Czytam  ze zrozumieniem   wypowiedzi  Internautów  rozpoczynających swoją przygodę z genealogią, zaniepokojonych tym, że niewiele wiedzą o swojej współczesnej  rodzinie, a tym bardziej o przodkach.

Ja sam  dźwigam już ósmy krzyżyk na karku i chyba … w ostatnim momencie — zabrałem się za spisywanie dziejów rodziny. Nie miałem, niestety większego doświadczenia w tej materii, bo przez ostanie lata żyłem  dotąd w sporym pośpiechu i napięciu, jednak sędziwy wiek — naturalnie obdarza nas aparatem badawczym. Teraz bowiem jest pora na poobiednie drzemki, podczas których, przywołuje człowiek, senne wspomnienia z przeszłości, a także skłania się do refleksji nad przemijaniem.  Kto w  sztafetach pokoleń był przed nim, kto przekazywał pałeczki  życiowych doświadczeń dalej?  Żeby jednak   badacz  mógł sięgnąć głęboko wstecz — musi korzystać ze źródeł, przekazów, dokumentów, archiwum. I tu zdarzył się cud. Moje nieporadne poszukiwania, ujęły wielu genealogicznych pasjonatów, ludzi,  którzy z wprawą łączą, porozrywane niekiedy łańcuchy pokoleń w logiczny, historyczny ciąg… i zacząłem od nich otrzymywać bardzo cenne wskazówki wraz z dokumentami. I tak nie ruszając się z domu, zacząłem nabywać wiedzę pozwalającą mi na odtworzenie dziejów rodziny. Na przykład,  odwiedzając  tylko strony genealogiczne na portalach społecznościowych, zacząłem  dosyć sprawnie  wędrować po terytoriach, na którym mieszkała, żyła, rozmnażała się szlachta mazowiecka. Dla mnie człowieka, który dotąd … wałęsał się po „Dzikich Polach” Wołynia, Podola, Podkarpacia skąd pochodziła moja  rodzina,  było to zupełnie nowe doświadczenie. Jakieś Andrychy, Miłaki, Konopki, Trzpioły ,Kulany, Wieczfnie,  Stupsk, Uniszki   położone  niedaleko Mławy. Wszystkie te miejscowości tak od siebie nieodległe, a w których — mieszała się krew i geny protoplastów  prababci naszej prawnuczki.

Nie odbyło się to  też bez poplątania z pogmatwaniem, ale szczęśliwie, dzięki dostarczonym mi życzliwie informacjom, przez zupełnie obcych mi genealogów, udało się mi  w końcu wywieść przodków  mojej żony, aż  z XIV wieku. Na początek przesłano mi wiadomość o ślubie Ignacego Burskiego, której  nawet dokładnie nie przeanalizowałem, tylko przyjąłem z góry, że dotyczy ona żoninych prapradziadków. Stało bowiem w poście, iż rodzice Lucyny Burskiej to Ignacy i Anna z Kijewskich, zawarli ślub 28 kwietnia 1838 w Woli Szydłowskiej. On był wdowcem, ona panną lat 16 z parafii Wyszyny Kościelne. Dostępu do aktu nie miałem, coś mi się wprawdzie z Lucyną z Burskich Olszewską daty się nie zgadzały, ale wkleiłem ich do Geni… i bardzo z siebie zadowolony — poszedłem spać. We śnie jednak … zaczęły mnie nawiedzać genealogiczne koszmary.  Nieboszczycy nie dawali mi spokoju. Rano poprosiłem kuzyna 47 stopnia, który jest wytrawnym genealogiem  o pomoc w dotarciu do tekstu metryki. I co się okazało?

Wielmożny Ignacy zrodzony w Woli Szydłowskiej z rodziców Wawrzyńca i Elżbiety z Rzeszotarskich Burskich lat 44 mający był wdowcem po Annie de domo Kijewskiej, a w tym dokumencie żenił się z kimś innym. A zaś Annę poślubił w 1822 r. Mieli prapradziadkowie mojej żony tylko dwie córki Lucynę ( prababkę, która wyszła za mąż za pradziadka Antoniego Olszewskiego) i Adelajdę, która najprawdopodobniej zmarła jeszcze w dzieciństwie. Tropiąc dalej, dotarłem do aktu zgonu Anny z Kijewskich Burskiej, co pozwoliło ustalić kolejnych przodków naszych  dzieci- Jana i Krystyny z Rościszewskich Kijewskich, herbu Żebro, pra-pra-pradziadków mojej żony. Rodzicami matki Krystyny Katarzyny byli… zmarły w 1723 r. Wojciech i Marianna Rościszewscy, którzy mieli synów- Antoniego, zmarłego w 1733 r. Stanisława, żyjącego w latach 1710-1767 Stefana i żyjącego w latach 1715-1774, który odziedziczył imię po swoim dziadku — Mikołaja. Z tego wywodu wynikałoby, iż praprapraprapraprapradziadkiem naszych wnucząt i był — zmarły w 1699 r. Mikołaj Rościszewski.

Można  teraz zatem śmiało połączyć urodzoną w 2019 roku naszą  prawnuczkę  Łucję i to robię  — z żyjącym w latach 1270-1307 Ziemakiem, następnie z Dadźbogiem (1300-1363), jego synem Gotardem z Życka -1409, oraz z Adamem z Życka Rościszewskim (-1447) jego synem Ziemakiem z Rościszewa Rościszewskim wzmiankowanym w 1439 r. który ponoć był żonaty z Barbarą, córką księcia mazowieckiego Siemowita IV i jego żony Aleksandry Olgierdówny. Snując parantelę dalej…  łańcuch pokoleń łączy  naszą Łucję poprzez jego syna: Stanisława, kolejno potem przez  jego syna Jakuba i Dorotę, rodziców Floriana żonatego z Jadwigą z Zielińskich, ich prawnuka – Jana, żonatego z Ewą Wempilską, ich syna Felikasa jego syna Wojciecha, żonatego z Teresą Tłubicką, ich syna Antoniego żonatego z Marianną Młocką, rodziców Krystyny, która wyszła za mąż za Jana Kijewskiego, których córka Anna, żona Ignacego Burskiego – przedwcześnie osierociła prapraprababkę Łucji – Lucynę Antoniową Olszewską babkę  teścia. Nasza prawnuczka Łucja jest jeszcze za młoda, żeby docenić dar pradziadka, który się dwoił i troił, żeby — ofiarować jej drzewo genealogiczne przodków po prababci, ale mniemam, że za jakieś  osiemdziesiąt lat, tak jak  u mnie — genealogia rodzinna  też będzie  koić  jej  smutek przemijania.