Powszechnie znane jest powiedzenie; Wybory wygrywa się
w Końskich. Mniej znana jest druga część tego powiedzenia; Wybory przegrywa się w Wałbrzychu.
Ale właśnie nadszedł czas na to aby kierownictwo PiS-u
poznało i zrozumiało tą drugą część.

Sytuacja w wałbrzyskim PiS-ie jest teraz ciekawa. Zamiast przynosić nowe plotki, zaprzyjaźnione gołębie pytają mnie
więc czy wiem co knuje rezerwa. Odpowiadam im szczerze:
Nie wiem i nic w tym dziwnego.
Panowie Piotr Sosiński i Maciej Badora siedzą bowiem jak
myszy pod miotłą i myślą co będzie bardziej opłacalne:
PiS czy Morawiecki?
Znam jako tako lokalne układy polityczno-towarzyskie. Znam
też historię wałbrzyskiego PiS-u. W tym wyniki jakie ci panowie osiągali w trakcie różnych wyborów. Smutna to wiedza gdyż są
to ludzie wykształceni i posiadający wysokie IQ. Gdyby chcieli
to mogli by zrobić dużo dobrych rzeczy. Niestety nie chcieli
i jedno co im się udało to grzanie ławki rezerwowych w drużynie ludzi mających parlamentarne ambicje. Powodem takiego stanu jest brak charyzmy i wyobraźni oraz lenistwo podbudowane filozoficznym założeniem; Jak nie będę nic robić to nie popełnią żadnego błędu. Może nawet była w tym jakaś logika ale wiatr często rozwiewa mgłę i odsłania nowy krajobraz. Teraz na przykład widzimy, że „Trzecia Droga” Mateusza Morawieckiego składa się głównie z urzędników (Ups! – posłów i europosłów)
i aby wszyscy weszli do sejmu potrzebne im będzie intensywne poklepywanie po plecach przez TVN i Gazetę Wyborczą.
Pewnie mogą to sobie załatwić ale była by to bardzo ryzykowna taktyka. Może się więc okazać, że aby zdobyć sejmowy mandat
w wałbrzyskim okręgu wyborczym to panowie Michał Dworczyk,
Grzegorz Macko i Ireneusz Zyska będą musieli walczyć między sobą. Na noże. W tej sytuacji, panowie Piotr Sosiński i Maciej Badora pozostaną chyba w PiS-ie i będą musieli walczyć (na noże) o to aby panowie Tomasz Maciejowski i Rafał Kiercz nie znaleźli się na PiS-owskiej liście do sejmu. Prawdopodobieństwo tego, że Maciejowski i Kiercz przeskoczą Sosińnskiego i Badorę w liczbie uzyskanych głosów (nawet jeżeli będą na dalszych miejscach) jest przecież bardzo duże. Dla Sosińskiego i Badory groźna jest też obawa o to, że kierownictwo PiS-u postanowi teraz przyjrzeć się dokładnie temu co się w Wałbrzychu działo i dzieje. O ile zostanie to zrobione to panowie Jarosław Kaczyński oraz Przemysław Czarnek dowiedzą się, że Sosiński i Badora nie są lokomotywami tylko balastem i aby obudzić wałbrzyski PiS trzeba postawić na ludzi młodych i dynamicznych. Na takich którzy są
w stanie szybko zwiększać swoją rozpoznawalność oraz zdobyć sympatię wielu mieszkańców naszego miasta. – A radni Maciejowski i Kiercz udowodnili już nie raz, że jak się ma
trochę odwagi i wyobraźni to jednym zdaniem można podważyć
i ośmieszyć to co robi prezydent Roman Szełemej i jego „żołnierze”.
Czekam więc z niecierpliwością na to co się będzie tutaj działo.
Wiadomo już, że szefem PiS-u w wałbrzyskim okręgu wyborczym został pan senator Aleksander Szwed. Pierwszą rzeczą którą
chyba zrobi będzie wymiana szefa wałbrzyskiej struktury PiS-u. Śmieszne by przecież było gdyby funkcję tą pełniła dalej radna Katarzyna Fabicka – czyli asystentka pana posła Macko – czyli asystenta pana europosła Dworczyka – czyli asystenta byłego premiera i aktualnego kandydata na wicepremiera w rządzie
męża pani Anny Applebaum, lub Kosiniaka-Kamysza, lub Hołowni.

Przepraszam za ten nieśmiesznie pokręcony ostatni akapit. Sytuacja jest jednak tak nieśmiesznie pokręcona, że normalna (logiczna) stylistyka nadaje się tylko do tego aby ją psu w buty włożyć.
Pełną nadziei puentą niech więc będzie: Nie ma takiego złego
co by na dobre nie wyszło.