Feministyczny młotek językowy wali niektórych zdrowo w główkę. Mamy już „gościnię”, „ministrę”, „prezydentkę”. Są „osoby aktorskie, dziennikarskie”. Ostatnio w radiu usłyszałem „powstanka”. Chodziło o 90. letnią weterankę Powstania Warszawskiego. Rozumiem, że niektóre feminizmy są potrzebne, ale na siłę feminizować wszystkie „męskie” nazwy to już idiotyzm.
Za moment kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Wyobraźmy sobie taką scenę.
Pod pomnikiem Powstania zaczyna się uroczystość otwarcia obchodów. Są Ważni politycy. No i powstańcy, których z roku na rok jest coraz mniej. Siedzą w pierwszym rzędzie. Wiek blisko 90. lub ponad.
Zgromadzonych wita Ważny polityk: – „Szanowne powstanki i powstańcy”.
W pierwszych rzędach, w których zasiadają wiekowi powstańcy lekki szmer. Przez lata Ważni politycy witali powstańców, a dziś im się zebrało na „powstanki”. Niby chcą dowartościować kobiety tym językowym łamańcem, ale wychodzi głupio i niepoważnie. Zważywszy na liczbę wiosen owych pań.
Ich nie trzeba dowartościowywać feminizmami. Mają swoje miejsce w historii Polski, na które zasłużyły bohaterstwem i odwagą. Zwłaszcza, że kiedy zaczynało się Powstanie wiele z nich było nastolatkami.
Marzyły o „tym jedynym, wybrany”, tańcach, randkach. Jak wszyscy młodzi. Ale kiedy trzeba było narażały życie jako sanitariuszki, pielęgniarki itd.
Oczywiście język w każdej epoce się zmienia. Obecnie formy językowe i nazwy, które jeszcze wiek, pół wieku temu były w użyciu, wyszły z mody. Pojawiły się nowe słowa, całe zwroty. I dobrze. Bo trochę to śmieszne byśmy do dziewczyny mówili ” Dalibóg Mościapanno” czy „Waćpanie” do znajomego. To językowe anachronizmy. Z drugiej jednak strony feminizowanie „na siłę” nazw w rodzaju męskim, bez troski o ich brzmienie, jest także głupie.
Ale niech się wypowie prof. Bralczyk „w temacie” „powstanki”. Może on wymyśli coś od czego mniej bolą uszy.
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz