak bardzo niskie stały się dziś wymagania wobec tych, którzy chcą rządzić i którzy ubiegają się o mandat poselski, senatorski czy prezydencki.
Trzeba powiedzieć jasno: PiS nie zostawił po sobie chaosu gospodarczego. Zostawił państwo z rozwijającą się gospodarką, niskim bezrobociem, silnym popytem wewnętrznym i realnymi inwestycjami. Można krytykować styl władzy, błędy polityczne czy spory instytucjonalne – ale opowieść o „ruinie” to mit. Tymczasem Koalicja Obywatelska dzisiaj demoluje wszystko za co się weźmie. I właśnie na tle tej polskiej rzeczywistości widać wyraźnie, jakie są propozycje Brauna.Niestety nie proponuje zbyt wiele.Nie mówi, jaka ma być gospodarka.
Nie mówi, czy chce model liberalny, wolnorynkowy, wolnościowy, czy może etatystyczny.Nie odwołuje się ani do Smitha, ani do Friedmana, ani do żadnej realnej szkoły ekonomicznej.
Nie mówi o podatkach, systemie finansów publicznych, inwestycjach, długu, walucie, rynku pracy.
Nie mówi nic.Nie mówi też, jak rządzić państwem.
Nie mówi o instytucjach.
Nie mówi o prawie, budżecie.
Nie mówi o sądach, administracji, odpowiedzialności władzy.
Nie pokazuje, jak miałaby wyglądać Polska dzień po „obaleniu systemu”i dzień po wyjściu z Unii Europejskiej
Zamiast tego dostajemy ciąg haseł i wrogów: „euro-kołchoz”, „zdrajcy”, obsesyjną narrację konfliktu, nieustanne wskazywanie winnych -Żydów, czy masonerii, PiS, PO, Ukraińcy…..To nie jest program. To jest retoryka mobilizacyjna, dobra na wiec, fatalna do rządzenia krajem w centrum Europy.Braun proponuje państwo skrajnie suwerenistyczne: ograniczenie lub wyjście z UE, sprzeciw wobec udziału Polski w cudzych wojnach i daleko idącą neutralność w polityce międzynarodowej. Retoryka opiera się na twardym konserwatyzmie – ochronie życia, religii i tradycyjnego porządku społecznego, przy jednoczesnym odrzuceniu liberalnych trendów kulturowych. Gospodarczo stawia na wolność przedsiębiorczości i ograniczenie państwa, ale bez spójnych, konkretnych rozwiązań systemowych. To bardziej projekt ideowy i protestu niż gotowy plan rządzenia.
I tu dochodzimy do sedna.
Braun chce brzmieć jak radykalna antysystemowa opozycja – ta ukształtowana z gniewu, buntu i sprzeciwu. Tylko Polacy nie za bardzo wiedzą, czego chce po zwycięstwie? Nie pokazuje „po”. On żyje wyłącznie „przeciw”. Czy jest za kimś, za czymś? Mimo, że kiedyś robiłem z nim wywiady sam tego nie wiem.Czyli wracamy do pytania- Dlaczego poparcie rośnie? Bo krzyczy nośne,często nierealne hasła, bo nigdy za nic nie odpowiadał, nie rządził.A inni? Kluczą i prowadzą wewnętrzne destrukcyjne wojenki lub tak jak rządzący prowadzą w przepaść.
Ale właśnie dlatego jego projekt jest niebezpiecznie pusty.Bo gniew bez planu nie buduje państwa, choć jest to nośne medialne i narracyjnie atrakcyjne. Jednakże polityk, który nie mówi, jak działa gospodarka, prawo i państwo, nie chce rządzić – chce tylko burzyć. Dla Polaków nie jest alternatywą, lecz testem dojrzałości wyborców.
Testem, czy jeszcze pytamy „jak?”, czy wystarcza nam już tylko „przeciw komu?”.
A państwa nie buduje się na krzyku.Państwo buduje się na planie i spójnej, mądrej strategii zarządzania.W tym środowisku tego po prostu nie widać. Gaszenie świec chanukowych czy protesty przeciw aborcji są gestami o wymiarze moralnym i symbolicznym — dla jednych ważnymi, dla innych kontrowersyjnymi — ale to wciąż tylko gesty. Państwo nie istnieje w sferze rytuałów i deklaracji. Państwo istnieje w decyzjach, w odpowiedzialności, w długofalowym myśleniu o bezpieczeństwie, gospodarce, rozwoju i realnym interesie obywateli. Bez tego polityka staje się jedynie spektaklem sumień, a nie sztuką rządzenia.